Premium

"Sama sobie tej nogi nie urwałam"

Zdjęcie: PSP w Wodzisławiu Śląskim/ Michał Potysz

Słup wystrzelił jak z procy. Rozległ się trzask i krzyk. Maja leżała na chodniku, a obok leżała jej noga. Potężna ciężarówka, która zahaczyła o kable, pojechała dalej. Jak to możliwe, że cieniutkie kable, zamiast po prostu się zerwać, złamały dwa drewniane słupy?

Swędzą ją palce u prawej stopy, czasem cała prawa noga drętwieje. Lekarze mówią, że to ból fantomowy - objawy odczuwane w nieobecnej części ciała. Wieczorem, gdy przestają działać leki, boli prawdziwa rana po amputacji.

W poniedziałek, 5 lipca 22-letnia Maja zdobyła certyfikat trenera personalnego. Chciała pracować na siłowni. Dążyła do tego od pięciu lat. Codziennie ćwiczenia, bieganie, rower.

Dwa dni później, w środę, wyszła na spacer z psem. Trzy kilometry od wynajętego mieszkania w bloku do domu rodziców i z powrotem, codziennie ta sama trasa. Właśnie wracała. Było po dziesiątej. Obejrzała się za siebie, czy pies nie napaskudził na chodniku. Wielki samochód jechał za nią. Zobaczyła go i ocknęła się w szpitalu.

Majaarchiwum prywatne

Weszłam między te druty, dziewczyna krzyczała

Po dziesiątej trzask pękającego słupa i krzyk dziewczyny poderwały na nogi mieszkańców ulicy Narutowicza.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo