Premium

Polka znów nie szła sama

Zdjęcie: Beata Zawrzel/NurPhoto via Getty Images

2021 - rok, w którym Polki niezmiennie dzień po dniu dawały radę. Mimo pandemii, mimo regresu w przestrzeganiu i stanowieniu praw kobiet, mimo niepewności jutra. Odnosiły sukcesy małe i duże, pokazywały swoją siłę i umiejętność współdziałania. Rzeczywistość polskich kobiet opisuje dziennikarka Anna Kowalczyk, autorka książki "Brakująca połowa dziejów".

To nie był łatwy rok dla kobiet w Polsce, ani gdziekolwiek indziej. Przede wszystkim ze względu na przedłużającą się pandemię, która – jak dowodzi m.in. ONZ – w kobiety uderza ze szczególną siłą. Począwszy od większego ryzyka zarażenia wirusem – wszak służba zdrowia, edukacja, opieka nad osobami niesamodzielnymi czy handel produktami pierwszej potrzeby to branże tyleż niezbędne i nieomal nieobsługiwalne zdalnie, co wysoce sfeminizowane. To kobiety w większości świadczą usługi, które nawet w okresach twardych lockdownów muszą być dostarczane, bo bez nich po prostu nie poradzilibyśmy sobie ani jako społeczeństwa, ani jako państwa.

Nie, żebyśmy z tego powodu nauczyli się je bardziej doceniać czy lepiej wynagradzać, ale tak po prostu jest i nigdy dosyć przypominania o tym. Mowa o tysiącach kasjerek i ekspedientek, pielęgniarek, nauczycielek szkolnych i przedszkolnych, opiekunek osób starszych czy niesamodzielnych, które nie mogły sobie pozwolić ani na komfort pracy zdalnej, ani nawet na zachowanie społecznego dystansu. Wiele z nich przypłaciło to zdrowiem, a nawet życiem. Wszystkie – co najmniej wielkim stresem.

Pandemiczne "zawrócenie kobiet do domów"

Jak wykazał m.in. raport Komisji Europejskiej, to również kobiety częściej w pandemii traciły pracę. Okupują bowiem stanowiska w branżach, w które covid uderzył szczególnie dotkliwie, powodując zamykanie przedsiębiorstw i zwolnienia – w gastronomii, hotelarstwie, turystyce czy handlu (innym niż środkami pierwszej potrzeby).

Niepewne formy zatrudnienia w UE w czasie pandemiiKomisja Europejska, dane opublikowane w marcu 2021 r.

Napędzany pandemicznym kryzysem gospodarczym wzrost bezrobocia, co prawda, nieco w Polsce wyhamował w tym roku, ale wciąż jest dla kobiet bardziej odczuwalny niż dla mężczyzn. Także dlatego, że rezygnacja z pracy czy ograniczenie jej wymiaru to właśnie kobietom znacznie częściej wydaje się sensownym wyjściem z sytuacji, w której godzenie obowiązków rodzinnych i zawodowych przestaje być możliwe. To przede wszystkim matki musiały bowiem wziąć na siebie dodatkową odpowiedzialność i trud związany z obsługą małoletnich dzieci uczących się zdalnie czy przedszkolaków na kwarantannach. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że poświęcały na to dodatkowo aż 62 godziny tygodniowo.

Według Warszawskiej Rady Kobiet, która przyjrzała się obowiązkom mieszkanek stolicy, w dobie pandemii aż 18 procent z nich wykonuje dodatkowo pracę domowej nauczycielki na pół etatu, a jedna trzecia tę samą pracę w wymiarze 1/4-1/8 etatu. W ocenie samych warszawianek liczba ich obowiązków wzrosła w dobie covidu trzykrotnie.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo