Poznań odzyskał "zebrę" przed dworcem. Tylko na 10 minut

Prawo do Miasta na 10 minut rozwinęło materiałowe przejście dla pieszych przed Dworcem Głównym
O przejście dla pieszych w tym miejscu, stowarzyszenia i mieszkańcy walczą od ponad roku
Źródło: TVN24 Poznań
Happening stowarzyszenia Prawo do Miasta na 10 minut zablokował ruch na moście Dworcowym w Poznaniu. To kolejna odsłona walki o przejście dla pieszych między przystankiem tramwajowym na ul. Matyi a Dworcem Głównym.

Obecnie chcąc przejść z przystanku tramwajowego na dworzec, pasażer musi skorzystać z przejścia podziemnego i trasy wytyczonej prze galerię handlową. Trwa to kilka minut i jest uciążliwe dla podróżnych. Dawniej funkcjonowało tam normalne przejście dla pieszych, które zdawało egzamin jeszcze w trakcie budowy galerii handlowej. Później jednak zostało zlikwidowane, co wywołało oburzenie poznaniaków.

"Zebra" tylko na 10 minut

W poniedziałek, kilka minut po rozpoczęciu manifestacji, jej uczestnicy rozwinęli prowizoryczną "zebrę" pomiędzy przystankami tramwajowymi a chodnikiem prowadzącym na dworzec PKP. Przejście funkcjonowało tylko 10 minut, potem zostało... zwinięte.

- Rzecz unaoczniona i pokazana dociera do wyobraźni. Dlatego żąda się makiet do planowania miasta. Chcieliśmy zobaczyć, jak to będzie wyglądać, żeby ludzie weszli, zobaczyli i poczuli, aby rozniosło się, że to jest takie proste. Pomalować, postawić, wydać grosze i uzyskać zupełnie inną jakość - tłumaczy ideę happeningu jego pomysłodawca Lech Mergler ze Stowarzyszenia Prawo do Miasta.

Zyskuje galeria

Jak przekonuje Mergler, obecny stan rzeczy jest nie do przyjęcia, a jedynym, który na nim korzysta jest centrum handlowe.

- Zyskuje galeria, bo trzeba przez nią przejść, żeby iść na pociąg. Powinno być tak, żeby ludzie mieli 150 m do dworca z przystanku. Takie przejście naziemne to trzykrotne skrócenie drogi. Dochodzi do tego jeszcze różnica poziomów. Są tam schody, podjazdy i znowu schody, co prawda ruchome, ale z wózkiem się nie wjedzie - przekonuje Mergler.

"Wpychanie ludzi pod ziemię jest karygodne"

Podobne argumenty podają inni uczestnicy manifestacji i happeningu.

- Brak tego przejścia był bardzo zaskakujący dla wszystkich poznaniaków. Były konsultacje, ale okazało się, że to jest już musztarda po obiedzie. Decyzje zapadły. Logiczne było by wyjście z dworca i przejście pasami na przystanek tramwajowy. Wpychanie ludzi pod ziemię jest karygodne, to nie czasy gierkowskie - oburza się pani Alicja Kaźmierczak.

Po 10 minutach ulicą znowu zawładnęły samochody, a po "zebrze" nie było ani śladu. Mimo próśb poznaniaków i apeli organizacji pozarządowych, prezydent miasta nie chce się na nie zgodzić, tłumacząc się względami bezpieczeństwa.

Pod koniec ubiegłego roku radni zabezpieczyli nawet środki w budżecie na powstanie przejścia naziemnego w tym miejscu. W dalszym ciągu jednak taka inwestycja wymagałaby zgody prezydenta, na którą się nie zanosi.

Przejście naziemne (zielona linia) skróciłoby trasę z przystanku na dworzec:

Obecnie można korzystać jedynie z żółtej drogi
Obecnie można korzystać jedynie z żółtej drogi
Źródło: Inwestycje dla Poznania

10-minutowe przejście zostało rozwinięte na moście Dworcowym:

Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: kk / Źródło: TVN24 Poznań

Czytaj także: