"Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Decyzja Sądu Najwyższego kończy sprawę

Pomorze

Koniec sprawy kontrowersyjnego wpisu (wideo archiwalne)tvn24
wideo 2/6

Sąd Najwyższy odrzucił kasację byłej radnej Prawa i Sprawiedliwości Anny Kołakowskiej w sprawie o ochronę dóbr osobistych, którą wytoczyła jej posłanka Platformy Obywatelskiej Agnieszka Pomaska - poinformował biuro posłanki PO. Radna została uznana za winną znieważenia posłanki wpisem: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Decyzja Sądu Najwyższego jest ostateczna.

"Posłanka Agnieszka Pomaska otrzymała postanowienie Sądu Najwyższego wraz z uzasadnieniem, w myśl którego odrzucona została skarga kasacyjna byłej radnej PiS Anny Kołakowskiej w sprawie o ochronę dóbr osobistych" – przekazał mediom Łukasz Bejm z biura poselskiego Agnieszki Pomaskiej.

To oznacza, że Kołakowska będzie musiała wykonać wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z grudnia ubiegłego roku. Została w nim zobowiązana do publikacji oświadczenia z przeprosinami posłanki oraz zapłaty 10 tysięcy złotych na rzecz "Fundacji Projekt: Polska". Wcześniej - w marcu tego samego roku - Kołakowską za winną uznał Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Sąd Apelacyjny nakazał Kołakowskiej zapłatę tysiąca złotych grzywny. Dodatkowo sąd II instancji obciążył skazaną kwotą 100 złotych kosztów postępowania apelacyjnego.

Wyrok był prawomocny, ale Kołakowska złożyła kasację do Sądu Najwyższego.

"To już jest ciężka zniewaga"

Wpis: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso" autorstwa Kołakowskiej pojawił się w maju 2016 roku na jednym z portali społecznościowych jako komentarz do zdjęcia przedstawiającego posłankę PO drącą kartkę z treścią projektu uchwały przygotowanej przez PiS. Pomaska mówiła, że tekst jest kompromitujący i Sejm nie może przyjąć takiej uchwały. – Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób – powiedziała podczas debaty drąc kartki.

Kołakowska, z wykształcenia historyk, w swoim wpisie nawiązała do losu, jaki spotkał w trakcie II wojny światowej wiele kobiet, które utrzymywały bliskie stosunki z Niemcami. Szykanowano je właśnie między innymi goląc je na łyso. Pomaska postanowiła pozwać radną.

- Według tego wpisu należy Agnieszkę Pomaskę potraktować jak prostytutkę, jak kogoś, kto kolaboruje w sferze intymnej z wrogiem. To już jest ciężka zniewaga - uzasadniał w trakcie odczytywania wyroku apelacyjnego sędzia Krzysztof Noskowicz.

Sędzia w uzasadnieniu odniósł się także do braku woli ze strony oskarżonej do przyznania się do błędu i przeproszenia. - Nie można wyrażać chęci pogodzenia się w ten sposób, że to ktoś inny najpierw powinien mnie przeprosić, skoro ja wyraziłem komuś krzywdę - podnosił sędzia. Odniósł się także do patriotyzmu, na który powoływała się Kołakowska. - Jest smutne, że ta definicja patriotyzmu jest taka dokładnie, jak głosi ją ten, kto o tym mówi, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to już nie jest patriotyzm - dodał na koniec.

Nie chciała obrazić, a jedynie zabrać głos?

Była radna w apelacji od wyroku pierwszej instancji podnosiła, że sąd okręgowy, rozpoznając sprawę, ograniczył się do "analizy literalnej i dosłownej" treści internetowego wpisu i "ustalenia, że Anna Kołakowska porównała Agnieszkę Pomaską do prostytutek obsługujących Niemców, bez uwzględniania okoliczności i wcześniejszego zachowania Agnieszki Pomaskiej" (radna konsekwentnie używa tego sposobu odmiany nazwiska posłanki - red.).

W apelacji zwracano również uwagę, że "wypowiedź byłej radnej mieściła się w granicach debaty politycznej na niezwykle istotny temat, była podyktowana względami patriotycznymi, została opublikowana w stanie wzburzenia zachowaniem Agnieszki Pomaskiej i była wywołana zachowaniem Agnieszki Pomaskiej".

Kołakowska wskazała też w apelacji, że celem jej wpisu "nie była chęć obrażenia Agnieszki Pomaskiej", ale chęć zabrania głosu w debacie publicznej.

"Nie było wątpliwości, że zostanie skazana"

Po ogłoszeniu wyroku w sądzie I instancji Kołakowska powiedziała dziennikarzom, że "została skazana za myślozbrodnię". – Zostałam skazana za to, że czuję pogardę do takiej postawy, jaką prezentuje pani Pomaska – mówiła Kołakowska. Dodała, że "nie było wątpliwości, iż zostanie skazana". – Z prostego powodu: nie jestem roztargnionym sędzią, nie jestem sędzią, który ukradł kiełbasę, pendrive’a, części do komputera (...), więc jestem w sposób oczywisty winna – mówiła dziennikarzom. Dodała, że w Polsce istnieje "pewien układ, niezależnie od konstelacji politycznej". – Ten układ nas będzie sądził i oskarżał za naszą miłość i szacunek do ojczyzny – przekonywała.

W czasie procesu, który Pomaska wytoczyła Kołakowskiej, posłanka PO wyjaśniała dziennikarzom, że uchwała, której dotyczy sprawa, "była kłamliwa, mówiła o tym, że w Polsce nie jest zagrożona demokracja, że Trybunał Konstytucyjny jest nadal niezależny i że nic złego nie dzieje się w sądownictwie”. - Przyjmowanie takiej uchwały uwłacza godności wysokiej izby, ja broniłam honoru wysokiej izby – podkreślała posłanka Platformy.

Kołakowska w wyborach samorządowych w 2018 r. bezskutecznie startowała z ramienia Ruchu Narodowego do sejmiku pomorskiego.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/ks / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/Twitter