Zmarł 14. górnik z "Wujka-Śląsk"

 
W szpitalu w Łęcznej zmarł 14 górnik
Źródło: TVN24
Lekarzom ze szpitala w Łęcznej nie udało się uratować 44-letniego górnika poparzonego w wypadku "Wujek-Śląsk". Mężczyzna miał oparzone ciało w 80 proc. W szpitalach nadal pozostaje kilkudziesięciu poszkodowanych. Stan dwóch górników jest krytyczny.

Górnik tuż po piątkowej katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej trafił do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej (Lubelskie). Mężczyzna miał poparzone ponad 80 proc ciała i poważnie uszkodzone górne drogi oddechowe. Mimo wysiłku lekarzy zmarł w poniedziałek tuż po godzinie 15.

- To był najcięższy z pacjentów, który był leczony – mówi Krzysztof Bojarski, ze szpitala w Łęcznej.

39 górników hospitalizowanych

W szpitalach nadal pozostaje 39 rannych górników. Najcięższy jest stan dwóch mężczyzn leczonych w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. .

Rokowania lekarze określają jako: "bardzo poważne". Górnicy są umieszczeni w klinicznym oddziale intensywnej terapii i wentylowani mechanicznie.

Dwaj kolejni górnicy zostali w poniedziałek przetransportowani z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 w Sosnowcu do CLO w Siemianowicach, gdzie zostaną poddani specjalistycznemu leczeniu.

Sosnowieccy lekarze na bieżąco konsultują się ze specjalistami z Centrum Leczenia Oparzeń (CLO) w Siemianowicach Śląskich.

Dwaj górnicy wkrótce pojadą do domu

Jak zaznaczył Tadeusz Bold, ze szpitala w Sosnowu jeden z pozostałych dwóch pacjentów "w stanie ogólnym dobrym, pod stałą opieką psychologów" - przebywający na oddziale chorób wewnętrznych być może zostanie wypisany wkrótce do domu. Drugi z nich - hospitalizowany na oddziale pulmonologii - "także na pewno w tym tygodniu opuści szpital".

"Robimy, co możemy"

Stan 18 najbardziej poparzonych górników, którzy po katastrofie trafili do "oparzeniówki" w Siemianowicach jest stabilny. Dwaj najciężej ranni utrzymywani są tam w stanie sedacji, czyli snu, który pomaga w ich leczeniu. W poniedziałek część lżej poparzonych była w komorze hiperbarycznej, co łagodzi ból i pomaga w leczeniu ran.

- Wszyscy, którzy byli w komorze, znieśli ją dobrze. Naprawdę robimy, co możemy - mówi dyrektor szpitala w Siemianowicach Śląskich Mariusz Nowak.

Jego zdaniem, jest jeszcze za wcześnie by mówić o tym, czy wszyscy górnicy przeżyją.

Nowak powiedział również, że z kilku miejsc w Polsce zostały do Siemianowic przywiezione respiratory. - To nie znaczy, że stan górników się pogorszył, ale chcemy mieć sprzęt, który może być potrzebny - powiedział dyrektor.

14 ofiar

W katastrofie w kopalnii "Wujek-Śląsk" zginęło 14 górników, 12 pod ziemią, dwóch kolejnych zmarło w szpitalach. 39 osób jest rannych. W związku z tragedią w Polsce w poniedziałek została wprowadzona żałoba narodowa.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: