Miasta dzieli tylko rzeka, ale dla nauczycieli to inna rzeczywistość

Polska


Polscy nauczyciele strajkują, bo za swoje pensje nie mogą godnie żyć. Jak duża jest przepaść między nimi, a nauczycielami w zachodniej Europie? Wystarczy przekroczyć granicę i porównać zarobki w Zgorzelcu i niemieckim Goerlitz. To inna nauczycielska rzeczywistość. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Zgorzelec i Goerlitz - dwa przygraniczne miasta - geograficznie dzieli tylko rzeka. Pod względem zarobków nauczycieli to przepaść.

Marek Bilski w niemiecko-polskim gimnazjum w Goerlitz uczy języka polskiego. Wcześniej w Polsce pracował jako germanista. Swojej decyzji o zmianie miejsca pracy nie żałuje.

- Zarabiam tyle, że nie jestem zmuszony do pracy dodatkowej. To znaczy, moja pensja mi wystarcza. Z mojej pensji mogę się utrzymać i nie muszę szukać dodatkowego zajęcia - przyznaje.

CZYTAJ RAPORT: STRAJK NAUCZYCIELI>

Zarobki

Potwierdzają to dane statystyczne. Według raportu Komisji Europejskiej, początkujący nauczyciel w Niemczech może liczyć na prawie 47 tysięcy euro rocznie. W Polsce to niecałe 5,5 tysiąca euro, a więc niemal dziewięć razy mniej.

Po 15 latach pracy sytuacja wygląda podobnie. Rocznie do niemieckiego nauczyciela trafia prawie 59 tysięcy euro, do polskiego niespełna dziewięć tysięcy, a więc ponad sześć razy mniej.

Zestawiając pensje nauczycieli z 15-letnim stażem pracy, w szkole podstawowej w Zgorzelcu nauczyciel na rękę dostanie 2,8 tys. złotych, w Goerlitz około 2,8 tys. euro, czyli niemal 12 tysięcy złotych.

Po odliczeniu kosztów wynajmu mieszkania, za miesięczną pensję polski nauczyciel jest w stanie kupić 317 bochenków chleba, niemiecki - 1923.

Brakuje chętnych do pracy

Nic zatem dziwnego, że po polskiej stronie brakuje chętnych, by zostać nauczycielami.

- Jeżeli będzie pod tym względem lepiej to przyjdą wreszcie młodzi ludzie. Ja sama mam telefony ze szkół, że jako matematyk jestem potrzebna. Może bym tam od przyszłego roku pracowała, a mam rok do emerytury - mówi o Goerlitz Urszula Białach ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Zgorzelcu.

To nie jest odosobniony przypadek. Z tej szkoły w ciągu najbliższych pięciu lat odejdzie na emeryturę aż 21 nauczycieli. Teraz średnia ich wieku to 52 lata.

- Najmłodszy nauczyciel w naszej szkole ma 34 lata i więcej młodszych nie ma. Nikt nie przychodzi na praktyki po studiach, nikt nie przychodzi po studiach do pracy, nie ma chętnych - mówi Dorota Baranowska, pedagog ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Zgorzelcu.

Niemcy niemal otwierają ranking zarobków nauczycieli. Polska jest w jego ogonie. Niemcy to też nadal najbardziej popularny kierunek emigracji, choć nie zawsze zawodowy wybór pada na edukację. Żeby być nauczycielem w Niemczech, potrzebna jest biegła znajomość niemieckiego.

- Bardzo dużo, już nawet samych nauczycieli, w naszej szkole i w innych szkołach z tego rejonu, odchodzi do pracy fizycznej za granicą, w Niemczech, w Czechach, bo zarabiają tam o wiele lepiej - mówi Baranowska.

Nauczyciel urzędnikiem państwowym

Zarobki to jednak nie wszystko. Są też inne profity. W zachodniej części Niemiec nauczyciel to często także urzędnik państwowy, a to oznacza, że takiego nauczyciela zwolnić nie można. To daje stabilizację, choć ma też swoje minusy.

- Jeżeli będzie pani nauczycielką i będzie miała pani status urzędnika państwowego, może się pani dowiedzieć pewnego dnia, że musi iść pani do pracy na przykład w miejscowości odległej o 100 kilometrów, bo tak pani pracodawca decyduje - zaznacza Marek Bilski.

Będąc urzędnikiem, nauczyciel nie może też strajkować. W landach, gdzie jest mianowany, ta zasada nie obowiązuje. Tam strajki obywają się dość regularnie. Najczęściej kończą się podwyżkami.

O takim komforcie nie mogą mówić strajkujący nauczyciele z oddalonej o niecałe półtora kilometra Szkoły Podstawowej w Zgorzelcu.

Autor: js/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: