Do niedawna na peron swojej kolejowej stacyjki mogli dostać się po prostu niewielką wybetonowaną ścieżką. Szybko, łatwo, przyjemnie i już byli w pociągu.
Ale miesiąc temu ścieżka zniknęła. PKP realizując plan europeizacji kolei unowocześnił bowiem trasę Gdańsk-Warszawa, przy której leżą Brody. Tyle że modernizacja skazała małą miejscowość na izolację.
Mała ścieżka zniknęła, bo zdaniem PKP była nielegalna i niebezpieczna, a w jej miejsce nie powstało nic. Dlatego od kilkudziesięciu dni mieszkańcy Bordów, żeby dostać się na pociąg, muszą zbiegać po piaszczystej skarpie.
Z górki i pod górkę, a PKP...
Żeby dostać się do domu z pociągu muszą się po tej samej górce wspiąć. W obie strony oznacza to dla nich to samo - wysiłek i brud. Ci, którzy mają "przyjemność" się ubrudzić i tak mają szczęście. Dla części starszych mieszkańców Brodów wędrówka do pociągu lub w druga stronę jest w ogóle ponad siły.
PKP ma jednak dobrą radę dla mieszkańców - przecież można dostać się na peron inną drogą, bez pokonywania górki. Wystarczy tylko przejść cztery kilometry...
Źródło: tvn24