Incydent z dronem. Donald Tusk wyjaśnia

Dron FP-1
Donald Tusk na posiedzeniu rządu, 20.10.2026r.
Źródło zdj. gł.: Efrem Lukatsky/Associated Press/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
- Chcę podkreślić bardzo mocno, że Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad naszym terytorium - powiedział we wtorek Donald Tusk, odnosząc się do incydentu z dronem na Litwie. Zapowiedział, że sprawę omówi podczas spotkania z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą i będzie domagał się szczegółowych wyjaśnień od Ukrainy.

Tusk poinformował przed wtorkowym posiedzeniem rządu, że jednym z tematów jego popołudniowego spotkania z prezydentem Litwy będzie niedawny incydent z ukraińskim bezzałogowcem. Premier zapewnił, że Polska zamierza ściśle współpracować z litewskimi władzami, aby ustalić przebieg zdarzenia.

- Chcę potwierdzić, będziemy współpracowali bardzo blisko z Litwą i na pewno wyjaśnimy cały ten incydent z dronem, który eksplodował blisko granicy litewsko-łotewskiej, według wszystkich danych, (wlecial - red.) od strony polskiej - powiedział.

Szef rządu podkreślił, że konieczne jest zbadanie wszystkich okoliczności, w jakich bezzałogowiec znalazł się w litewskiej przestrzeni powietrznej.

Tusk oczekuje wyjaśnień od Ukrainy

Premier zaznaczył, że liczy również na zaangażowanie strony ukraińskiej w ustalenie przyczyn incydentu. - Bez emocji, bez jakichś złych intencji, ale będę bardzo natarczywy, występując o pełne wyjaśnienia - zapowiedział.

Tusk podkreślił jednocześnie, że bez względu na wyniki dochodzenia stanowisko Polski dotyczące prowadzenia operacji na jej terytorium pozostaje niezmienne

- Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad naszym terytorium bez wyraźnej zgody państwa polskiego - oświadczył. - I to się nie zmieni, niezależnie od tego, kto te operacje miałby przeprowadzać - dodał.

Dron z materiałami wybuchowymi. Poderwano myśliwce NATO

Do incydentu doszło w niedzielę, kiedy niezidentyfikowany obiekt naruszył litewską przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi poderwano samoloty bojowe NATO. Piloci nie zdołali jednak zlokalizować obiektu ani potwierdzić, że był to dron. W związku z tym nie doszło do jego zestrzelenia.

Szczątki bezzałogowca odnaleziono później w miejscowości Juodzioniai, w rejonie poswolskim, niedaleko granicy Litwy z Łotwą . Litewskie władze przekazały, że był to ukraiński dron przenoszący materiały wybuchowe.

Ukraina przeprosiła za zdarzenie. Według przedstawionych przez nią wyjaśnień bezzałogowiec mógł zmienić trasę lotu wskutek działania rosyjskich systemów walki elektronicznej.

.tvn24.pl, PAP

Czytaj także: