Prawniczy węzeł gordyjski. Opinie ekspertów o zamieszaniu wokół TK

Warszawa, 31.10.2026. Policja przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie
Prusinowski o odsunięciu Święczkowskiego: zastosowanie tych przepisów jest dyskusyjne
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Marcin Obara/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czy odsunięcie prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego od obowiązków jest zgodne z prawem czy nie? W sprawie decyzji, po której kierownictwo w TK przejęła sędzia Anna Korwin-Piotrowska, eksperci są bardzo podzieleni. Poniżej przedstawiamy kilkanaście opinii sędziów, konstytucjonalistów oraz byłych prezesów trybunału.

W piątek wieczorem na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się informacja o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Jak przekazał na konferencji prasowej Waldemar Żurek, do TK trafiły prokuratorskie wnioski o uchylenie immunitetów Święczkowskiego i Sochańskiego.

Zarządzenia wydała wybrana przez obecny Sejm sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która poinformowała, że przejęła kierowanie Trybunałem jako sędzia najstarszy stażem. Następnie przed siedzibą TK doszło do napięć i demonstracji, a na miejscu pojawiła się policja. Z kolei prezydent Karol Nawrocki przerwał lot do Senegalu i w nocy z piątku na sobotę przybył do siedziby TK. W mediach opublikowano nagrania pokazujące jego wejście do budynku oraz spór między przedstawicielami prezydenta a osobami wybranymi przez obecny Sejm na sędziów Trybunału.

Eskalację analizowali i skomentowali w ostatnich dniach prawnicy, konstytucjonaliści oraz byli prezesi instytucji.

Prusinowski: zastosowanie tych przepisów jest dyskusyjne

- Zastosowanie tych przepisów z punktu widzenia prawnego jest bardzo dyskusyjne - ocenił w programie "Dwie strony" w TVN24 dr hab. Piotr Prusinowski, sędzia Sądu Najwyższego. Dodał, że "najgorzej, że nie ma w Polsce żadnego podmiotu, który mogłyby przesądzić tę kwestię".

Zwrócił też uwagę, że w sprawie jest "aspekt pozaprawny". - Prezydent nie uznaje tych osób za sędziów, a w konsekwencji, jeżeli ktoś nie jest sędzią, no to automatycznie nie może pełnić również obowiązków prezesa. Czyli ze strony pierwszego polityka w Polsce padają takie słowa i takie deklaracje. Z kolei dla zapewne premiera, tak jak i pozostałych polityków, te osoby są sędziami - mówił. 

Rosati: mam daleko posunięte wątpliwości co do podstaw prawnych

Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej i sędzia Trybunału Stanu Przemysław Rosati mówił, że ma "bardzo daleko posunięte wątpliwości co do podstaw prawnych, które zostały powołane, które miałyby uzasadniać legalność tych zarządzeń".

- Sięgnięto tam do takiej konstrukcji, która wynika z ustawy o Statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego i to jest ustawa, która w bardzo prosty sposób odsyła w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie do przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym, ale w zakresie dotyczącym tylko i wyłącznie praw i obowiązków sędziów - tłumaczył.

- Natomiast przepis, który odsyła do Prawa o ustroju sądów powszechnych, które to prawo pozwala odsunąć sędziego od wykonywania obowiązków, ten przepis jest stosowany przez przejście poprzez ustawę o Sądzie Najwyższym z mocy artykułu 10. - mówił.

Zaznaczył jednak, że ten artkuł "nie dotyczy w sensie normatywnym praw i obowiązków sędziów". - Jest przepisem, który jest pomieszczony w części ogólnej, więc trudno uzasadnić, że można dokonać takiego bardzo prostego przejścia z ustawy o Statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego do ustawy o Sądzie Najwyższym, a następnie do Prawa o ustroju sądów powszechnych, w którym to dopiero przepisie jest przepis pozwalający na odsunięcie sędziego od orzekania - wyjaśnił.

Rosati o odsunięciu Święczkowskiego: mam daleko posunięte wątpliwości co do podstaw prawnych
Źródło: TVN24

Haczkowska: odsyłanie do innych aktów prawnych jest normalną techniką legislacyjną

Dr hab. Monika Haczkowska, konstytucjonalistka z Polskiego Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego, z Wydziauł Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, powiedziała w TVN24, że ma inne zdanie niż ci, którzy twierdzą, że podstawa prawna do działań Korwin-Piotrowskiej jest wątpliwa.

- Moim zdaniem przy tej sytuacji, która jest obecnie i w ogóle przy tych przepisach, które dotyczą funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, przy tym odesłaniu, które jest zawarte w artykule 19 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tam mamy wyraźnie napisane, że stosuje się w niektórych sprawach odpowiednio przepisy o Sądzie Najwyższym - mówiła.

Wskazała też, że "drugie odesłanie w ramach ustawy o Sądzie Najwyższym jest do ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych".

- Dlatego tak się dzieje, że właśnie mamy szereg przepisów ustawowych i błędem ustawodawcy byłoby, gdyby zapisywał wszystko bardzo kazuistycznie w każdym po kolei akcie prawnym. Więc normalną techniką legislacyjną jest właśnie to odsyłanie do innych aktów prawnych poprzez odpowiednie stosowanie - tłumaczyła konstytucjonalistka.

Haczkowska: odsyłanie do innych aktów prawnych jest normalną techniką legislacyjną
Źródło: TVN24

Stępień: przejęcie kierownictwa przez Korwin-Piotrowską w pełni uzasadnione

"Prezydent - jako reprezentant władzy wykonawczej - nie ma prawa wejść w nocy do siedziby TK. Z jego strony jest to manifestacja siły, która nie może być zaakceptowana. W chwili kiedy wpłynął wniosek do TK o uchylenie immunitetu Świeczkowskiemu i Sochańskiemu mamy do czynienia z całkowicie nową sytuacją" - oświadczył na Facebooku były prezes TK, Jerzy Stępień.

Jak zaznaczył, wniosek ten musi być rozpoznany w ciągu 30 dni. "Jest oczywiste, że wyżej wymienieni nie mogą brać udziału w jego rozpoznaniu - mogą jedynie złożyć w tej sprawie wyjaśnienia. W tej sytuacji przejęcie kierownictwa przez sędziego o najdłuższym stażu, czyli sędzię Annę Korwin-Piotrowską jest w świetle ustaw o TK i ustroju sądów powszechnych oraz o Sądzie Najwyższym w pełni uzasadnione" - ocenił.

Zdaniem profesora "wszystkie decyzje konieczne dla rozwiązania tej trudnej sytuacji leżą w rękach samych sędziów TK i nikt nie powinien wywierać na nich presji". "Ważą się w tej chwili losy nie tylko Trybunału Konstytucyjnego, ale przede wszystkim demokracji w Polsce i praworządności" - zakończył.

Safjan: instrumenty, które mogły być zastosowane, nie zostały użyte

W "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Marek Safjan - były prezes Trybunału Konstytucyjnego, były sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego - był pytany, czy sędzia Anna Korwin-Piotrowska miała prawo przejąć władzę w trybunale. - Wszystkie inne instrumenty, które mogły być zastosowane, nie zostały użyte. Te instrumenty znajdowały się w rękach prezydenta Rzeczypospolitej - powiedział.

- W gruncie rzeczy to właśnie jego stanowisko, jego decyzje są źródłem kryzysu, który (...) miał szansę wygasnąć z początkiem tego roku z chwilą wyboru nowych sędziów. Otwierało to drogę rzeczywistą do przekształcenia trybunału w istniejącą instytucję. I okazuje się nagle, że pan prezydent z powodów nieznanych, niewiadomych, nigdy nieuzasadnionych odmawia przyjęcia ślubowania - przypomniał profesor.

Dopytywany, czy ruch Korwin-Piotrowskiej był zgodny z prawem, profesor zaznaczył, że "interpretacja idzie w tym kierunku, by skoncentrować się na przesłance artykułu 130 [ustawy Prawa o ustroju sądów powszechnych - red.]". - To jest sytuacja, w której istnieje stan zagrożenia dalszego wykonywania funkcji przez określonego sędziego, w tym wypadku przez prezesa i wiceprezesa. To jest stan zagrożenia, w którym sędzia, która podejmuje zastępczo funkcję prezesa, ma nie tylko możliwość, ale obowiązek zareagowania w takiej sytuacji - powiedział.

"Prawo nie może być bezradne"

Poparcie dla działań sędzi Korwin-Piotrowskiej wyrazili też - podpisując się pod wspólnym listem z prof. Stępniem i prof. Markiem Safjanem - byli prezesi TK: prof. Bohdan Zdziennicki i prof. Andrzej Zoll.

Były wiceprezes TK, prof. Stanisław Biernat w sobotniej rozmowie z Konradem Piaseckim w TVN24 również powiedział, że "nie miałby wątpliwości" co do zastosowania przepisów innych ustaw w odniesieniu do spraw nieuregulowanych przez ustawę o TK, bo - jak zaznaczył - "prawo nie może być bezradne".

Także prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, prof. Bartłomiej Przymusiński w rozmowie z radiem RMF FM wskazał, że "prawo o ustroju sądów powszechnych przewiduje, że osoba, która ma kompetencje do kierowania trybunałem może zarządzić przerwę w czynnościach służbowych sędziego". - O podtrzymaniu tej przerwy musi zdecydować Zgromadzenie Ogólne, które będzie musiało się odbyć - zwrócił uwagę.

Wróbel: prawo zakłada, iż takich sporów nie rozstrzyga się na ulicy

Wydarzenia dotyczące trybunału skomentował też sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego profesor Włodzimierz Wróbel, który zwrócił uwagę, że "przepisy o sędziach sądów powszechnych przewidują szczególny środek: sędziego można tymczasowo odsunąć od obowiązków".

"Nazywa się to zarządzeniem przerwy w czynnościach służbowych. Zgodnie z art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych takie zarządzenie może wydać prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości. Powody wydania zarządzenia opisano dość ogólnie. Pierwszy: sędziego złapano na gorącym uczynku umyślnego przestępstwa. Drugi: rodzaj czynu sędziego sprawia, że 'powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych'" - wyjaśnił Wróbel.

Jak zaznaczył - w kontekście drugiego punktu - ustawa nie opisuje bliżej, o jaki czyn chodzi, jednak "pewne jest jedno: musi to być sytuacja wyjątkowa".

"Ustawy o Sądzie Najwyższym i o Trybunale Konstytucyjnym nie mają wprost odpowiednika art. 130. Być może założono, że sędziów tych sądów jest niewielu, a takie przypadki zdarzają się rzadko, więc osobny przepis nie jest potrzebny. Jest jednak przepis, który pozwala 'odpowiednio' stosować ustawę o sądach powszechnych tam, gdzie ustawa o Sądzie Najwyższym czy TK czegoś nie reguluje" - zwrócił uwagę profesor.

Jako przykład wskazał wydarzenia z ubiegłego tygodnia związane z sędzią Sądu Najwyższego. "Sędzia Zbigniew Kapiński - na podstawie art. 130 § 1 ustawy o sądach powszechnych - zarządził przerwę w czynnościach jednego z nowo powołanych sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Sędziego tego znaleziono na peronie w stanie potężnego upojenia alkoholowego. Nie zauważyłem, by ta decyzja spotkała się z krytyką" - sprecyzował Wróbel.

"Decyzja sędziego Kapińskiego oznacza jedno - jego zdaniem art. 130 § 1 ma zastosowanie także do sędziów Sądu Najwyższego - w tym do niego samego. A skoro do sędziów Trybunału Konstytucyjnego stosuje się te same przepisy co do sędziów Sądu Najwyższego, to art. 130 obejmie również sędziego TK. Art. 130 zadziała wiec wówczas, gdyby taki sędzia dopuścił się czynu, przez który 'powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych'" - ocenił.

Wróbel wyjaśnił następnie, że ustawa regulująca funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego przewiduje, kiedy uprawnienia prezesa TK mogą przejść na innego sędziego. "Mówi o tym art. 12. W pierwszym kroku prezes może z góry upoważnić wiceprezesa lub innego sędziego do wykonywania swoich uprawnień. Może więc z góry ustalić, że to wiceprezes będzie mógł - gdyby zaszła potrzeba - wydać wobec niego zarządzenie z art. 130 o odsunięciu go od czynności służbowych. Jeśli prezes takiego upoważnienia jednak nie udzieli, wchodzi w grę inny przepis: uprawnienia prezesa przejmuje sędzia TK z najdłuższym stażem" - napisał.

"Spór o to, komu przysługuje prawo do wydania jakiejś decyzji i czy spełniono jej warunki, nie jest w prawie niczym nadzwyczajnym. Rzecz w tym, że prawo zakłada, iż takich sporów nie rozstrzyga się na ulicy i przy użyciu przemocy - nawet jeśli sięgają po nią najwyżsi przedstawiciele państwa. O tym, czy zarządzenie o przerwie było zasadne, czy też jest uzurpacją, rozstrzyga sąd dyscyplinarny. W przypadku Trybunału Konstytucyjnego tworzą go sędziowie TK. W ciągu trzech dni zarządzenie musi trafić do tego sądu i zostać niezwłocznie ocenione" - podsumował.

"Najprostszy i najpewniejszy sposób rozwiązania kryzysu"

Sędzia Dariusz Zawistowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, wydał oświadczenie, które opublikował w sieci po wydarzeniach z piątku na sobotę. Podkreślił, że o sposobie funkcjonowania TK muszą decydować sami sędziowie i jest to tym ważniejsze, że od dawna nie może on już wypełniać swojej ustrojowej roli. Wskazał, że "konieczne jest umożliwienie wszystkim wybranym sędziom prawa do orzekania".

"Stanowi to najprostszy i najpewniejszy sposób rozwiązania kryzysu. Nie można też pomijać faktu, że decydująca rola w przywróceniu prawidłowego działania Trybunału spoczywa obecnie na Zgromadzeniu Ogólnym wszystkich sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm" - dodał.

Matczak i Piotrowski krytyczni

Profesor Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, w rozmowie z Wirtualną Polską uznał, że odsunięcie Święczkowskiego od kierowania TK to "uzurpacja", a sędzia, która wydała to zarządzenie "nie złożyła ślubowania i nie jest sędzią". Sytuację wokół trybunału uznał za "zamach na konstytucyjny organ państwa" nie przy pomocy sił zbrojnych, ale przy pomocy policji".

Profesor prawa z Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Matczak ocenił na X, że pierwotnym powodem piątkowej eskalacji w trubunale jest "brutalne i bezprawne przejęcie kontroli nad TK przez PiS, który kontroluje tę instytucję od dekady, a teraz za pomocą prezydenta chce utrzymać - także nielegalnie - stan posiadania".

"Wejście siłowe do TK jest przecież bezpośrednią odpowiedzią na przemoc prawną prezydenta, który bez podstaw prawnych blokuje wejście do TK legalnie wybranym przez Sejm sędziom. Ale przejęcie siłowe kontroli nad TK przez uzbrojone oddziały policji oznacza popadnięcie w drugą skrajność. Użycie siły jest, jak to często bywa, znakiem bezsilności. Także zawieszenie Święczkowskiego, który oczywiście jako osoba, której zarzuca się poważne przestępstwa, nie powinien kierować TK, odbyło się, moim zdaniem bez podstawy prawnej" - stwierdził Matczak.

Profesor ocenił też, że w przypadku cofnięcia immunitetu Święczkowskiemu 3 listopada przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK sytuacja może jeszcze bardziej eskalować.

"Na osobną wzmiankę zasługuje prezydent. Główny winowajca obecnej fazy kryzysu zachował się wczoraj po pierwsze jako hipokryta, po drugie jak przywódca bandy kiboli, a nie głowa państwa. W świat poszły obrazki równie bulwersujące jak zdjęcia policyjnych hełmów otaczających sąd - Nawrocki przepychający brutalnie sędzię Korwin-Piotrowską, zaciśnięte zęby i pięści, a potem jakiś człowiek w dresie przepytujący sędziów TK" - przypomniał Matczak.

Jego zdaniem piątkowe wydarzenia przed instytucją "grzebią ten organ i kwestię praworządności na co najmniej dwie dekady". "Zdjęcia uzbrojonej policji i interpretacje prawne, według których można usunąć z urzędu prezesa TK zarządzeniem, będą odbijały się potężnym, antypraworządnościowym refluksem przez lata. Po raz kolejny krótkoterminowy interes polityczny wziął górę nad budowaniem silnych instytucji. Ale to budowanie od dawna już żadnej sile politycznej się w Polsce nie opłaca" - podsumował Matczak.

Profesor Ewa Łętowska, była Rzeczniczka Prawa Obywatelskich, w rozmowie z Wirtualną Polską stwierdziła, że decyzja sędzi Korwin-Piotrowskiej o odsunięciu Święczkowskiego i Sochańskiego od obowiązków może być różnie interpretowana i musi zostać poddana ocenie Zgromadzenia Ogólnego TK, jego zwołanie jest więc absolutnie konieczne.

Inaczej sprawę tę ocenia natomiast profesor Michał Królikowski, były dyrektor Biura Analiz Sejmowych, a także wiceminister sprawiedliwości w latach 2011-2014. "Dosłowne zastosowanie przepisów wymagałoby, skoro odsunięcie dotyczy prezesa Trybunału, dokonania tego bezpośrednio przez ministra sprawiedliwości. Tymczasem dwóch prezesów odsunęła od wykonywania funkcji najstarsza stażem sędzia, której odsunięci za sędzię nie uznają, podobnie zresztą jak niektóre ośrodki władzy" - napisał w tekście opublikowanym na stronie magazynu "Więź".

"Odsunięcie prezesa TK, nawet jeżeli uznamy je za ważne, może nastąpić wyłącznie na miesiąc. W tym czasie w planach jest zwołanie Zgromadzenia Ogólnego, które z wykorzystaniem większości nowych sędziów najpewniej dokona odsunięcia definitywnie oraz przyjmie projekt budżetu TK. Najprawdopodobniej temu właśnie służyło wniesienie równolegle z wydarzeniami w TK trzech wniosków związanych z odpowiedzialnością Bogdana Święczkowskiego przez Prokuratora Generalnego, zmierzających do uchylenia jego immunitetu" - napisał.

"Oczywiście możemy próbować to zracjonalizować. Na przykład sięgając do analogii ze stanem wyższej konieczności, która usprawiedliwia naruszenie dobra w obronie innego dobra, jeśli nie ma innego wyjścia. Niektórzy mówią o stanie wyższej konieczności konstytucyjnej i akcentują, że nie ma już innej opcji, wszystkie zostały odrzucone. Tego rodzaju argumentacje nie są bezpodstawne ani całkiem fałszywe. Niemniej, działają tylko w jednym ze światów" - podsumował.

Źródło: TVN24, tvn24.pl, WP, RMF FM, PAP
Czytaj także: