Masz subskrypcję?
Nie było w polskiej historii bardziej bestialskiego napadu rabunkowego. Nigdy wcześniej i nigdy później nikt nie zabił aż czterech osób, tylko dlatego że chciał ukraść pieniądze. O tym, że czworo pracowników Kredyt Banku zginie, sprawcy wiedzieli już miesiąc wcześniej. To wtedy w głowie jednego z nich zrodził się ten plan.
- Stopień winy, jaki obciąża oskarżonych w tej sprawie, jest niezmierzalny - powie później sędzia Paweł Rysiński.
Napad
Do banku przyjechali we trzech. Była sobota, 3 marca 2001 roku.
Zaparkowali kilkadziesiąt metrów od wejścia, w bocznej uliczce. Marek Rafalik został na czatach. Krzysztof Matusik i Grzegorz Szelest zapukali do drzwi. Dochodziła ósma. Filia nr 6 Kredyt Banku przy Żelaznej rozpoczynała przyjmowanie klientów o 9.