|

Przełom i brak. Pominięta odpowiedzialność biskupów

Pedofilia w Kościele (zdjęcie ilustracyjne)
Pedofilia w Kościele (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło: Shutterstock
Raport Komisji "Wyjaśnienie i Naprawa" jest w warunkach polskich autentycznym przełomem. To, co stało się w diecezji sosnowieckiej w sprawie pedofilii w Kościele, odczytuję jako głos prorocki. On albo zostanie usłyszany i stanie się początkiem realnej zmiany w polskim Kościele, albo będzie tylko smutnym "wołaniem na pustyni", które poprzedzi dalszą i całkowitą już utratę wiarygodności instytucji kościelnych w Polsce - pisze filozof i publicysta Tomasz P. Terlikowski.Artykuł dostępny w subskrypcji

W minionym tygodniu w diecezji sosnowieckiej opublikowany został raport dotyczący wykorzystywania seksualnego dzieci. Zidentyfikowano w nim niemal 30 podejrzanych osób, a prawie wszystkie to duchowni.

Tego dokumentu nie można nie doceniać. Podobnie jak pracy członków Komisji (a jako człowiek, który sam przewodził komisji dominikańskiej ds. Pawła M., wiem, jak trudna, wyczerpująca emocjonalnie jest ta praca) i odwagi biskupa Artura Ważnego, zwierzchnika diecezji sosnowieckiej, który przyznał Tomaszowi Krzyżakowi i jego zespołowi prawdziwą niezależność. Wiele miesięcy pracy, setki godzin rozmów i zapewne tysiące wertowanych dokumentów - wszystko to doprowadziło do powstania szczegółowego, dobrze napisanego i metodologicznie bez zarzutów dokumentu, który prezentuje pierwszą (bo będą następne raporty) część z problemów diecezji sosnowieckiej.

Zaczęto od przemocy seksualnej wobec osób małoletnich, ale... trzeba będzie się jeszcze zmierzyć z problemami (a to z nich diecezja sosnowiecka stała się znana w całej Polsce) wykorzystania zależnych dorosłych, skandalami obyczajowymi w sosnowieckim seminarium, które miały doprowadzić do jego rozwiązania, do orgii, do śmierci na plebanii i zabójstwa diakona przez księdza.

Analiza tych wydarzeń, ale także systemu kościelnego, który je umożliwiał, jest jeszcze przed komisją i z pewnością nie będzie to proste wyzwanie.

Akt oskarżenia wobec biskupów

Już teraz można jednak powiedzieć, że wydarzyło się coś - na skalę polską - przełomowego. Pierwsza diecezja (wcześniej był raport komisji dominikańskiej, ale on dotyczył jednej sprawy i jednego zakonu, a nie struktury diecezjalnej) i jej pierwszy biskup - i to przy wyraźnej niechęci większości innych, lepiej ustawionych, z mocniejszych i bardziej historycznych diecezji i metropolii hierarchów - zdecydowała się na "stanięcie w prawdzie" o przestępstwach wobec małoletnich i ich administracyjnym tuszowaniu i lekceważeniu. To wymagało odwagi i determinacji - zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę stanowiska Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski (KEP), której członkowie otwarcie mówili, że tego rodzaju działania "nie opłacają się Kościołowi", oraz działania prezydium episkopatu, które robiło i robi wszystko, żeby dochodzenie do prawdy storpedować. Biskup Artur Ważny miał więc i determinację, i odwagę.

Biskup Artur Ważny
Biskup Artur Ważny
Źródło: Michał Meissner/PAP

Odwagi i determinacji wymagało także to, by jasno i zdecydowanie odpowiedzieć na zarzuty - nie tylko części duchownych i wiernych diecezji sosnowieckiej, ale także części biskupów. Ordynariusz sosnowiecki w liście skierowanym do wiernych - wbrew pozorom i własnym deklaracjom - nie wsłuchuje się tylko w ich głos, ale także, lekko kamuflując swój przekaz, polemizuje z głosami płynącymi z Konferencji Episkopatu Polski.

"Wielu wciąż pyta: 'Po co to robić? Po co uderzać w instytucję?'. Docierają do mnie głosy obawy, że 'wyciąganie brudów' osłabia Kościół, a nawet go niszczy" - pisał biskup Ważny.

Czytaj także: