Sikorski twierdzi, że lepiej byłoby dla obu stron, gdyby tablica nie została zdemontowana tuż przed spotkaniem prezydentów Polski i Rosji. - Można było potem pomnikiem zastąpić tę tablicę i wszyscy mogli być tym zadowoleni - powiedział Sikorski. Zapewnił, że ta sprawa jest kwestią do dyskusji, w której są różne racje, ale jak stwierdził "na pewno nie można tego rozstrzygnąć przy pomocy wiertarki i samowolnie powieszonej tablicy".
My też byśmy protestowali
Szef MSZ jest przekonany, że podobna sytuacja miałaby miejsce, gdyby Rosjanie bez porozumienia z nami podobną tablicę zawiesili na terenie Polski. Jego zdaniem ci, którzy teraz się oburzają, protestowaliby w pierwszym szeregu. - Jestem przekonany, że PiS byłoby pierwsze, które by się domagało usunięcia takiej tablicy. Co więcej, miałoby rację - stwierdził Sikorski.
Wczoraj w programie "Piaskiem po oczach" na temat zamieszania z tablicą w smoleńsku głos zabrał także prezydent Bronisław Komorowski. Jego zdaniem niedobrze się stało, że kilka dni przed spotkaniem prezydentów obu krajów, Rosjanie w ten sposób się zachowali. Wyraził jednak zadowolenie, że sprawę udało się załagodzić i nie przeszkodziła ona w dobrym spotkaniu obu przywódców.
Cała rozmowa z szefem dyplomacji w sobotnim programie „Horyzont” w TVN24 o 18:30.
Źródło: tvn24