Podejrzany o brutalne pobicie właścicielki sklepu w Radomiu uciekł do Anglii

TVN24 | Polska

Autor:
Szymon Jadczak
Źródło:
tvn24.pl, PAP
TVN 24Radom: Pobił 50-latkę prowadzącą sklep

Główny podejrzany o brutalne pobicie w sklepie przy ulicy Miłej w Radomiu bezpośrednio po zdarzeniu wyjechał do Anglii - dowiedział się tvn24.pl. Za mężczyzną wkrótce ma zostać wystawiony Europejski Nakaz Aresztowania. Pobita kobieta dochodzi do zdrowia w jednym z warszawskich szpitali. 

Do zdarzenia doszło w niedzielę, we wtorek informowaliśmy o nim na tvn24.pl.

Jego przebieg zarejestrowała kamera monitoringu. Na nagraniu widać, jak mężczyzna (jego zachowanie wskazuje, że był pijany) próbuje wejść do sklepu przy ulicy Miłej w centrum Radomia. Nie zostaje wpuszczony. Rzuca w drzwi paletą, a właścicielkę sklepu i jej pracownika oraz syna zaczyna bić. Do bójki dołączają kolejne osoby. W pewnym momencie kobieta zostaje z całej siły kopnięta w twarz. Na nagraniu widać, że traci przytomność, ale napastnik wciąż atakuje pracowników sklepu. Po wszystkim spokojnie odchodzi. 

Pierwsze informacje o stanie kobiety były bardzo poważne, bo wynikało z nich, że kobieta walczy o życie. Teraz jest już pewne, że nie jest ono zagrożone. Poszkodowana wraca do zdrowia w szpitalu w Warszawie. Wśród licznych obrażeń ma między innymi złamanie oczodołu.

Tymczasem radomska policja zatrzymała już dwóch uczestników bójki pod sklepem. 40-letni mężczyzna we wtorek usłyszał zarzuty udziału w bójce i został aresztowany przez radomski sąd na trzy miesiące. Z podobnymi zarzutami i wnioskiem o areszt w środę trafił przed sąd inny podejrzany - 45-letni radomianin. I sąd, jak poinformowała Justyna Leszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, ten wniosek uwzględnił.  

Kiedy wróci? Nie wiadomo

Ale, jak dowiedział się portal tvn24.pl, trzeci, a zarazem główny podejrzany o pobicie - 37-letni mieszkaniec Radomia zdołał umknąć policji.

Jak ustaliśmy, radomscy policjanci w ciągu kilku godzin wytypowali i namierzyli podejrzanego. Okazało się, że mężczyzna na stałe mieszka na Wyspach Brytyjskich, do Radomia przyjechał na kilka dni odwiedzić rodzinę i znajomych. W niedzielę wieczorem przy alkoholu żegnał się z kolegami. Zaraz po pobiciu właścicielki sklepu spakował się i wyjechał z miasta. Kilka godzin później wyleciał z Polski wyleciał do Anglii, tuż przed ścigającymi go policjantami. 

W prokuraturze, jak się dowiedzieliśmy, trwa już sporządzanie wniosku do sądu o wystawienie wobec podejrzanego Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Autor:Szymon Jadczak

Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: monitoring