Katastrofa ekologiczna w Odrze. Wójt gminy Lipki: można powiedzieć, że życie w Odrze obumarło

Autor:
ft/adso
Źródło:
TVN24, PAP
Wędkarz o sytuacji w Odrze: woda sama nie wyczyści się przez parędziesiąt lat
Wędkarz o sytuacji w Odrze: woda sama nie wyczyści się przez parędziesiąt latTVN24
wideo 2/35
TVN24Wędkarz o sytuacji w Odrze: woda sama nie wyczyści się przez parędziesiąt lat

To jest wszystko zamiatane pod dywanik: "cicho, woda się sama wyczyści". A to się samo nie wyczyści i to się już nie wyczyści co najmniej przez parędziesiąt lat - powiedział w rozmowie z TVN24 wędkarz z województwa opolskiego, odnosząc się do katastrofy ekologicznej w Odrze. Zdaniem wójta gminy Lipki Zdzisława Urygi, "życie w Odrze obumarło".

Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół biegu rzeki. Śnięte ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Wędkarze wyłowili ich co najmniej kilka ton. Zakaz wstępu do Odry został wprowadzony w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i w dolnośląskim.

ZOBACZ TEŻ: Katastrofa ekologiczna w Odrze. Co wiemy do tej pory 

"Leszcze, szczupaki - to wszystko wierzchem pływało"

O sytuacji w Odrze mówił w rozmowie z TVN24 pan Henryk, wędkarz z Lipek w województwie opolskim. - Tragedia. To jest wszystko zamiatane pod dywanik: "cicho, woda się sama wyczyści". A to się samo nie wyczyści i to się już nie wyczyści co najmniej przez parędziesiąt lat. Ja to już chyba nie dożyję, że będę mógł sobie ryby połapać na Odrze - powiedział.

- Leszcze, szczupaki - to wszystko wierzchem pływało. (…) Takiej skali zatrucia... to jest nie do opisania - dodał wędkarz, który od dziesięcioleci łowił ryby w Odrze.

Jak relacjonował, wśród wędkarzy pierwsze niepokojące sygnały o sytuacji w Odrze pojawiły się około 26 lipca. - Z Oławy chłopaki mówili, że jakoś 26 czy 27 (lipca - red.) w kanale w Oławie już jest biało - zaznaczył.

"Można powiedzieć, że życie w Odrze obumarło"

- Na Odrze to nie pamiętam, żeby coś takiego zaistniało kiedyś. Były jakieś pojedyncze (sytuacje - red.), jak była woda niska, gorąco, ale nie na tę skalę. Teraz można powiedzieć, że życie w Odrze obumarło - powiedział Zdzisław Uryga, wójt gminy Lipki.

W jego opinii reakcja na katastrofę ekologiczną w Odrze to "zaspanie całkowite". - Konkretnej akcji nie było, żeby od razu rozpocząć działania, szukać miejsca, skąd to, dlaczego. A tutaj cisza. Nic się nie dzieje na ten temat - ocenił.

- Jeżeli bobry już padają, sumy duże (…), to coś musi być. To nie jest tak, że od upałów. Już nieraz były upały, niższy poziom wody i nic takiego się nie działo - dodał.

Wójt gminy Lipki: Konkretnej akcji nie było, żeby od razu rozpocząć działania. Nic się nie dzieje na ten temat
Wójt gminy Lipki: Konkretnej akcji nie było, żeby od razu rozpocząć działania. Nic się nie dzieje na ten temat TVN24
Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:ft/adso

Źródło: TVN24, PAP

Pozostałe wiadomości