Radosław Sikorski przypomniał, że już po raz dziesiąty przedstawia - jako minister spraw zagranicznych - zadania polskiej dyplomacji. Poprzednie exposé wygłosił w 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2024 i 2025 roku.
- Obca mi jednak jest rutyna. Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna - podkreślił. Dodał, że "świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować".
- Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji, tak samo, jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna - mówił szef MSZ. - W nocy z osiemnastego na dziewiętnastego listopada, na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol, zginęła wraz z mamą siedmioletnia Amelia, obywatelka naszego kraju - przypomniał.
Sikorski o "ostrzeżeniach przed wojną"
Sikorski oświadczył, że "zadania przed nami są niebywale złożone". - Wielkie przewroty polityczne, gospodarcze, technologiczne, które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach - wskazał. Podkreślił, że "bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa". Tymczasem, jak dodał, w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed wojną.
- Premier Danii mówi, że "Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze". Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na - cytuję - "utratę dzieci" w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, że - tu znów cytat - "Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy", a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt "w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie" - powiedział szef polskiej dyplomacji. - Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia - również wskazując na działania Rosji - że już "poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną" - kontynuował.
- Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Jak powiedział Jean Monnet, jeden z ojców Unii Europejskiej: Europa będzie się wykuwała w kryzysach i będzie sumą rozwiązań przyjętych wobec tych kryzysów - powiedział.
Sikorski o celach Rosji. "Przestraszyć, podzielić"
Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy - przypomniał - działali na zlecenie obcego wywiadu.
Zauważył, że według Ministerstwa Cyfryzacji Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. - Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić - dodał.
Podkreślił, że celem wroga jest: przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych.
- Arsenał jest znany: sieci botów rozpowszechniające fałsz i nienawiść; używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje; wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych; ataki na infrastrukturę krytyczną; i wreszcie - pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa - powiedział Sikorski.
Jak mówił, po tym, jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Dodał, że "sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO". - Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali - powiedział Sikorski.
Wskazał, że podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa - Lublin w listopadzie.
- Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice - oświadczył i podkreślił, że "w tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa".
Sikorski o wojnie w Ukrainie. "Wyobraźmy sobie..."
Sikorski podkreślił, że w Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor - Rosja. - Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji - oświadczył szef MSZ. Podkreślił, że "dzięki odwadze swoich żołnierzy, dzięki poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie - w tym Polski - Ukraina się broni". - Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd - podkreślił.
Szef MSZ mówił, że "gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie". - Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie - dodał.
Podkreślił, że "wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa". - Szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces odbudowy - mówił Sikorski.
Sikorski o gorszych relacjach między USA i Europą
Wicepremier ocenił, że "niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą". Jak podkreślił, "to dla Polski szczególne wyzwanie".
- Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej - niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce - powiedział Sikorski.
Jak mówił, w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane. - Gdy pod koniec stycznia pracownia badawcza zapytała Polaków, czy Stany Zjednoczone są wiarygodnym sojusznikiem, większość – 54 procent – niestety odpowiedziała, że nie są. Przeciwnego zdania było jedynie 35 procent - zauważył.
Szef MSZ powiedział, że "wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (...) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO". - Każda z nich ma inną rolę - nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają - dodał.
Sikorski: USA najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej
Sikorski podkreślił, że "zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA: na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20, czyli platformy zrzeszającej największe światowe gospodarki, w której Amerykanie sprawują w tym roku prezydencję".
Oświadczył też, że "dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej". Wspomniał, że polskie wydatki na obronę mają osiągnąć poziom 4,8 procent PKB, to znaczy 200 miliardów złotych. Zaznaczył, że duża część polskich inwestycji w bezpieczeństwo "ma służyć zacieśnianiu relacji polsko-amerykańskich".
- Jeśli - jak zakładamy - działania Putina będą w dalszym ciągu destabilizować Europę i świat, Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA: gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniego skrzydła NATO. Korzyści z tego partnerstwa mają charakter dwustronny - podkreślił szef MSZ.
Dodał, że "dostrzega to także obecna administracja w Waszyngtonie". - Prezydent Trump zadeklarował wobec prezydenta Nawrockiego utrzymanie - a nawet możliwość zwiększenia - liczebności amerykańskich wojsk w Polsce. Na każdym spotkaniu przypominam amerykańskim partnerom, że utrzymanie ich wojsk w Polsce jest tańsze niż ich utrzymanie w USA - powiedział Sikorski.
Sikorski: nie możemy być frajerami
Wicepremier w trakcie swojego wystąpienia zauważył, że priorytetami dla obecnej administracji USA "są ochrona własnego terytorium, zachodnia półkula oraz region Indo-Pacyfiku". - Europa zeszła na dalszy plan, a Rosja jest postrzegana jako zagrożenie przede wszystkim regionalne i potencjalny partner resetu gospodarczego. Czytamy o tym w amerykańskich dokumentach strategicznych, słyszymy podczas rozmów - dodał.
Szef MSZ stwierdził, że "Ameryka się zmienia" a my "możemy albo dostrzec fakty i odpowiednio się przygotować, albo zasłonić oczy i uszy".
Zaznaczył, że "na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem". - Pamiętamy o historii wsparcia dla Polski ze strony takich prezydentów jak Woodrow Wilson czy Ronald Reagan, kiedy w różnych okolicznościach walczyliśmy o niepodległość. Ale pamiętamy też o Jałcie. Po upadku nazistowskich Niemiec, prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę - dodał szef dyplomacji.
Jak podkreślił, "daje to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy". - Nie my określamy interes narodowy Stanów Zjednoczonych. Pytam prawą stronę sali: czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945 zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? - pytał szef MSZ.
- Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami - oświadczył.
"Ważne jest uzgodnienie tak zwanego wojskowego Schengen"
Sikorski podkreślił, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego. - Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych - powiedział. Podkreślił, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.
Oświadczył też, że "pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza".
Według Sikorskiego "bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego 'wojskowego Schengen', aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej - bez barier prawnych".
Sikorski: Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej
Podkreślił, że polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie, bo współpraca daje przewagę.
- Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty - w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki, w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić - powiedział Sikorski.
Zaznaczył, że Europa potrzebuje reform, bo świat wokół nas szybko się zmienia. - Ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, nie na jej gruzach - podkreślił.
Szef MSZ powiedział też, że "polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii". - Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa - dodał.
Sikorski podkreślił, że rozpad Unii przyniósłby "nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na tej sali, marzą".
- Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub, tym bardziej że zagraża suwerenności - apelował. -To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej - skwitował.
Szef MSZ o programie SAFE i budżecie UE
Sikorski przypomniał też, że w 2026 roku czekają nas negocjacje nad kształtem przyszłego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-2034. - Nasza pozycja wyjściowa jest więcej niż dobra. Według propozycji Komisji Europejskiej Polska ma uzyskać największe środki na realizację polityki spójności, Wspólnej Polityki Rolnej i największy udział w funduszach na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego - powiedział.
Podkreślił też w trakcie swojego wystąpienia, że "zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego", a spośród 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej, 23 należą także do NATO. - Obie organizacje się uzupełniają. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE - powiedział Sikorski.
Sikorski mówił, że - według deklaracji szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza - pierwsze baterie antydronowego, finansowanego z SAFE, systemu San mogą trafić w tym roku do Polski. - To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie, i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE - zapowiedział.
"Wybija godzina Europy"
- Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość - zauważył. - Czy wszystkie dziewiętnaście krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji - podkreślił. Jak mówił, te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź na apele Waszyngtonu i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku.
- Nie szukajmy wrogów tam, gdzie mamy sojuszników - zaapelował szef polskiej dyplomacji.
- Wybija godzina Europy. Albo będziemy zjednoczeni, albo zjedzą nas więksi. Dziś w umysłach wszystkich Polek i Polaków muszą brzmieć pamiętne słowa Jana Pawła II: od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej. Jesteśmy dość silni, aby Unię Europejską wzmacniać, usprawniać i reformować, a nie ją niszczyć czy z niej uciekać - powiedział.
Sikorski o Bliskim Wschodzie i wygaszaniu konfliktów
Szef dyplomacji poruszył również kwestię Bliskiego Wschodu - regionu o kluczowym znaczeniu. - To już od dawna nie tylko rezerwuar ropy i gazu, to także rosnące lawinowo inwestycje w energię odnawialną i najnowsze technologie pozwalające na rozwój sztucznej inteligencji. Widzimy w tych zmianach duży potencjał do zaangażowania polskich firm, czemu sprzyjają nie tylko ożywione kontakty bilateralne, ale też zacieśnianie współpracy między Unią Europejską a Radą Współpracy Zatoki Perskiej - mówił.
Szef MSZ podkreślił, że "w interesie Polski leży dyplomatyczna aktywność na rzecz wygaszania konfliktów zagrażających wspólnemu bezpieczeństwu, przeciwdziałanie eskalacji sporów, ekstremizmowi, próbom rewizji granic".
- Naszego wsparcia w regionie oczekuje dziś przede wszystkim Syria i Palestyna. Ta pierwsza, aby nie dopuścić do fragmentacji państwa wzdłuż podziałów etnicznych i religijnych oraz aby wzmacniać jej administrację i gospodarkę. Ta druga, aby zakończyć katastrofę w Strefie Gazy oraz stworzyć warunki, w których państwo palestyńskie - uznane przez Polskę już w 1988 roku – będzie mogło skutecznie sprawować kontrolę nad swoim terytorium - powiedział Sikorski.
Zaznaczył, że "w relacjach z Izraelem za ważne uważamy nie tylko stosunki handlowe, ale także budowanie partnerskich relacji między społeczeństwami". - Uznajemy nienaruszalne prawo Izraela do obrony, w szczególności przed zagrożeniem terrorystycznym. Jednak podkreślamy wymóg stosowania się do przepisów prawa międzynarodowego, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego - powiedział Sikorski.
Sikorski zwrócił się do Nawrockiego
Na sali plenarnej obecny był między innymi prezydent Karol Nawrocki. Sikorski zwrócił się do niego pod koniec przemówienia, apelując o podpisanie nominacji ambasadorów >>>
Pierwotnie informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 roku, zwyczajowo nazywana exposé szefa MSZ, była planowana na 11 lutego. Exposé ministra zostało przełożone po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zwołał na ten dzień posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Zobacz też: Tak Nawrocki skomentował exposé Radosława Sikorskiego >>>
Opracowała Justyna Sochacka /lulu