Ludzie musieli skakać z okien

Pożar w Gdyni
Pożar w Gdyni
Źródło: TVN24
Jedna ofiara śmiertelna, kilkanaście osób w szpitalu i kilka spalonych mieszkań - to tragiczny bilans nocy z piątku na sobotę. Groźne pożary wybuchły w Gdyni, Tomaszowie Mazowieckim i Ostrowcu Świętokrzyskim oraz Krakowie.

Jedna osoba zginęła w pożarze składu z antykami w krakowskiej Nowej Hucie. Według wstępnych szacunków straty wyniosły około miliona złotych. Do pożaru doszło w nocy w składzie przy ulicy Narcyza Wiatra. W akcji gaśniczej uczestniczyło około 30 strażaków. Po ugaszeniu ognia na pierwszym piętrze znaleziono ciało 40-letniego mężczyzny, który pilnował budynku. Strażacy do południa dogaszali pogorzelisko. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru.

Pożar w Tomaszowie Mazowieckim wybuchł nad ranem. Zapaliło się poddasze dwukondygnacyjnej kamienicy na pl. Narutowicza. W wyniku pożaru z budynku ewakuowano 22 osoby, 10 trafiło do szpitala.

Nieznane są jeszcze przyczyny zdarzenia, choć jak powiedział w rozmowie z TOK FM jeden z miejscowych strażaków, mogło dojść do podpalenia.

Wyskoczył z okna

Pożar w Ostrowcu Świętokrzyskim (TVN24)

Pożar w Ostrowcu Świętokrzyskim (TVN24)

W pożarze bloku w Ostrowcu Świętokrzyskim ciężko ranna została jedna osoba. Ogień wybuchł w mieszkaniu na czwartym piętrze. By ratować swoje życie, mężczyzna w płonącym już ubraniu wyskoczył z okna. - Jest w bardzo ciężkim stanie. Ma złamania podudzia otwarte, urazy kręgosłupa i bardzo rozległe oparzenia ponad połowy ciała - powiedział Marianna Giez-Kurek ze Szpitala Powiatowego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Także i w tym przypadku na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru, sprawę bada policja.

W Gdyni zapaliło się w piwnicy

Cztery osoby zostały lekko ranne w wyniku pożaru, do którego doszło w Gdyni. Tam ogień wybuchł w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej w piwnicy kamienicy. Gdy na klatce schodowej pojawił się dym, mieszkańcy budynku w popłochu wyskakiwali przez okna.

Ranni zostali odwiezieni do szpitala, ale mieli więcej szczęścia. Nie stwierdzono u nich żadnych poważnych obrażeń, ale muszą pozostać na obserwacji.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: