W czwartek o północy minął termin dla parlamentarzystów PiS na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - pod groźbą wykluczenia z partii. Chodzi przede wszystkim o członków stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Na kilka godzin przed jego upływem Morawiecki spotkał się w siedzibie PiS z Jarosławem Kaczyńskim, jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem. W piątek o godzinie 12 Kaczyński wygłosić ma oświadczenie. Sam Kaczyński wymagane oświadczenie podpisał.
Mueller: lojalność udowadnia się inaczej
Rozłam w PiS komentował w "Jeden na jeden" w TVN24 europoseł tej partii Piotr Mueller, jeden z członków frakcji Mateusza Morawieckiego. Wspomniał, że wstępował do PiS "kilkanaście lat temu" i zapewnił, że chce w tej partii pozostać. - Jeżeli ktoś chce mnie wyrzucić, to musi to zrobić w postaci wyrzucenia, a nie twierdzenia, że ja sam wychodzę - podkreślił.
Zapowiedział natomiast, że "lojalki" składać nie zamierza. - Myślę, że lojalność udowadnia się przede wszystkim w działaniu - przekonywał. Jak ocenił, "wszyscy udowadnialiśmy w stowarzyszeniu Rozwój Plus, że jesteśmy lojalnymi członkami Prawa i Sprawiedliwości". - W związku z tym nie czuję potrzeby podpisywania lojalek, bo przychodzą mi złe porównania, jeżeli chodzi o tego typu dokumenty - powiedział.
Mueller o "grupie intrygantów" w PiS
- Nie wiem, czy chodzi o to, żeby nas upokorzyć, czy żeby rzeczywiście się dogadać - mówił dalej europoseł. Na pytanie, komu wewnątrz PiS zależałoby na upokorzeniu stronników Morawieckiego, Mueller odparł: - Ta grupa osób, która przeprowadziła zaledwie w tydzień całą tę intrygę.
- Dla mnie przykre przede wszystkim jest, kiedy widzę, że ta grupa intrygantów przekonała prezesa mojej partii politycznej do podejmowania decyzji o tym, żeby rozwalić największą partię opozycyjną w Polsce - przyznał. - Widocznie taką mentalność ma Jacek Kurski, Jacek Sasin czy Patryk Jaki - ocenił.
"Mam nadzieję, że nie usłyszę, że wylatuję z partii"
Jak dodał, nie oznacza to, że Jarosław Kaczyński, "nie podejmuje sam decyzji". - Natomiast słucha się złych rad i to jest dla mnie bardzo trudne i emocjonalnie ciężkie - podkreślił. - Bo ja, w przeciwieństwie do Jacka Kurskiego czy Patryka Jakiego, nigdy nie opuszczałem Prawa i Sprawiedliwości. Zawsze byłem lojalny wobec partii, nawet w sytuacjach, gdy czasami się nie zgadzałem z niektórymi decyzjami - powiedział Mueller.
Czego spodziewa się po zapowiadanym na południe w piątek oświadczeniu Kaczyńskiego? - Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński nie stracił instynktu politycznego i dzisiaj o 12 usłyszę jednak nie to, że jesteśmy wyrzucani z partii, tylko, że możemy poszukać porozumienia - powiedział.
Przypomniał, że jeszcze w kwietniu Kaczyński na konferencji prasowej z Morawieckim powiedział, że "nasze stowarzyszenie może funkcjonować". - Chwalił, że to jest koncepcja dwóch płuc, że będziemy się poszerzać - wymieniał.
Jak mówił, od tamtej pory w PiS "została przeprowadzona intryga". - Te osoby sączyły do ucha prezesa przez ostatnie miesiące: "wyrzuć Morawieckiego" - powiedział. W jego ocenie z powodu "uporu" i "osobistych niechęci" do Morawieckiego osoby te "powtarzały nieprawdziwe rzeczy dotyczące naszej aktywności".
Jacek Sasin "grabarzem" porozumienia
Wskazał w tym kontekście na szkodliwą, jego zdaniem, rolę Jacka Sasina. - On jest grabarzem tego porozumienia - powiedział wprost. - Grabarzem tego, co mogło być dobrego, a jednocześnie ojcem chrzestnym potencjalnej wygranej Donalda Tuska w przyszłych wyborach - mówił.
Według Muellera, obecność byłego ministra aktywów podczas czwartkowego spotkania Morawieckiego z Kaczyńskim utrudniła osiągnięcie porozumienia. - Być może zaprosił go prezes, natomiast jest dość nietypową sytuacją, w której ktoś się umawia na rozmowę w cztery oczy, a nagle jest taki niespodziewany gość w postaci Jacka Sasina - powiedział.
Na pytanie, czy doszłoby do porozumienia, gdyby nie obecność Sasina, Mueller odpowiedział: - Myślę, że tak.
Mueller o "suwpolizacji" PiS i "Konfederacji bis"
Jakie emocje wywołuje w nim trwający konflikt w PiS? - Smutek, nie złość, po prostu smutek - odparł Mueller. - Że partia polityczna, w której jestem kilkanaście lat, a którą zakładali moi koledzy, jest przejmowana przez byłych polityków Suwerennej Polski, że następuje suwpolizacja mojej partii politycznej, że takie osoby jak Jacek Kurski nadal odgrywają tam ważną rolę - wyjaśnił. Jak ocenił, "to jest po prostu coś fatalnego".
- Naszym obowiązkiem i poczuciem odpowiedzialności jest więc powiedzieć, że trzeba zahamować w sytuacji, gdy widzimy nadciągającą ścianę - zaznaczył. Co jest tą ścianą? Według Muellera - "radykalizacja" partii. - To jest ten język, który proponuje Dariusz Matecki i osoby, które w tej chwili odpowiadają de facto za komunikację w partii. Język bardzo radykalny, który ściga się z Grzegorzem Braunem, a którego ja nie akceptuję - powiedział.
Czy Matecki może być teraz twarzą PiS? - Myślę, że tak - odparł Mueller. Jak dodał, "to jest tak irracjonalne, jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się to czymś niemożliwym". Zwrócił dalej uwagę, że "PiS ma 25 lat funkcjonowania i dziedzictwa programowego", na którym "budowaliśmy swoją siłę". - A dzisiaj, jeżeli ktoś chce robić z PiS-u Konfederację Brauna bis, to ja muszę uczciwie powiedzieć kierownictwu partii, że to jest zła droga - mówił.