- Nie mamy żadnych informacji ani danych, aby w jakikolwiek sposób ich bezpieczeństwo, życie, zdrowie było zagrożone w związku z konfliktem - oświadczył premier Donald Tusk we wtorek, komentując konflikt na Bliskim Wschodzie i sytuację przebywających tam Polaków. - Blisko 500 polskich obywateli opuściło Izrael, Jordanię i Libię - powiedział.
Jak mówił, Polacy przebywają głównie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie jest ich blisko 14 tysięcy. - Nasi partnerzy w Emiratach Arabskich zapewniają także, że państwo bierze na siebie obowiązek i wywiązuje się z tego obowiązku opieki nad tymi wszystkimi, którzy utknęli albo kończy im się czas wypoczynków w Emiratach, więc nie będą pozostawieni sami sobie - przekazał szef rządu.
- Problem jest oczywiście z tymi wszystkimi, którzy chcą z różnych powodów, czy muszą wracać do kraju - powiedział.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Powstał zespół zarządzania kryzysowego
- Powołaliśmy zespół zarządzania kryzysowego. Dzisiaj zleciłem ministrowi sportu i turystyki - turyści są tutaj największą grupą zainteresowaną naszym działaniem - aby koordynował pracę zespołu, który został powołany w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - poinformował Tusk. Jak wyjaśnił, w skład zespołu wchodzą też przedstawiciele MON czy Ministerstwa Infrastruktury.
Jak poinformował, we współpracy rządu z biurami podróży "udało się skutecznie zaopiekować grupą ponad 480 polskich obywateli z tych miejsc, które były zagrożone bezpośrednio działaniami wojennymi, gdzie opuszczenie tych miejsc stało się potrzebą chwili".
- Wszyscy otrzymali regularne wsparcie naszych placówek konsularnych i przy współpracy z biurami podróży, opuścili Izrael, Jordanię i Liban. Są już w Polsce lub w drodze do Polski - przekazał Tusk.
Tusk: wydałem decyzję, aby powstrzymać się z lotami rządowymi
- Jesteśmy przygotowani, mówiłem już o tym kilkadziesiąt godzin temu, do akcji ewakuacyjnej, jeśli chodzi o kwestie logistyczne, przede wszystkim są przygotowane samoloty - powiedział Tusk.
Wyjaśnił, że chodzi o samoloty, które są w dyspozycji rządu. - MON przygotowało także odpowiednie siły i środki - dodał premier.
Poinformował, że wydał decyzję, "aby powstrzymać się z jakimikolwiek lotami rządowymi". - Chcemy mieć do dyspozycji wszystkie samoloty, które są w naszej gestii, aby w razie potrzeby i możliwości, bo tu przede wszystkim chodzi o możliwości, a więc musi taki samolot mieć, gdzie wylądować i musi być zidentyfikowana grupa osób, która znajdzie się w odpowiednim momencie na odpowiednim lotnisku - powiedział premier.
Dodał, że to jest skomplikowany mechanizm, a Polska współpracuje z innymi państwami europejskimi. Tusk przekazał, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest 14 tysięcy polskich obywateli, a w sumie z UE jest tam 400 tysięcy osób.
- I wszyscy są mniej czy bardziej zainteresowani jakąś perspektywą ewakuacji, w przypadku kiedy napięcie będzie większe. Na razie sytuacja nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla naszych obywateli w tym miejscu - podkreślił szef rządu.
Tusk: żaden Polak nie pozostanie bez pomocy
Premier przypomniał, że dla Polaków na Bliskim Wschodzie działa specjalna dodatkowa infolinia. Podkreślił, że za jej pomocą będą też gromadzone informacje potrzebne, by zapewnić rodakom niezbędną pomoc.
- To nie jest sztuka wysłać gdzieś samolot. Trzeba zrealizować grupę ludzi, trzeba mieć pewność, że lotnisko będzie otwarte, trzeba tę grupę ludzi dowieźć - powiedział. Podkreślił, że przewiezienie ludzi z jednego państwa do drugiego w tym regionie nie jest prostą sprawą i czasem wymaga wizy w komunikacji między tymi krajami. Zapewnił, że pracują nad tym polskie placówki dyplomatyczne we współpracy z biurami podróży.
- I będziemy sprawdzać, czy rzeczywiście wszyscy obywatele są zaopiekowani: chodzi o miejsca w hotelach i bezpieczny pobyt tak długo, jak to będzie potrzebne. Musimy zidentyfikować te grupy - i to jest najbardziej skomplikowane zadanie - które mogły pozostać bez możliwości transportu ze względu na tranzyt gdzieś w odległych krajach Azji - powiedział. Podkreślił, że chodzi na przykład o takie sytuacje jak ta, gdy ktoś wyjechał na wypoczynek do Wietnamu czy Tajlandii, a jego powrót nie jest możliwy, bo nie można wylądować w Dubaju, gdzie miał zaplanowaną przesiadkę.
- We współpracy z innymi państwami będziemy starali się tak kombinować możliwości różnych państw, aby postarać się możliwie skutecznie pomóc w powrocie do kraju tym, którzy ze względu na kłopot tranzytowy utknęli w miejscu, gdzie kończy im się właśnie wypoczynek - zapewnił. - Pracujemy nad tym właśnie 24 godziny na dobę. Żaden Polak nie może i nie pozostanie bez pomocy, wtedy, gdy ta pomoc będzie niezbędna - oświadczył szef rządu.
Apelował też, by nie siać dezinformacji. Ponowił zapewnienie, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla polskich obywateli w ich miejscach pobytu na Bliskim Wschodzie. Tam gdzie się ono pojawiło - zaznaczył - zostali oni już ewakuowani.
Atak USA i Izraela, odpowiedź Iranu
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków na bazy amerykańskie w regionie.
W poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, nie ma żadnych informacji, by na Bliskim Wschodzie w związku z działaniami wojskowymi ucierpiał jakikolwiek obywatel Polski. Od kilku dni w MSZ działa specjalny zespół kryzysowy. Polskie placówki dyplomatyczne działają od soboty w trybie kryzysowym, przez całą dobę.
Autorka/Autor: Kuba Koprzywa
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP