Powołanie komisji, która ma się zająć wybranymi tematami poruszanymi już przez orlenowską komisję śledczą, to pomysł LPR, ale zaakceptowany również przez premiera. Choć komisja ma badać spółkę Dochnala, to - jak pisze "Dziennik" - z wypowiedzi Romana Giertycha wynika, że bardziej będą ją interesowali politycy lewicy i środowisko Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej".
Szef LPR podczas wczorajszej konferencji prasowej mówił, że powiązania firmy Larchmont Capital, która pośredniczyła w prywatyzacji Polskich Hut Stali, sięgały do Pałacu Prezydenckiego z czasów Aleksandra Kwaśniewskiego i obejmowały osoby związane z Leszkiem Millerem.
- Chcemy pokazać, gdzie były korzenie układu politycznego, który rządził Polską przez lata - cytuje Giertycha gazeta. I już zapowiada, że sprawa zatoczy szerszy krąg. Na konferencji prasowej znów pojawił się temat korespondencji Dochnala z dziennikarką "Gazety Wyborczej" Dominiką Wielowieyską. Ta uważa, że w jej kontaktach z lobbystą nie było niczego nagannego, a LPR chce je wykorzystać jako "zasłonę dymną" dla informacji o nieprawidłowościach finansowych w Lidze - pisze "Dziennik".
Według gazety Giertych nie wyklucza, że komisja zajmie się też informacjami o kontach w Szwajcarii i Lichtensteinie. - Ujawnienie faktu posiadania kont w Szwajcarii przez osoby ze świecznika politycznego byłoby ważnym elementem pokazującym, w jaki sposób robiona była w Polsce prywatyzacja - cytuje "Dziennik" słowa szefa LPR.
Źródło: Dziennik
Źródło zdjęcia głównego: TVN24/Archiwum