"Chaos" na nagraniach z Radomia. Ekspert: na koniec się dogadali, to się zdarza

F-16 Tiger Demo Team
Artur Molęda nagraniach z wieży w Radomiu
Źródło: TVN24
Reporter Artur Molęda na antenie TVN24 mówił o zapisie rozmowy pilota z kontrolerem, która odbyła się w dniu katastrofy F-16 w Radomiu. Zaznaczył, że z nagrań wynika "ogromny chaos" i "błędy w komunikacji". Krystian Zięć, pułkownik rezerwy, pilot-instruktor F-16 zaznaczył, że "na koniec dnia oni się dogadali między sobą, więc to są rzeczy, które się zdarzają". Dodał, że "na pewno zajmie się tym Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego".

Samolot F-16 rozbił się podczas próby do Air Show w Radomiu. Do tragicznego wypadku, w którym zginął major Maciej "Slab" Krakowian, doszło w czwartek wieczorem.

Reporter TVN24 Artur Molęda, zajmujący się tematyką lotnictwa wojskowego, dotarł do nagrań z wieży kontroli lotów. Jak wspomniał na antenie TVN24, podczas ostatnich treningów do Air Show w Radomiu "tłok w powietrzu był niesamowity, mnóstwo statków powietrznych, mnóstwo śmigłowców". Przekazał też, że w pokazach nastąpiło kilkunastominutowe opóźnienie.

- Dotarłem do nagrań między kontrolerem ruchu lotniczego a pilotami. Z tych nagrań wynika ogromny chaos, który panował. Błędy w komunikacji radiowej - wymienił Molęda. Dodał, że z nagrań "wynika to, że kontroler podawał błędne informacje".

- Doszło do bardzo niebezpiecznego momentu. Chwilę przed tym, jak F-16 miał rozpocząć trening, był w tym czasie w holdingu, w punkcie oczekiwania i tam, w bliskiej odległości, około 1000 stóp czyli 300 metrów, doszło do bliskiej mijanki między samolotem F-16 a FA-50 - opisał.

Molęda zauważył, że kontroler w trakcie komunikacji zwracał się nie do tego pilota, do którego powinien. - Pilot F-16 trzykrotnie komunikował, że FA-50 przeleciał bezpośrednio obok niego, natomiast kontroler przez błędy w komunikacji radiowej był przekonany, że właśnie mówi pilot FA-50, bo on potwierdził: "tak, F-16 jest nad tobą i teraz właśnie jest twój czas na pokaz" - tłumaczył.

- W pewnym momencie major Krakowian się zorientował, że coś jest nie tak w tej komunikacji, że informacje, które otrzymuje bezpośrednio od kontrolera ruchu lotniczego, nie są skierowane do niego. I bardzo wyraźnie to słychać w jego głosie, nerwowo zakomunikował, że "halo, ale to ja jestem pilotem F-16 i to ja ciebie pytam, gdzie jesteśmy, na którym etapie i czy tak naprawdę przestrzeń powietrzna jest dla mnie wolna" - relacjonował.

Molęda powiedział, że "później rzeczywiście kontroler zgłosił: tak, F-16 możesz wykonywać swój trening".

F-16 Tiger Demo Team w czeskiej Ostrawie (zdjęcie z 16 września 2023 roku)
F-16 Tiger Demo Team w czeskiej Ostrawie (zdjęcie z 16 września 2023 roku)
Źródło: Jaroslav Ozana/PAP

Krystian Zięć: przy organizacji dużych przedsięwzięć może być odrobina chaosu

Do tej sytuacji odniósł się na antenie TVN24 Krystian Zięć, pułkownik rezerwy, pilot-instruktor F-16. Zwrócił uwagę, że "przy organizacji dużych przedsięwzięć zawsze może być jakaś odrobina małego chaosu". 

Jak mówił, w tej konkretnej sytuacji widzi "niekonsekwencję w prowadzeniu korespondencji radiowej". - To, że ktoś może nie dosłyszeć, powiedzmy, hasła wywoławczego, to takie rzeczy się zdarzają - wyjaśnił Zięć.

Jego zdaniem "nie przyczyniło się to do późniejszej katastrofy, bo jeśli tego typu rzeczy miałyby powodować zdenerwowanie u pilota i potem powodować tego typu sytuacje, jaka zaistniała kilka dni temu, to byśmy mieli dwie katastrofy dziennie".

Zaznaczył, że "na koniec dnia oni się dogadali między sobą, więc to są rzeczy, które się zdarzają". Dodał, że może wskazać "dziesiątki przykładów, nawet setki, kiedy wykorzystanie korespondencji radiowej było nie do końca efektywne i powodowało jakieś tam niezrozumienie".

Pułkownik rezerwy Krystian Zięć o nagraniu z wieży kontroli lotów
Źródło: TVN24

- Korespondencja kontrolera na początku była bardzo profesjonalna, tylko z tym zastrzeżeniem, że po prostu nie wychwycił z kim rozmawia i nie wiedział, kogo akurat ma na radiu. Myślę, że to może być to omówione jako jakaś przesłanka czy incydent - ocenił Zięć.

- Nie wydaje mi się, żeby to było coś, co mogłoby spowodować teorię sera szwajcarskiego i znalezienie tej dziury, która doprowadziła do katastrofy, ale na pewno tym zajmie się Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i to oni na koniec dnia będą ferowali wyrok - oznajmił i dodał: - Pilnujmy, żebyśmy usłyszeli, jaka była konkluzja.

Zauważył, że mija ponad rok od katastrofy Bielika w Gdyni i dalej nie wiemy, co było jej przyczyną. - Musimy pilnować, żebyśmy się dowiedzieli i wtedy rozmawiali o tym i komentowali, co można zrobić, żeby było lepiej. Dzisiaj to nie jest absolutnie ten moment - zaznaczył.

OGLĄDAJ: gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, Artur Molęda, Aldona Hartwińska, Mirosław Czech
pc

gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, Artur Molęda, Aldona Hartwińska, Mirosław Czech

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: