Karina chodzi i zmienia szpital

Karinka znów chodzi
Karinka znów chodzi
Źródło: TVN24
W środę rano, po dwumiesięcznej rehabilitacji, licznych operacjach i przeszczepach skóry, 10-letnia Karina opuściła szpital w Gdyni i pojechała do Białegostoku, gdzie przejdzie zabieg plastyki stóp i rekonstrukcje śródstopia. Tylko po takim zabiegu będzie mogła założyć specjalne protezy, które w efekcie mogą pozwolić jej chodzić. Na razie dziewczynka może poruszać się przy balkoniku.

Na razie nie wiadomo, kiedy lekarze zamierzają przeprowadzić zabieg i kiedy dziecko będzie mogło opuścić szpital.- Mam nadzieję, że jej stan nie zmieni się i dziewczynka będzie mogła być chociaż na okres świąteczny wypisana do domu - podkreśla dr Jarosław Wojtiuk, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej szpitala im. PCK w Gdyni.

Będzie chodzić sama

Na razie najważniejsze jest, że dziewczynka wraca do zdrowia. I choć czeka ją jeszcze operacja i długa habilitacja, to w przyszłości będzie mogła chodzić samodzielnie.- Były głosy, że nie będzie chodzić, a jednak proszę bardzo - chodzi. Chociaż przy balkoniku, ale to są dopiero początki. Będzie wszystko dobrze, na pewno - mówiła jeszcze we wtorek matka Kariny, Małgorzata Karwowska.

Sześć dni sama w lesie

Historią dziecka żyła cała Polska. Chora na epilepsję i autyzm 10-latka ze wsi Rzepiski na Podlasiu zaginęła 5 października, gdy wyszła z domu na grzyby do pobliskiego lasu. Dziewczynka odnalazła się po sześciu dniach - w poniedziałek po południu. Szła drogą krajową nr 8 w pobliżu Kolnicy - 5 km od domu.

Zauważył ją kierowca. Była bardzo brudna, wyczerpana i głodna, od razu trafiła do szpitala. Oględziny dziecka po odnalezieniu wskazywały, że przebywała w drastycznych warunkach atmosferycznych. Karina była odwodniona i wyziębiona, a na jej ciele lekarze znaleźli 16 kleszczy. Stopy dziewczynki były odmrożone.

Odmrożenia, gangrena, amputacja

Do szpitala w Trójmieście Karina trafiła w połowie października ze szpitala w Suwałkach, kiedy lekarze z tamtejszej lecznicy uznali, że nie poradzą sobie ze zgorzelą w odmrożonych stopach dziecka.

W Trójmieście najpierw była leczona w gdyńskiej Klinice Medycyny Hiperbarycznej, a po zatrzymaniu zgorzeli trafiła do szpitala Morskiego w Gdyni. Tu przeszła kilka zabiegów, podczas których usunięto jej wszystkie palce u stóp, a potem wycięto tkanki i mięśnie pod stopami dziecka.

Źródło: tvn24

Czytaj także: