Kaczyński pomylił Rzeszów ze Szczecinem. "Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem"

TVN24 | Polska

Autor:
akr//rzw
Źródło:
TVN24
Jarosław Kaczyński popełnił lapsus językowy. "Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem"TVN24
wideo 2/35
TVN24Jarosław Kaczyński popełnił lapsus językowy. "Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem"

Na konferencji w stolicy Podkarpacia prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński - deklarując poparcie dla kandydatki na prezydenta miasta Ewy Leniart - mówił, że "Rzeszów jest miastem świetnie się rozwijającym". Chwilę później popełnił drobną pomyłkę geograficzną. Oświadczył, że jeśli powstanie Via Carpatia, będzie "ułatwiony rozwój gospodarczy Szczecina". - Szczecina... Przepraszam bardzo, nie wiem, dlaczego tak powiedziałem. Oczywiście Rzeszowa – poprawił się.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Lider Prawa i Sprawiedliwości, wicepremier Jarosław Kaczyński odwiedził w piątek Rzeszów, gdzie udzielił wsparcia kandydatce PiS na prezydenta Rzeszowa, wojewodzie podkarpackiej Ewie Leniart.

Podczas wspólnej z Leniart konferencji prasowej Kaczyńskiemu przytrafiła się wpadka geograficzna. - Rzeszów jest miastem świetnie się rozwijającym. Jeśli powstanie – a powstanie z całą pewnością, jest budowana (...) Via Carpatia – to będziemy mieli z całą pewnością ułatwiony rozwój gospodarczy Szczecina – mówił. Za chwilę się jednak zmitygował. - Szczecina... przepraszam bardzo, nie wiem, dlaczego tak powiedziałem. Oczywiście Rzeszowa – poprawił się i kontynuował wystąpienie.

CZYTAJ TAKŻE: "Jedyny kandydat PiS" i "przedsięwzięcie niewielkiej partii". Kaczyński w Rzeszowie o prawicowych pretendentach

Na koniec jeszcze raz nawiązał do swojej pomyłki. - Gratuluję wszystkim rzeszowianom i proszę o ten głos. Ten głos jest naprawdę nie w jakiejś walce politycznej, która toczy się w Polsce, tylko głosem po prostu za Rzeszowem – zaapelował.

- Za Rzeszowem, a nie za Szczecinem – sprecyzował.

Jarosław Kaczyński popełnił lapsus językowy. "Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem"TVN24

Autor:akr//rzw

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Darek Delmanowicz