"Zerwanie stosunków dyplomatycznych z sojusznikiem z powodu małostkowej i niezasłużonej kampanii Trumpa w sprawie Pokojowej Nagrody Nobla... w zasadzie tylko potwierdza tezę o jego 'transakcyjności' i 'nastawieniu na siłę'" - napisali demokraci z Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA.
Skomentowano w ten sposób ogłoszenie przez ambasadora USA w Polsce Toma Rose'a zerwania kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.
"Jeśli ambasadorowie z innych krajów zrywaliby kontakty z nami z powodu rzekomych zniewag, nie zostałoby nam zbyt wielu kontaktów" - ocenił Phil Gordon, były doradca wiceprezydent USA Kamali Harris. Zauważył w swoim wpisie na platformie X, że do deklaracji Rose’a doszło tydzień po tym, jak Trump "zdyskredytował służbę polskich żołnierzy w Afganistanie".
"Trudno jest podważyć sojusz tak silny, jak ten między USA i Polską, ale wygląda na to, że ten ambasador jest zdecydowany, by spróbować" - dodał Gordon, który obecnie jest ekspertem w think tanku Brookings Institution.
"Czas na nowego ambasadora" - skwitował republikański kongresmen Don Bacon.
Były ambasador USA: unikałbym kreślenia twardych linii
Były ambasador USA w Polsce Daniel Fried zgodził się z opiniami, że ogłoszenie zerwania kontaktów z Czarzastym z powodu wypowiedzi na temat Nagrody Nobla dla prezydenta Donalda Trumpa jest przeciwskuteczne dla celów USA.
- Niezależnie od naszych różnic czy obiekcji na temat tego, co wysoki rangą urzędnik mógłby powiedzieć, starałbym się unikać kreślenia twardych linii. Nigdy nie wiadomo, kiedy możesz potrzebować pomocy od kogoś, od kogo nie spodziewałeś się jej potrzebować - skwitował.
Inny amerykański dyplomata, który nie chciał występować publicznie ze względu na sprawowaną funkcję, wyraził zdziwienie postawą Rose'a, oceniając, że utrudni mu ona jego pracę.
- Niezwykłe jest, aby jakikolwiek dyplomata publicznie ogłosił, że zakazuje wszelkich kontaktów z przedstawicielem rządu kraju goszczącego. Jako gość w danym kraju dyplomata ma za zadanie utrzymywać kontakty z każdą znaczącą osobistością polityczną, nawet z tymi, a właściwie zwłaszcza z tymi, którzy nie zgadzają się z rządem twojego kraju - ocenił.
Dodał, że dla powodzenia w pracy ambasadora dużo ważniejsze jest mieć kontakty z wysokimi rangą urzędnikami, niż dla urzędnika mieć kontakty z ambasadorem.
Czarzasty odmawia Trumpowi nagrody Nobla
Czarzasty poinformował w poniedziałek, że nie poprze wniosku o przyznanie Trumpowi pokojowego Nobla. Z inicjatywą taką wystąpili przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Mike Johnson oraz przewodniczący Knesetu państwa Izrael Amir Ochanna, a do Sejmu wpłynęła korespondencja w tej sprawie.
Czarzasty zarzucił Trumpowi destabilizowanie instytucji międzynarodowych poprzez politykę siły i transakcyjne podejście, które – jego zdaniem – narusza zasady i prawo międzynarodowe, np. poprzez instrumentalne traktowanie innych terytoriów, takich jak Grenlandia.
Wskazał również na kontrowersje, które wywołały słowa Trumpa o rzekomej niewielkiej roli sojuszników w Afganistanie. Chodzi o wypowiedź Trumpa z końca stycznia, gdy prezydent USA stwierdził, że Ameryka nigdy nie potrzebowała pomocy NATO, a wojska Sojuszu podczas misji w Afganistanie trzymały się „trochę z tyłu” i „trochę z dala od linii frontu”.
Słowa te wywołały oburzenie opinii publicznej w państwach NATO, które wysłały swoje wojska do Afganistanu.
Opracował Adam Styczek/ads
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Piotr Nowak/PAP