Nie wolno siłą usunąć "posiadacza". Nawet jeśli bezprawnie zajmuje naszą nieruchomość

Prawo chroni nie tylko własność ale także "stan posiadania"
Prawo chroni nie tylko własność ale także "stan posiadania"
Źródło zdj. gł.: Adobe Stock
Spółka Agro-Kwitajny bez umowy zajmuje nieruchomości rolne Skarbu Państwa - w sumie ponad dwa tysiące hektarów ziemi, która mogłaby służyć okolicznym rolnikom. Urzędnicy z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) twierdzą, że nie mogą "siłowo" odebrać ziemi, mimo że dzierżawa wygasła dwa i pół roku temu. Obawiają się narażenia na zarzut "naruszenia posiadania". Czy mają rację? I czym jest ów "stan posiadania"? Rozmawiamy na ten temat z prawnikiem.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Tomasz Słomczyński: Czy KOWR w tej sprawie ma rację, twierdząc, że w żaden sposób w tym momencie nie może odzyskać ziemi, która była dzierżawiona przez spółkę?

Adwokat Zbigniew Roman: Tak. Jestem zdania, że KOWR ma rację. Nie wolno w takiej sytuacji wejść siłą i wyrzucić posiadacza, tylko dlatego, że on już nie ma tytułu prawnego do nieruchomości rolnej, którą użytkuje. Przepisy prawa na to nie zezwalają, bo byłoby to faktycznie klasyczne "naruszenie posiadania". I wówczas tenże "posiadacz" [czyli spółka Agro-Kwitajny - red.] miałby możliwość zareagowania prawnego w taki sposób, że z dużą dozą prawdopodobieństwa sąd by mu przywrócił posiadanie. Czyli zezwolił czasowo na użytkowanie tej ziemi, mimo że nie jest jej właścicielem.

Pozostało 78% artykułu
Czytaj także: