Co mam zrobić, by mnie zechciał ktoś zbadać?

Co mam zrobić, by ktoś zechciał mnie zbadać?
Co mam zrobić, by ktoś zechciał mnie zbadać?
Źródło: tvn24

Rak potrafi rozwijać się bardzo szybko. Liczy się każda chwila. Kinga Matusiak, która już raz pokonała nowotwór i podejrzewała jego nawrót, usłyszała natomiast, że najbliższy wolny termin u onkologa jest za trzy miesiące. Postanowiła walczyć.

Kinga Matusiak w przeszłości musiała poddać się operacji usunięcia części szyjki macicy z rozwijającym się na niej rakiem. Na szczęście nowotwór wykryto we wczesnym stadium i nie było śladów przerzutów.

Spotkanie ze ścianą

Kiedy jednak kilka tygodni temu zaczęły boleć ją piersi, przestraszyła się, że to nawrót raka. Nauczona doświadczeniem chciała jak najszybciej spotkać się z onkologiem. Spotkała się jednak z realiami państwowej służby zdrowia.Najbliższy wolny termin u lekarza okazał się być za trzy miesiące. Tak długie oczekiwanie mogło w najgorszym wypadku oznaczać rozwinięcie się raka w takim stopniu, że zagrażałby życiu.- Wszczynając awanturę udało mi się dostać w końcu wywalczyć termin za trzy tygodnie - mówi Matusiak. Postanowiła też walczyć z systemem i napisała między innymi list otwarty do Premiera oraz Ministra Zdrowia. Pytała w nim: co mam zrobić, by mnie zechciał ktoś zbadać?

Czas ma kluczowe znaczenie

Jak mówi Janusz Michalak, redaktor naczelny miesięcznika "Menadżer Zdrowia", w przypadku chorób nowotworowych najważniejsza jest szybkość działania, a tego w naszym systemie nie ma. - Pacjent, któremu zdiagnozowano nowotwór, nie wkracza nagle na szybką ścieżkę diagnostyki, a później leczenia. On za każdym razem jest przez system odpychany - mówi Michalak.Nie ma jasnych informacji o tym, co powinien zrobić pacjent, gdzie może liczyć na najkrótsze kolejki, gdzie zadzwonić, czy gdzie się umówić. - Mogę stwierdzić to po tylu latach pracy z pacjentami, że większość z nas nie wie jak powinno zachować się na przykład u lekarza - mówi Krystyna Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta.W polskim systemie pacjent, który nie ma znajomości, musi się dowiedzieć wszystkiego sam. W przypadku Kingi Matusiak wszystko skończyło się dobrze. Na wizycie po trzech tygodniach okazało się, że nie ma kolejnego nowotworu.

Autor: mk / Źródło: TVN 24

Czytaj także: