Chore krowy trafiają do rzeźni i na nasze stoły. "Ludzie nie świnie, zjedzą wszystko"

[object Object]
"Chore bydło kupię" - reportaż "Superwizjera"Superwizjer
wideo 2/4

W polskich rzeźniach od lat na masową skalę zabija się chore krowy. Jedząc ich mięso narażamy zdrowie i życie. W branży o tym procederze wiedzą wszyscy, ale liczy się tylko biznes. Bardzo opłacalny biznes. Pokazali to w swoim śledztwie dziennikarze "Superwizjera". Jeden z nich zatrudnił się w ubojni, do której trafiało chore bydło.

OSTRZEGAMY, NIEKTÓRE ZDJĘCIA REPORTAŻU MOGĄ BYĆ DRASTYCZNE

W Polsce hoduje się dziś ponad sześć milionów dwieście tysięcy krów, cieląt i byków. Do ubojni można zawieźć i w niej w dopuszczalnych warunkach uśmiercić wyłącznie zwierzęta zdrowe. Takie, które mogą się same poruszać. Najwięcej jest jednak krów ras mlecznych, które z powodu silnej eksploatacji szczególnie podatne są na choroby, a także urazy. Chore bydło w slangu hodowców określa się "leżakami".

Zobacz! Gdzie trafiło chore mięso, jak sprawę z reportażu komentują lekarze, politycy i świat

"Jak sztuka jest leżąca, chłop dzwoni, żeby się jej pozbyć"

Informator "Superwizjera" zna rynek od podszewki. Działa w branży mięsnej od wielu lat, obserwując, co naprawdę dzieje się z chorymi krowami. Tłumaczy, kiedy mamy do czynienia z bydłem leżącym.

- Sztuka na sztukę skoczy, kręgosłup jej złamie. Krowa się cieli, cielak duży, miednicę rozepcha, potem się kości nie schodzą, krowa leży, nie może wstać. Sztuka, która na przykład przy drzwiach stała, zawiało ją - a bydło bardzo nie lubi przewiewu - kataru dostanie, chudnie ta sztuka i się położy - mówi.

Co dzieje się z tysiącami chorych zwierząt, które mimo leczenia nie zdrowieją? Przeprowadzone przez dziennikarzy "Superwizjera" śledztwo dowodzi, że w Polsce od lat istnieje czarny, niezwykle opłacalny rynek handlu chorymi krowami.

- Jak sztuka jest leżąca, chłop dzwoni, żeby się jej pozbyć. Bo on ją leczył, szprycował, pięćset złotych zainwestował w weterynarza. Czasem sam lekarz mówi: "chłopie, weź to gdzieś, opie***l, to przynajmniej jakiś zysk będzie z tego" - mówi informator.

- Z utylizacją jest tak, że niby jest jakaś rekompensata od gminy - dwieście, trzysta złotych. Ale jest jeszcze coś takiego, że krowa żyje, tak? To ani jej udusić, ani jej młotkiem, trzeba weterynarza zamówić, zastrzyk pięćset złotych. Kto będzie ładował pięćset złotych w złom, jak można go sprzedać za tysiąc handlarzowi. Taki chłop dzwoni, gdzie najwięcej dadzą za taki złom, żeby się pozbyć. Przyjeżdża handlarz, otwiera klapę, wyciąga na samochód, i ch*j - dodaje.

"Większość bydła leżącego trafia do sprzedaży"

W internecie i lokalnej prasie można znaleźć setki kierowanych do hodowców bydła ogłoszeń z ofertą skupu chorych krów. Dotyczą całej Polski, a handlarze oferują rolnikom natychmiastową płatność gotówką za "wybrakowany" lub "pourazowy" żywy towar.

- Z tymi handlarzami to taka lipa jest, bo ci kitu nawsadzają, że tysiąc złotych dostaniesz za sztukę, a potem, że waga nie ta, że za długo leży. Czterysta, może pięćset złotych ci dadzą. Rolnik dzwoni i mówi: "Mam sztukę, po witaminach". Po witaminach, wiesz. No, to po antybiotyku. Albo że "kwiatków się najadła". Taka grypsera chodzi - tłumaczy informator. Dodaje, że tak naprawdę chodzi o leczenie krów.

Oficjalnie o losie niedającego się wyleczyć zwierzęcia decydować powinien wezwany przez hodowcę weterynarz. Może uśpić krowę zastrzykiem lub pozwolić na tak zwany ubój z konieczności, w oborze, gdzie leży zwierzę. Tylko w tym drugim przypadku jest szansa, że mięso trafi do sprzedaży, a hodowca uniknie straty. Musi jednak znaleźć rzeźnię, której pracownik przyjedzie i z zachowaniem specjalnych procedur zabije na miejscu cierpiące zwierzę. O sprawie trzeba też powiadomić Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a krowia tusza musi trafić natychmiast do rzeźni i przejść badanie potwierdzające, że mięso nie jest szkodliwe.

- Większość bydła leżącego trafia do sprzedaży - wskazuje informator. Dopytywany, czy do handlarzy trafia też padłe bydło, odpowiada: - Oczywiście. Dodał, że "tak jest w całej Polsce". - Bardzo dużo jest zakładów, które się specjalizują tylko w "leżącym" bydle, bo to jest największy biznes - wyjaśnia.

Dziennikarz zatrudnił się w ubojni

Jeden z zakładów, o których mówi informator, to ubojnia, jakich wiele w całej Polsce. Połączona jest z zakładem przetwórstwa mięsa i wędlin. Rodzinna firma zatrudnia kilkudziesięciu pracowników. Według informacji "Superwizjera" ten typowy zakład w nocy zamienia się w rzeźnię chorych krów. (…) By przeniknąć do wnętrza firmy, dziennikarze użyli fortelu. Jeden z nich poszedł na rozmowę o pracę do ubojni, wcielając się w rolę poszukującego pracy rzeźnika. Pracę rozpoczął już następnego dnia rano.

Nowego pracownika początkowo skierowano na linię rozbioru mięsa, gdzie nie miał do czynienia z zabijaniem krów. O tym, co dzieje się w firmie w nocy, świadczyły jednak cuchnące i sine połacie wołowiny pozostawione przez brygadę zajmującą się ubojem.

Mężczyzna, który instruował dziennikarza "Superwizjera", kazał mu "czyścić wszystkie farfocle". - Ma to wyglądać - mówił.

Z niektórych tusz usunięto znaczną część mięsa. Dlaczego? Mogło to wskazywać na usuwanie ropieni i innych chorych tkanek.

Jedna z pracownic na uwagę, że "tusze są jakieś dziwne" odpowiada: - Coś takiego to więcej idzie na kebaba. Dlatego ja nieraz powiedziałam: "K***a, kebaba już nie".

Inny z pracowników pokazywał mięso z "leżącego" bydła. - Po porodzie na przykład, wiesz, albo nogę złamała. Złamie nogę, to ci już się nie nadaje do chowu, nie? A musisz ją opie****ić, bo co z nią zrobisz? Ale już handlarze dają taniej, bo jest uszkodzona. Dla siebie tego nie biję, bo nie nadaje się. Ale dla zakładu normalnie. Tak, dla zakładu to same pieniądze są - mówi pracownik.

Wskazując na jedną z krów, dodaje: - Coś w szynce miała, jakiś ropień, nie ropień, bo wycięte jest. Dzisiaj to takich nie ma, mało jest. A nieraz jest dużo.

Na pytanie dziennikarza, czy nie ma z tym problemu odpowiada: - Nie pytaj się lepiej.

"Chore bydło kupię" - pierwsza część dyskusji

Elektryczna wyciągarka, krowy przywiązane za kończyny i za rogi

Po dwóch tygodniach, bez szkoleń i oficjalnej umowy szefowie firmy skierowali nowego pracownika na nocną zmianę, która zajmuje się ubojem krów. Mógł się przekonać, jak z żywych zwierząt powstaje mięso.

Przy uboju krów pracuje zaledwie kilku zaufanych pracowników. W opustoszałym o tej porze zakładzie lampy oświetlają tylko jedną z hal na tyłach firmy, graniczący z nią plac i wyładowczą rampę. Wścibskie oczy postronnych nie mają szans dostrzec, co pod osłoną nocy dzieje się we wnętrzu położnej wśród pól na skraju wsi rzeźni.

Po kilkudziesięciu minutach od rozpoczęcia nocnej zmiany na plac wjeżdżają jedna po drugiej ciężarówki do przewozu zwierząt. Pierwszy handlarz szykuje się do rozładunku przywiezionych krów.

Wszystkie krowy we wnętrzu ciężarówki leżą i żadna nie jest w stanie się podnieść. Do wyciągnięcia zwierząt, z których każde waży kilkaset kilogramów, pracownicy używają zamontowanego specjalnie w tym celu wyposażenia ubojni. Uruchamiają przymocowaną do ściany elektryczną wyciągarkę.

Koniec nawiniętego na maszynę powrozu rzeźnicy przywiązują wyćwiczonymi ruchami do nóg, rogów, a nawet pysków chorych krów. Maszyna powoli przez długie minuty wciąga bezwładne zwierzęta, jedno po drugim w głąb rzeźni. Większość krów jest tak wycieńczona, że nie wydaje żadnych dźwięków. O tym, że wciąż żyją i czują, świadczą tylko poruszana oddechem skóra i szeroko otwarte oczy.

"To jest zadanie cierpienia zwierzęciu"

O komentarz do nagranego w zakładzie materiału dziennikarze "Superwizjera" poprosili profesora Romana Kołacza, specjalistę do spraw hodowli i dobrostanu zwierząt, wieloletniego rektora Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

- Przyznam szczerze, że jestem poruszony i nawet wstrząśnięty, bo nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam sobie, że w polskiej rzeźni taka sytuacja może mieć miejsce. Pierwszy moment jest już karygodny, to wywlekanie zwierząt z pojazdu. Niedozwolone jest ciągnięcie zwierząt z pojazdu w jakikolwiek sposób, czy to używając podnośników, czy ciągnąc za kończyny, za rogi. To jest niedozwolone prawem - mówi profesor Kołacz.

Męka wciąż żywych zwierząt trwa. Przeciągnięte na koniec hali chore krowy pracownicy ubojni przymocowują do drugiej wyciągarki. Powróz znów przymocowują do nóg, rogów i pysków. W pełni świadome krowy kolejno są podciągane pod sufit, na miejsce, gdzie w końcu ktoś przerwie ich cierpienie.

- To zwierzę jest absolutnie przytomne, podciąga się je na linie. Ten moment jest niedopuszczalny, to jest zadanie cierpienia zwierzęciu - tłumaczy Kołacz.

Nikt się nie spieszy, by skrócić mękę zwierząt. W końcu rzeźnik ogłusza zwierzę przez wbicie w mózg metalowego trzpienia, później podcina krowie gardło.

"Chore bydło kupię" - druga część reportażu

Ciężarne krowy trafiają do ubojni

Kolejne transporty chorych zwierząt podjeżdżają pod rampę. W rozładunku pomagają handlarze, którzy przywieźli krowy do rzeźni. Tworzy się tłok, wciągane do środka zwierzęta przez wiele minut czekają na swoją śmierć, obserwując los towarzyszek. Podciąganie pod sufit, strzały w głowy i podcinanie kolejnych gardeł. Najdłużej czeka na śmierć jedna z niewielu krów, które o własnych siłach wyszły z auta. Wśród zabijanych zwierząt są także krowy ciężarne, z brzucha jednej z nich wraz z wnętrznościami wyjęto płód.

- Jak tam taki cielaczek się trafił większy to co z nim zrobić? - pyta dziennikarz jednego z pracowników.

- Wy**b. Jak nie możesz dać rady sam, to zawołaj, to któryś przyjdzie i ci pomoże - odpowiada.

Jednej z krów nie trzeba zabijać, przywieziono ją martwą.

Praca trwa niemal do rana. W ciągu dwóch nocy do ubojni przywieziono blisko trzydzieści krów, tylko trzy weszły do rzeźni na własnych nogach.

Kluczowe jest to, że w zakładzie ani przez chwilę nie ma lekarza weterynarii, który powinien nadzorować rzeźników i przed ubojem badać każde zwierzę.

- Każda partia zwierząt powinna być zbadana badaniem tak zwanym przedubojowym zwierząt jeszcze żywych, żeby stwierdzić, czy mogą być dopuszczone do uśmiercenia - podkreśla profesor Kołacz.

Dopytywany, czy takie badanie ma związek z bezpieczeństwem mięsa, które pozyskuje się z tych krów, odpowiada: - Oczywiście, że tak. Po to się je prowadzi.

"To mięso może być szkodliwe dla konsumenta"

Rano przygotowane do sprzedaży mięso z chorych krów osobiście sprawdzają szefowie firmy. Wskazują, które fragmenty zepsutych tusz należy jeszcze usunąć.

Dowodem przeprowadzonego przez weterynarza badania jest przystawienie na skórze zabitego zwierzęcia odpowiedniego stempla z identyfikującym zakład numerem. Owalnymi pieczątkami oznaczającymi dopuszczenie mięsa do obrotu i spożycia posługiwali się jednak zamiast weterynarza pracownicy zakładu.

Profesor Kołacz podkreśla, że taka praktyka jest niedopuszczalna. - Po to jest lekarz, żeby po zbadaniu zwierzęcia móc na podstawie swojej wiedzy autorytatywnie stwierdzić, że ta tusza jest zdatna do spożycia i można ją puścić na rynek. Jeżeli tusza nie jest zbadana, to mięso może być szkodliwe dla konsumenta - tłumaczy ekspert.

W teorii stan każdej z zabitych krów opisuje także przechowywany w rzeźni dokument, tak zwany łańcuch żywieniowy. Zaczyna go wypełniać hodowca, który musi podać szereg szczegółowych informacji, między innymi, czy zwierzę chorowało. W praktyce nikt nie kontroluje, czy wpisane dane są prawdziwe, a kolejną osobą, która wypełnia formularz, jest weterynarz badający krowę przez ubojem.

Zysk rośnie kilkukrotnie

Zabijanie chorych krów to niezwykle dochodowy interes. Każdy kilogram wołowego mięsa zakład sprzedaje w hurcie za dziewięć złotych. Za średniej wagi zdrową krowę musi jednak zapłacić hodowcy około 2500 złotych, za krowę leżącą zaledwie 400-500 złotych.

Różnica w cenie przekłada się na czysty zysk ubojni, który w przypadku krowy zdrowej wynosi około 30 groszy za kilogram mięsa. W przypadku tak zwanego leżaka każdy kilogram to aż dwa złote zysku.

W skali roku średniej wielkości rzeźnia, zabijając zdrowe krowy, może zarobić niespełna 350 tysięcy złotych, krowy chore - blisko dwa i pół miliona.

"No co? Kasa w łapę i siup"

Czy jest możliwość, że po wprowadzeniu mięsa do obiegu wyjdzie, że krowa była leczona?

- Teoretycznie. Trzeba by było pójść śladem mięsa. Znaleźć, gdzie to mięso poszło, kupić je z półki, oddać do badania, bo w smaku to nie wyczujesz antybiotyku - wyjaśnia informator "Superwizjera".

A co robią ubojnie, które kupują "leżaki" od handlarzy, żeby mieć weterynarię w kieszeni: - No co? Kasa w łapę i siup - podkreśla.

Jak twierdzi informator, to samo dzieje się z zakładowym lekarzem weterynarii. - Pięćdziesiąt, sto od sztuki. Dwadzieścia sztuk zrobisz w ciągu dnia, to masz dwa tysiące dziennie - zauważa.

"Chore bydło kupię" - pierwsza część dyskusji

Sprawa zabijania "leżaków" pojawiła się już kilka lat temu

Zmowa milczenia między hodowcą, ubojnią i weterynarzem oznacza, że wyjście na jaw procederu zabijania "leżaków" i przetwarzania krów padłych może nastąpić wyłącznie przypadkiem. Pierwsza z takich przypadkowych wpadek zdarzyła się blisko sześć lat temu, gdy policyjny patrol zatrzymał do rutynowej kontroli ciężarówkę wiozącą krowy do ubojni we wsi obok Białej Rawskiej w województwie łódzkim. Uwagę jednego z funkcjonariuszy zwrócił fakt, że wszystkie zwierzęta leżą i nie wydają żadnych dźwięków. Okazało się, że krowy były w stanie agonalnym, a głośna na cały kraj afera wybuchła, gdy w samej ubojni znaleziono ponad sto ton mięsa pochodzącego - jak wykazały badania - z krów chorych i padłych.

- W toku śledztwa ustalono, że do ubojni trafiały krowy pourazowe, krowy, którym podawano produkty lecznicze oraz krowy w stanie agonalnym. Badania zabezpieczonych próbek mięsa wykazały, że w jednej trzeciej próbek stężenie antybiotyków przekraczało dopuszczalne normy. Mięso zawierające antybiotyki ponad wartości dopuszczalne nie nadaje się całkowicie do spożycia przez ludzi - wyjaśnia Kamil Bednarek, zastępca prokuratora rejonowego w Rawie Mazowieckiej.

Dodaje, że "ubój był wykonywany bez nadzoru urzędowych lekarzy weterynarii, nie było badania przedubojowego i poubojowego".

Szybko okazało się, że państwowe służby co najmniej od kilku lat wiedziały, co dzieje się w rodzinnej ubojni należącej do Józefa i Piotra M. Opowiedział o tym Józef Szwed, którego posesja graniczy z ubojnią. Pracował w zakładzie i na własne oczy obserwował proceder. Potem przez kilka lat nakłaniał rozmaite urzędy do zajęcia się sprawą. Bez skutku.

- Dzwoniłem do Rawy, do [powiatowego - przyp. red.] lekarza weterynarii, powiedziałem mu co i jak, a on mówi tak: "Panie, bądź pan cicho, bo on jest pod ochroną". Ja mówię: "Pod pańską ochroną?". A on: "Pod moją też" - relacjonuje Józef Szwed.

Zastępca prokuratora rejonowego w Rawie Mazowieckiej Kamil Bednarek dodaje, że "sąsiedzi alarmowali służby weterynaryjne i sanitarne, na miejscu były przeprowadzone kontrole, ale były to kontrole zapowiedziane zgodnie z prawem".

- Niektóre wykazywały drobne uchybienia, niektóre wykazywały, iż ubojnia działa w sposób prawidłowy - przekazuje.

Dziennikarz "Superwizjera" rozmawiał z kobietą, które mieszkała obok ubojni.

- Ja do dzisiaj wołowiny nie jem, w ogóle, tak sobie obrzydziłam tymi zdechlakami tam. Fetor był, nie to, że smród, ale fetor - opowiada kobieta. - Na traktorze przywiózł padlinę przykrytą, krowa jakaś. Zadzwoniłam do weterynarza i mówię: "Jak pan chce, to niech pan przyjedzie w tej chwili, to pan złapie na gorącym uczynku, bo jak my piszemy, to pan w to nie wierzy, że takie rzeczy się dzieją". Przyjechał, ale za jakieś pół godziny, jak to wszystko było już zdjęte, zrzucone - dodaje.

"Człowieku, ludzie nie świnie, zjedzą wszystko"

Ubojnia leżaków pod Białą Rawską została przez prokuraturę zamknięta, zaś Piotr M. zmienił branżę - dziś prowadzi duży warsztat samochodowy.

W rozmowie z dziennikarzem "Superwizjera" twierdzi, że jest niewinny. Ale jego ojciec, który wcześniej kierował ubojnią, w rozmowach z pracownikami nazywał po imieniu swój pomysł na biznes.

- Podroby, którym lekarz bił trójkąt [niezdatne do spożycia - red.], zrzucał na posadzkę, a Józef brał nóż i te trójkąty zrzynał i do pojemnika. Ja mówię: "Józef, co ty robisz, przecież to się nie nadaje". A on mówi: "Człowieku, ludzie nie świnie, zjedzą wszystko" - zdradza Józef Szwed, były pracownik ubojni M.

W sprawie afery z Białej Rawskiej dwa miesiące temu zapadł pierwszy, choć nieprawomocny wyrok. Piotr M. został skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia, a wyroki w zawieszeniu usłyszeli handlarze skupujący chore krowy oraz współpracujący z ubojnią urzędowi lekarze weterynarii. Ci ostatni prowadzą dziś w okolicy własne gabinety.

"Spożycie tego mięsa może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia"

W ponad 60 tomach akt organy ścigania precyzyjnie udokumentowały mechanizm przetwarzania na mięso krów chorych i padłych. Powszechną na rynku praktykę działania hodowców, handlarzy, ubojni i lekarzy weterynarii oraz legalizacji pozyskanego z "leżaków" mięsa. Dzięki zamówionym w trakcie śledztwa ekspertyzom wiemy, czym grozi zjedzenie mięsa pochodzącego z krów chorych i padłych. Biegli stwierdzili, że konsumenci są narażeni między innymi na ciężkie zatrucia pokarmowe, zakażenie pozajelitowe, zapalenie opon mózgowych, stawów, szpiku oraz kości, wrzodziejące zapalenie jelita a także sepsę o ciężkim przebiegu. Wniosek? "Spożycie tego mięsa może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia". Z afery Białej Rawskiej służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności i dobrostan zwierząt nie wyciągnęły jednak żadnych wniosków.

W styczniu zeszłego roku kolejną ubojnię leżaków wykryła znów przypadkowo policja na Podlasiu.

- Ujawniono tam pięć krów w stanie wycieńczenia, dlatego właściciel ubojni i jego syn pełniący funkcję kierownika skupu zostali zatrzymani i przedstawiono im zarzuty narażania wielu osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia poprzez próbę wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla zdrowia środków spożywczych w postaci mięsa tych zwierząt - informuje Adam Naumczuk, prokurator rejonowy w Bielsku Podlaskim.

Dodaje, że szkodliwe dla zdrowia mięso "trafiało na terytorium całego kraju i poza granicę".

Podejrzani szefowie firmy wyszli na wolność za poręczeniem, a prowadzona przez nich ubojnia dalej działa. Jej pracownicy zareagowali nerwowo na wizytę naszej ekipy.

- To jest prywatny teren, proszę się stąd zabierać. Bo zaj***e w tę kamerę zaraz kopa albo tobie zaj***e w niuch zaraz. Co ty k***o chcesz? Co tu robisz? Co ty k***a mafia jakaś? Z telewizji? To co? To wam wszystko k***a wolno? - wykrzykiwał jeden z nich.

"Chore bydło kupię" - druga część dyskusji

Interwencja policji w ubojni

Po kilku tygodniach dziennikarze "Superwizjera" wrócili do zakładu, w którym pod pretekstem pracy zarejestrowali proceder uboju chorych krów. Kamerą nagrali moment wyciągania krów z ciężarówki za pomocą wyciągarki. Pracownicy ubojni nie odpowiadali na pytania, uciekali z terenu zakładu. Dziennikarz wezwał policję.

- Normalnie się odbywa ubój. Nie "leżaków" - przekonuje jeden z rzeźników.

Dziennikarz wskazuje na leżącą już w ubojni krowę, która nie może wstać.

- A proszę pana zdarzy się, że przewróci się na samochodzie, bardzo często się zdarza - przekonuje pracownik.

Zapewnia, że na miejscu był lekarz: - Jest lekarz, bo… Zawsze jest lekarz przy uboju.

Dopytywany gdzie jest weterynarz mówi: - Ja zaraz pójdę sprawdzę. Wyciąga telefon i dzwoni.

W oczekiwaniu na policję i zakładowego weterynarza, pracownicy zaczynają zacierać ślady nielegalnego uboju. Na miejsce przychodzi też mężczyzna, który podaje się za lekarza weterynarii. Nie chce jednak się przedstawić.

Korzystając z zamieszania, jeden z kierowców próbuje uciec z transportem chorych krów. Na szczęście wtedy pojawił się długo oczekiwany policyjny patrol. Widząc pościg, kierowca porzucił samochód na sąsiednim podwórku, obok drugiego pełnego krów auta. Pozostało zabezpieczyć ślady przestępstwa i zająć się zwierzętami, ale na przyjazd powiatowej lekarz weterynarii i policyjnych ekip śledczych reporterzy "Superwizjera" czekają blisko trzy godziny.

Lekarz pytana, czy były jakieś sygnały, że w tym miejscu ubija się "leżaki" odparła: - Nic nie wiem na ten temat. Jestem powiatowym od roku. Zakład jest pod kontrolą stałą - zapewnia. Dopytywana przyznaje jednak, że "w nocy nie ma kontroli".

"Chore bydło kupię" - dyskusja w studio

Oba samochody są pełne zwierząt, ale nikt nawet nie chce zajrzeć do środka. Kiedy w końcu jedna z ciężarówek zostaje otwarta, w środku widać kilka leżących krów.

- Być może one same zejdą. Wcale nie jest powiedziane, że one są... Być może zejdą - mówi lekarz weterynarii.

Kierowcy kolejnego transportu udało się uciec, tymczasem na podwórku trwa dramat chorych zwierząt. Od kilkudziesięciu minut przygląda się temu powiatowa weterynarz. Zabezpieczanie śladów trwa kolejne godziny. Krowy uśpiono i przekazano do zakładu utylizacyjnego dopiero nad ranem.

Chore krowy trafiają na nasze stoły

W trakcie dziennikarskiego śledztwa dziennikarze "Superwizjera" wykazali, że chore krowy masowo trafiają do rzeźni i na nasze stoły. Odpowiedzialność za to ponoszą nie tylko właściciele ubojni, handlarze i hodowcy zwierząt, ale też instytucje państwa, których zadaniem jest nadzór nad mięsną branżą.

Zaangażowanie w proceder zakładowych weterynarzy, a także bierność organów ścigania oraz inspektorów weterynarii wszystkich szczebli powodują, że w przypadku chorych i padłych krów system kontroli jest fikcją.

Po materiale "Superwizjera" o mięsie chorych krów Główny Lekarz Weterynarii wydał komunikat.

Autor: ads / Źródło: Superwizjer

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Na polu w okolicy wsi Miłakowo (woj. warmińsko-mazurskie) wylądował obiekt, który zabezpieczyli policjanci z Ostródy. Na miejscu pracuje również wojsko. - Obiekt został zidentyfikowany jako balon meteorologiczny - poinformowała TVN24 Ewa Ziębka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Elblągu.

Obiekt na polu niedaleko Ostródy. Na miejscu policja i wojsko

Obiekt na polu niedaleko Ostródy. Na miejscu policja i wojsko

Źródło:
PAP

Jest reakcja sanepidu po śmierci 18-latki z Ostrzeszowa (woj. wielkopolskie). Dziewczyna z objawami zatrucia pokarmowego poszła do szpitala. Po zbadaniu odesłano ją jednak do domu, gdzie następnego dnia nastolatka zmarła. Teraz Inspektor Sanitarny w Ostrzeszowie pobiera próbki ze sklepu spożywczego, w którym dziewczyna miała kupić artykuły spożywcze. Jednocześnie prokuratura prowadzi postępowanie ws. działań lekarzy.

Śmierć 18-latki. Prokuratura wszczęła śledztwo, sanepid bada produkty ze sklepu

Śmierć 18-latki. Prokuratura wszczęła śledztwo, sanepid bada produkty ze sklepu

Źródło:
tvn24.pl/PAP

Premier Donald Tusk poinformował, że zwróci się do marszałka Sejmu z propozycją uchwały niższej izby parlamentu, wzywającej Komisję Europejską do nałożenia unijnych sankcji na rosyjskie i białoruskie produkty rolne. Zapowiedział też, że wystąpi w najbliższych dniach z konkretną inicjatywą, dotyczącą rewizji niektórych zapisów Zielonego Ładu.

Premier chce sankcji na produkty z Rosji i Białorusi. "Dzisiaj zwrócę się do marszałka Sejmu"

Premier chce sankcji na produkty z Rosji i Białorusi. "Dzisiaj zwrócę się do marszałka Sejmu"

Źródło:
PAP

Królowa Kamila rozpoczęła ponadtygodniową przerwę w pełnieniu oficjalnych obowiązków - informuje "The Times" i sugeruje, że kilka dni wolnego spędzi z Karolem III, u którego niedawno zdiagnozowano nowotwór. Ostatnie tygodnie były dla królewskiej małżonki bardziej intensywne niż zwykle, ze względu na konieczność zastępowania króla podczas publicznych wystąpień.  

Królowa Kamila wycofuje się z pełnienia oficjalnych obowiązków. W ostatnich tygodniach zastępowała króla

Królowa Kamila wycofuje się z pełnienia oficjalnych obowiązków. W ostatnich tygodniach zastępowała króla

Źródło:
The Time, Daily Mail, The Sun, TVN24.pl

Emma Heming Willis w serii opublikowanych w niedzielę nagrań zaapelowała do mediów o zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób opisują demencję i życie dotkniętych nią osób. Odniosła się do prasowych doniesień o stanie, w jakim jest Bruce Willis. - Jest to dalekie od prawdy - stwierdziła.

"Przestańcie straszyć ludzi". Żona Bruce'a Willisa pisze o "wzburzeniu" publikacjami o stanie aktora

"Przestańcie straszyć ludzi". Żona Bruce'a Willisa pisze o "wzburzeniu" publikacjami o stanie aktora

Źródło:
TVN24.pl

To była udana operacja specjalna wymierzona w ministerstwo obrony Rosji - poinformował ukraiński wywiad wojskowy. Cybereksperci tej służby - jak podano - uzyskali dostęp do serwerów resortu w Moskwie i przechwycili szereg dokumentów niejawnych, w tym rozkazów, raportów, instrukcji i sprawozdań.

Ukraińscy hakerzy włamali się na serwery resortu obrony w Moskwie

Ukraińscy hakerzy włamali się na serwery resortu obrony w Moskwie

Źródło:
PAP

Prokuratura Rejonowa w Łęczycy (woj. łódzkie) prowadzi śledztwo pod kątem zabójstwa około 64-letniej kobiety. Jej ciało z widocznymi obrażeniami głowy odnalazła córka. - Z uwagi na toczące się postępowanie nie udzielamy szczegółowych informacji na ten temat - przekazał tvn24.pl szef łęczyckiej prokuratury.

Córka odnalazła ciało swojej mamy. Miała obrażenia głowy

Córka odnalazła ciało swojej mamy. Miała obrażenia głowy

Źródło:
tvn24.pl

Organizacje pozarządowe apelują do ministerstw o wprowadzenie zakazu używania w szkole telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych - informuje w poniedziałek dziennik "Rzeczpospolita". Choć wydaje się, że ustawowy zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach mógłby spotkać się z dużym oporem ze strony uczniów, dla ich rówieśników za granicą to codzienność - zauważa gazeta.

Zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach? List otwarty

Zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach? List otwarty

Źródło:
"Rzeczpospolita"

Miejskie służby walczą z awarią sygnalizacji świetlnej, która objęła wiele skrzyżowań w całym Krakowie w poniedziałek rano. Na ulicy Wiślickiej doszło do groźnego wypadku. 90-letni kierowca ominął stojące przed pasami pojazdy i potrącił przechodzącą przez ulicę kobietę z dzieckiem.

Ogromna awaria sygnalizacji w Krakowie

Ogromna awaria sygnalizacji w Krakowie

Źródło:
tvn24.pl

Nie spodziewajmy się, że na podstawie zapisu uchwały sędziowie, co do których są wątpliwości prawne, spakują się i wyjdą z Trybunału Konstytucyjnego. Tak się nie stanie - powiedziała w poniedziałek w TVN24 konstytucjonalistka dr Monika Haczkowska, komentując projekt uchwały w sprawie sytuacji w TK, którym ma się zająć Sejm. Zaznaczyła, że uchwała to jedynie pierwszy krok na drodze do uporządkowania sytuacji w Trybunale. - W ślad za tym muszą pójść zmiany legislacyjne - podkreśliła.

Haczkowska: nie spodziewajmy się, że sędziowie dublerzy spakują się i wyjdą z Trybunału Konstytucyjnego

Haczkowska: nie spodziewajmy się, że sędziowie dublerzy spakują się i wyjdą z Trybunału Konstytucyjnego

Źródło:
TVN24

W sprawie legalizacji marihuany na własny użytek, na zasadach, na jakich wprowadziły to Niemcy - należy być "bardzo ostrożnym" - powiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Legalizacja marihuany. Marcin Kierwiński o decyzji Niemiec

Legalizacja marihuany. Marcin Kierwiński o decyzji Niemiec

Źródło:
PAP

"Diuna: Część druga" uplasowała się na pierwszym miejscu amerykańskiego box office'u, zarabiając w weekend otwarcia 81,5 mln dolarów. Blisko połowa widzów w Stanach Zjednoczonych kupiła droższe bilety na seanse w salach kinowych z większymi ekranami. Analityk cytowany przez CNN wskazał, dlaczego nie powinno to być zaskoczeniem.

"Diuna: Część druga" z rekordowym weekendem otwarcia. "Znacznie więcej niż ktokolwiek z nas mógł przewidzieć"

"Diuna: Część druga" z rekordowym weekendem otwarcia. "Znacznie więcej niż ktokolwiek z nas mógł przewidzieć"

Źródło:
CNN, tvn24.pl

- To jest alarm. Nasz świat płonie. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może powstrzymać katastrofę klimatyczną - krzyczały dwie kobiety ze sceny Filharmonii Narodowej. Aktywistki klimatyczne zakłóciły niedzielny koncert, zostały wylegitymowane przez policję.

Aktywistki wtargnęły na scenę podczas koncertu w Filharmonii Narodowej. Dyrygent wyrwał im transparent

Aktywistki wtargnęły na scenę podczas koncertu w Filharmonii Narodowej. Dyrygent wyrwał im transparent

Źródło:
PAP, tvnwarszawa.pl

IMGW wydał ostrzeżenia meteorologiczne. W poniedziałek i wtorek w części kraju spodziewane są intensywne opady deszczu, a miejscami może spaść nawet 35 litrów wody na metr kwadratowy. Obowiązuje również prognoza alertów na kolejne dni.

Kolejne godziny przyniosą ulewy. IMGW ostrzega

Kolejne godziny przyniosą ulewy. IMGW ostrzega

Aktualizacja:
Źródło:
IMGW, tvnmeteo.pl

W Prokuraturze Krajowej funkcjonowały mocno zaawansowane narzędzia analityczne - potwierdza pełniący obowiązki prokuratora krajowego Jacek Bilewicz. Jak wynika z naszych informacji, chodzi o system Hermes, używany jako narzędzie analizy kryminalnej w Departamencie Przestępczości Gospodarczej, gdzie prowadzone były ważne dla ekipy Zbigniewa Ziobry śledztwa. W nadchodzącym tygodniu ma zapaść decyzja o prokuratorskim śledztwie w sprawie wykorzystywania tego narzędzia.

Uwagę zwróciła jedna z faktur. Hermes w Prokuraturze Krajowej

Uwagę zwróciła jedna z faktur. Hermes w Prokuraturze Krajowej

Źródło:
"Superwizjer" TVN

Nie żyje Marcin Bronikowski, baryton występujący na największych scenach operowych Polski i świata. Artysta miał 55 lat.

Nie żyje Marcin Bronikowski. Znany śpiewak operowy zmarł nagle w podróży

Nie żyje Marcin Bronikowski. Znany śpiewak operowy zmarł nagle w podróży

Źródło:
PAP, tvn24.pl

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stanowczo oświadczył w niedzielę, że "sytuacja na polskiej granicy już dawno przekroczyła granice ekonomii i moralności". Wezwał też swoich zachodnich sojuszników do wyposażenia Kijowa w większą liczbę systemów obrony powietrznej. - Świat musi zdecydowanie zareagować - dodał.

Ostre słowa Zełenskiego o sytuacji na granicy z Polską. "Musimy znaleźć rozwiązanie"

Ostre słowa Zełenskiego o sytuacji na granicy z Polską. "Musimy znaleźć rozwiązanie"

Źródło:
PAP

Indyjska policja zatrzymała trzech mężczyzn i poszukuje czterech kolejnych po napaści na dwójkę turystów i zbiorowym gwałcie na kobiecie mającej hiszpańskie i brazylijskie obywatelstwo. O tragedii, jaka ich spotkała, poszkodowana Fernanda opowiedziała w mediach społecznościowych.

Zbiorowy gwałt na hiszpańskiej turystce w Indiach

Zbiorowy gwałt na hiszpańskiej turystce w Indiach

Źródło:
Reuters, tvn24.pl

W obwodzie samarskim w Rosji, w wyniku eksplozji, został uszkodzony most kolejowy. Ruch pociągów został wstrzymany. Ukraiński wywiad wojskowy przekazał, że linia kolejowa była wykorzystywana do przewozu amunicji.

Rosja. Most uszkodzony w wyniku eksplozji. Ukraiński wywiad komentuje

Rosja. Most uszkodzony w wyniku eksplozji. Ukraiński wywiad komentuje

Źródło:
PAP, tvn24.pl

Paweł Kukiz zeznawał w poniedziałek przed komisją do spraw wyborów kopertowych. Odpowiadał na pytania o swój wpis z 2020 roku, w którym przedstawił próby przekonywania posłów jego formacji do poparcia wyborów korespondencyjnych. Powiedział, że "nie ma pojęcia dlaczego Jarosław Kaczyński chciał zrobić te wybory", a "kupowanie posłów" ocenił jako "jeden z instrumentów politycznych w tym ustroju postkomunistycznym".

Kukiz: nie mam pojęcia, dlaczego Kaczyński chciał zrobić te wybory

Kukiz: nie mam pojęcia, dlaczego Kaczyński chciał zrobić te wybory

Źródło:
TVN24

Trudno mi sobie wyobrazić siadanie do stołu z ludźmi, którzy łamią polską konstytucję - mówił w TVN24 Marcin Przydacz, polityk Prawa i Sprawiedliwości. Oskarżał rządzących o łamanie prawa i dodał, że "trudno mu sobie wyobrazić" rozmowę o zmianach w Trybunale Konstytucyjnym.

Przydacz: wyzerowanie konstytucyjnych organów nie mieści mi się w głowie

Przydacz: wyzerowanie konstytucyjnych organów nie mieści mi się w głowie

Źródło:
TVN24

Stwierdzenie, że kilku sędziów zostało wybranych do Trybunału Konstytucyjnego w poprzednich latach "z rażącym naruszeniem prawa" i w konsekwencji uznanie, że "Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego", a Julia Przyłębska nie jest uprawniona do sprawowania funkcji prezesa tego organu - to najważniejsze punkty projektu uchwały w sprawie sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym, którym ma się zająć Sejm. Do treści projektu dotarła reporterka TVN24 Agata Adamek. Więcej o proponowanych zmianach mówiła w programie "W kuluarach".

Co dalej z TK? Znamy projekt uchwały

Co dalej z TK? Znamy projekt uchwały

Źródło:
TVN24, PAP

Kamery monitoringu zamontowane na Żurawiej nagrały dwie kobiety, które przechodziły ulicą w momencie, gdy doszło do ataku na 25-letnią Białorusinkę. Kobiety wyjaśniały na komendzie, że nie miały świadomości, iż są świadkami przestępstwa. Jak ocenia w rozmowie z tvnwarszawa.pl policjantka z wieloletnim doświadczeniem, nie można usprawiedliwiać braku reakcji, ale z drugiej strony nie powinno się postawy świadków jednoznacznie osądzać. Zwraca uwagę na zjawisko "rozproszonej odpowiedzialności".

Myślały, że są świadkami seksu, poszły dalej. Zgwałcona Liza nie żyje

Myślały, że są świadkami seksu, poszły dalej. Zgwałcona Liza nie żyje

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Roztargnienie może sporo kosztować. Przekonał się o tym mieszkaniec Warszawy, który został obciążony karą w wysokości sześciu tysięcy złotych za parkowanie w płatnej strefie bez uiszczenia opłat. Kierowca przyznaje, że zapomniał opłacić abonament, jednak uważa, że nałożona kara jest niewspółmierna do przewinienia.

Zapomniał opłacić abonament za parking, dostał kilka tysięcy złotych kary. Nie on jeden

Zapomniał opłacić abonament za parking, dostał kilka tysięcy złotych kary. Nie on jeden

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Do niecodziennego zdarzenia drogowego doszło w Poznaniu. Samochód elektryczny wjechał do sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej numer 4. Na szczęście w hali nikogo nie było. Jak informuje policja, kierująca pojazdem pomyliła pedał gazu z hamulcem. Została ukarana mandatem.

Pomyliła hamulec z gazem i wjechała do sali gimnastycznej

Pomyliła hamulec z gazem i wjechała do sali gimnastycznej

Źródło:
tvn24.pl

Nikki Haley wygrała w niedzielę w prawyborach z Donaldem Trumpem w wyścigu o nominację w wyborach prezydenckich z ramienia Partii Republikańskiej. Zwycięstwo w stołecznym Dystrykcie Kolumbia to jej pierwsza wygrana z byłym prezydentem USA.

Pierwsza przegrana Trumpa z Haley w prawyborach

Pierwsza przegrana Trumpa z Haley w prawyborach

Na Morzu Czerwonym zatonął statek Rubymar, który w lutym został trafiony rakietą wystrzeloną przez jemeńskich rebeliantów Huti. Wraz z nim na dno poszło 21 tysięcy ton nawozów sztucznych. Zatonięcie statku może doprowadzić do katastrofy eko­lo­gicznej.

Nawozy sztuczne poszły na dno. Strach przed "katastrofą ekologiczną w Morzu Czerwonym"

Nawozy sztuczne poszły na dno. Strach przed "katastrofą ekologiczną w Morzu Czerwonym"

Źródło:
PAP

Wulkan La Cumbre wybuchł na wyspach Galapagos w Ekwadorze. W nocy z soboty na niedzielę zaczął on wyrzucać z siebie strumienie żarzącej się lawy. Jak przekazały władze, to największa erupcja z tego stożka, jaką udało się do tej pory zarejestrować.

Lawa spływała strumieniami do oceanu. Pierwsza tak duża erupcja

Lawa spływała strumieniami do oceanu. Pierwsza tak duża erupcja

Źródło:
Reuters

Król Norwegii Harald V powrócił do kraju z Malezji, gdzie w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala z powodu infekcji. Podróż 87-letniego monarchy dostosowanym do transportu medycznego samolotem linii Scandinavian Airlines System śledziło w internecie niemal 100 tysięcy osób. Jednak jej koszt dla podatników wywołał w Norwegii debatę.

Chory król wrócił do kraju specjalnym samolotem. W tle kontrowersje w sprawie kosztów powrotu  

Chory król wrócił do kraju specjalnym samolotem. W tle kontrowersje w sprawie kosztów powrotu  

Źródło:
PAP, NRK, TVN24.pl

Dziesiątki ludzi weszły na kładkę pieszo-rowerową, pomimo że ta jest wciąż jest w budowie i nie można po niej spacerować. "Nielegalne i lekkomyślne" - komentuje zachowanie pieszych czytelnik, który na Kontakt 24 wysłał nagranie z tej sytuacji.

Piesi na budowanej kładce. "Nielegalne i lekkomyślne"

Piesi na budowanej kładce. "Nielegalne i lekkomyślne"

Źródło:
Kontakt 24, tvnwarszawa.pl

Mężczyzna w przebraniu niedźwiedzia, który zażądał od aktorki Hanny Turnau opłaty za nagrany przez nią filmik na Krupówkach w Zakopanem, został ukarany mandatem. Komendant zakopiańskiej straży miejskiej przyznaje, że "miś" jest karany regularnie, dotąd jednak nie zalegalizował swojej działalności.

"Miś" kazał płacić za nagranie na Krupówkach. Komendant: jest regularnie karany

"Miś" kazał płacić za nagranie na Krupówkach. Komendant: jest regularnie karany

Źródło:
tvn24pl

W marcu czasami będzie chłodniej niż w lutym. Jakiej temperatury możemy się spodziewać w najbliższych dniach? Czy ciepło powróci? Sprawdź długoterminową prognozę pogody na 16 dni.

Pogoda na 16 dni: na północy rodzi się mroźny wyż

Pogoda na 16 dni: na północy rodzi się mroźny wyż

Źródło:
tvnmeteo.pl

Internet jest pełen mitów dotyczących klimatu. Niektórzy powielają je, nie mając zupełnie świadomości. Inni zaś, także politycy, świadomie kłamią. W "Rozmowach o końcu świata" w TVN24 GO i w TVN24 co miesiąc będziemy obalać te największe manipulacje. W pierwszym odcinku tego minicyklu sprawdzamy, jak ludzkość wpływa na obecną zmianę klimatu.

Ludzkość nie ma żadnego wpływu na zmianę klimatu? Obalamy mity

Ludzkość nie ma żadnego wpływu na zmianę klimatu? Obalamy mity

Źródło:
TVN24 GO, "Rozmowy o końcu świata"

Stacja TVN24 w lutym była najchętniej oglądanym kanałem w kraju, osiągając 6,96 procent udziału w widowni w grupie ogólnej (widzowie powyżej 4. roku życia) - wynika z danych Nielsen TV Audience Measurement. Konkurencję pozostawiły w tyle także "Fakty" TVN oraz portal tvn24.pl. TVN24 była również najbardziej opiniotwórczym medium w styczniu według rankingu Instytutu Monitorowania Mediów.

Doskonałe wyniki TVN24, "Faktów" TVN i tvn24.pl. Dziękujemy widzom i czytelnikom!

Doskonałe wyniki TVN24, "Faktów" TVN i tvn24.pl. Dziękujemy widzom i czytelnikom!

Źródło:
tvn24.pl

Oscary 2024. Doroczna ceremonia wręczenia Nagród Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej coraz bliżej. Po raz czwarty w swojej karierze i drugi rok z rzędu galę poprowadzi Jimmy Kimmel. Kto znalazł się w gronie nominowanych? Kto ma największe szanse na wygraną? Kiedy i gdzie odbędzie się 96. gala wręczenia Oscarów? Prezentujemy wszystko, co warto wiedzieć przed hollywoodzkim świętem kina.

Oscary 2024. Wszystko, co warto wiedzieć o 96. gali wręczenia Nagród Akademii

Oscary 2024. Wszystko, co warto wiedzieć o 96. gali wręczenia Nagród Akademii

Źródło:
tvn24.pl

Wystartowała wiosenna ramówka TVN. Stacja przygotowała niespodzianki. - Zawsze staramy się podążać za naszym widzem, a on dziś potrzebuje emocji, inspiracji i przede wszystkim autentyzmu - mówi dyrektorka programowa TVN Lidia Kazen. Wszystkie programy i seriale można oglądać na antenie TVN i w Playerze.

Wiosna w TVN. "Emocje, inspiracje i autentyzm"

Wiosna w TVN. "Emocje, inspiracje i autentyzm"

Źródło:
TVN

Niewątpliwy pożytek ze zmiany władzy w naszym kraju widzę w tym, że przez kilka ostatnich lat z góry wiedziałem, co kto powie, co kto napisze, która gazeta albo która telewizja kogo pochwali, a komu przywali.

Nareszcie

Nareszcie

Źródło:
tvn24.pl

Średnio 877 tysięcy widzów przyciągnął do TVN pierwszy odcinek "The Traitors. Zdrajcy". Program zadebiutował w środę o godzinie 21.35. Branżowy portal Press pisze o "dobrym starcie". Holenderski format, który spodobał się widzom na całym świecie, jest zainspirowany grą "Mafia". Wygrać można nawet pół miliona złotych.

"Dobry start" programu "The Traitors. Zdrajcy" w TVN

"Dobry start" programu "The Traitors. Zdrajcy" w TVN

Źródło:
tvn24.pl