|

W tle zdjęcia widać cztery sztuki broni. Jest też krótkie zdanie: "Nadchodzę"

Policjanci korzystają między innymi z tak zwanego białego wywiadu
Policjanci korzystają między innymi z tak zwanego białego wywiadu
Źródło zdj. gł.: Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nastolatki z różnych krajów poznają się w grach internetowych i zamkniętych grupach. Niektórzy rozmawiają o szkolnych masakrach, inni zapowiadają własne ataki. Sygnał o zagrożeniu może przyjść z drugiego końca świata. Czasem alarm podnosi internetowy znajomy, innym razem groźbę wychwytują zagraniczne służby. Polscy policjanci próbują zdążyć, zanim będzie za późno.Artykuł dostępny w subskrypcji

Szósta rano. Policjanci są już w domu Kuby*. Ma 13 lat, niedługo wyszedłby do szkoły. Ale w jego plecaku funkcjonariusze znajdują bagnet i tasak. Chłopiec będzie musiał pójść z nimi.

A jeszcze poprzedniego wieczora grał przez internet z kolegą z innego europejskiego kraju. Podczas rozgrywki rozmawiali i Kuba powiedział, że planuje atak na swoją szkołę. Kolega zaalarmował rodziców, a oni policję.

Informacja z komendy oddalonej ponad tysiąc kilometrów od Wąbrzeźna, w innym kraju, trafiła do Polski. Policjanci potrzebowali kilku godzin, by zapukać do drzwi domu rodzinnego chłopca.

Kanada

Kwiecień tego roku.

Ola ma 17 lat. Mieszka w Polsce. Nie zna korytarzy w tej szkole. Nie ma tam ulubionego nauczyciela ani tego, którego lekcji nie lubi. Nie ma najlepszej koleżanki ani tej, której unika. Od uczniów szkoły w Kanadzie dzielą ją tysiące kilometrów i Atlantyk. A jednak to jej nazwisko pojawia się w śledztwie dotyczącym przygotowań do ataku na tamtejszą szkołę…

Pozostało 93% artykułu
Czytaj także: