|

432 miliony euro długu. Ujawniamy, co estoński sąd znalazł w Zondacrypto

Sąd w stolicy Estonii ogłosił upadłość spółki zarządzającej giełdą Zondacrypto 27 sierpnia
Sąd w stolicy Estonii ogłosił upadłość spółki zarządzającej giełdą Zondacrypto 27 sierpnia
Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka / PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Giełda Zondacrypto mogła być trwale niewypłacalna już pod koniec 2022 roku - wynika z ustaleń estońskiego syndyka. Przez kolejne trzy lata giełda przyjmowała jednak wpłaty klientów, została nawet sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Cały majątek, jaki udało się ustalić w postępowaniu upadłościowym, to około 167 tysięcy euro. Długi: blisko 432 milionów euro. Reporterzy "Superwizjera" TVN24 i Wirtualnej Polski dotarli do sądowych dokumentów.Artykuł dostępny w subskrypcji

Jest czwartek, 27 sierpnia 2026 roku. W Sądzie Powiatowym Harju w Tallinnie sędzia Priit Lember podpisuje postanowienie w sprawie 2-26-14436. W punkcie drugim sentencji wskazuje: firma BB Trade Estonia OÜ, operator giełdy Zondacrypto, jest upadła od godz. 11.00.

Upadłość giełdy, na której Polacy stracili setki milionów złotych, wywołał wniosek jednej osoby z Austrii.

Z postanowienia wynika, że to młoda mieszkanka Wiednia, według naszych ustaleń modelka i przedsiębiorczyni. Sąd wyliczył jej dokładne roszczenie wobec Zondacrypto: 10 503,66 euro depozytu pieniężnego oraz kwoty zamrożone w kryptowalutach USDC i BTC. Razem około półtora miliona złotych.

Polscy poszkodowani zostali wyprzedzeni przez jedną klientkę z Wiednia i estońską kancelarię Magnusson, która ją reprezentuje. Zresztą - jak przyznaje sama kancelaria - reprezentuje ona "szereg wierzycieli z całej Europy".

Puste pole

Postanowienie estońskiego sądu z 27 sierpnia miało poważną lukę, na którą zwrócił nam uwagę dr Wojciech Zawadzki, specjalizujący się w prawie międzynarodowym i nowych technologii.

Unijne rozporządzenie o postępowaniu upadłościowym zna dwa jego rodzaje. Główne obejmuje cały majątek dłużnika, gdziekolwiek się znajduje. Uboczne obejmuje tylko to, co leży w państwie, które wszczęło postępowanie. Art. 4 rozporządzenia nakazuje sądowi wskazać w orzeczeniu, którą z tych procedur otwiera.

- Po zapoznaniu się z orzeczeniem upadłościowym estońskiego Sądu Rejonowego dla regionu Harju z 27 sierpnia 2026 roku w sprawie BB Trade Estonia OÜ stwierdzić należy, wbrew komunikatowi prasowemu Kancelarii Magnusson, że wszczęte postępowanie nie spełnia warunków formalnych dla uznania za główne postępowanie upadłościowe - mówił nam dr Zawadzki.

Rzeczywiście, w postanowieniu z 27 sierpnia nie było o tym ani słowa. Nie było tego także w estońskim publikatorze urzędowym, gdzie opublikowano obwieszczenie. Nie ma tego do dziś w połączonym rejestrze upadłości Unii Europejskiej. We wpisie dotyczącym BB Trade Estonia OÜ, w rubryce "Jurisdiction", widnieje komunikat systemowy: "???iri.glossary.Pole avaldatud value???", czyli brak opublikowanej wartości.

Ale kancelaria Magnusson w dniu ogłoszenia upadłości opublikowała po polsku poradnik dla poszkodowanych. Poinformowała w nim: "Główne postępowanie zostało wszczęte w Estonii i jest automatycznie uznawane we wszystkich państwach członkowskich UE. Wierzytelność zgłoszona w Estonii jest skuteczna na terenie całej UE, nie ma potrzeby odrębnego jej zgłaszania we własnym kraju".

Na jakiej podstawie kancelaria przyjęła, że postępowanie w Estonii jest tym głównym, w którym swoje wierzytelności powinni zgłaszać wszyscy poszkodowani przez Zondacrypto, również Polacy?

Zapytaliśmy o to 2 września przed południem syndyka, kancelarię Magnusson i sąd w Tallinnie.

Sprostowanie

Odpowiedź przyszła jeszcze tego samego dnia, po godzinie 17, choć nie z sądu, lecz z kancelarii Magnusson. Partner kancelarii Marek Keiman załączył do niej postanowienie sędziego Priita Lembera z 2 września 2026 roku o sprostowaniu błędów.

Sąd poprawił dwie rzeczy. Po pierwsze, dopisał do sentencji postanowienia z 27 lipca, którym wyznaczono tymczasowego zarządcę, nowy punkt 12: "Jest to główne postępowanie upadłościowe w rozumieniu art. 3 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/848".

W uzasadnieniu sędzia napisał wprost, że choć sąd 27 lipca wszczął postępowanie główne i potwierdził swoją jurysdykcję na podstawie siedziby rejestrowej dłużnika i państwa, które wydało mu licencję (estońska licencja nr VT000209), to jednak "odpowiedni zapis omyłkowo nie został zamieszczony w postanowieniu". Sąd "poprawia błąd i dodaje wzmiankę o wszczęciu postępowania głównego".

Innymi słowy: przez pięć tygodni, od 27 lipca do 2 września, w aktach największej estońskiej upadłości ostatnich lat nie było zapisu, który unijne rozporządzenie nakazuje zamieścić w orzeczeniu otwierającym postępowanie. Kancelaria Magnusson przez ten czas zapewniała już jednak polskich poszkodowanych, że postępowanie jest tym głównym.

Również polskie Ministerstwo Sprawiedliwości kierowało ich do estońskiego syndyka.

Ważna data: 27 października

Dla poszkodowanych najważniejsza informacja to data.

Margus Lentsius, estoński adwokat, którego sąd wyznaczył 27 lipca na syndyka masy upadłościowej giełdy, nie odpowiedział na żadne z dziesięciu pytań TVN24 i WP. Jego asystentka napisała nam, że kancelaria "koncentruje się teraz na weryfikacji roszczeń wierzycieli" i poprosiła, żebyśmy "opublikowali, że wszyscy wierzyciele powinni zgłosić swoje roszczenia w terminie dwóch miesięcy liczonym od 27 sierpnia" na adres haldur@lentsius.ee. Termin mija 27 października 2026 roku.

Co potem?

Mecenas Keiman z Magnussona informuje: wierzyciel, który nie zgłosi się do syndyka do 27 października, "bierze udział w podziale majątku tylko wtedy, gdy sąd przywróci termin z ważnej przyczyny". Kancelaria zapewnia, że zgłoszenie w Estonii "nie niesie ryzyka dla polskiego wierzyciela". Czyli według art. 45 unijnego rozporządzenia wierzyciel może zgłosić roszczenie w postępowaniu głównym i w każdym ubocznym, gdyby takie otwarto na przykład w Polsce.

Przekazał tam także, że "w Polsce nie wszczęto żadnego postępowania upadłościowego wobec tego dłużnika i, o ile nam wiadomo, nikt o nie nie wnioskował. Postępowanie estońskie jest zatem obecnie jedynym, w którym jakikolwiek wierzyciel może zgłosić swoje roszczenie".

Syndyk Margus Lentsius złożył raport z badania finansów spółki BB Trade Estonia 21 sierpnia. Sąd przytoczył jego ustalenia w swoim uzasadnieniu: "W ocenie zarządcy tymczasowego trwała niewypłacalność mogła powstać już pod koniec 2022 roku, od kiedy brakowało dostępu do zimnego portfela [to w największym uproszczeniu kryptowaluty przechowywane na odciętym od internetu urządzeniu - red.], w którym miało znajdować się około 4500 bitcoinów" (1 BTC jest dziś wart około 290 tysięcy zł).

Dalej zarządca pisze, że poza wszelką wątpliwością trwała niewypłacalność powstała najpóźniej w pierwszym kwartale 2026 roku, gdy pojawiły się masowe problemy z wypłatami.

2022 rok wskazany w raporcie to ten, w którym zaginął Sylwester Suszek, założyciel BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. 16 kwietnia 2026 roku, dzień przed wszczęciem śledztwa przez katowicką prokuraturę, Przemysław Kral ogłosił, że to Suszek zobowiązał się przekazać klucze prywatne do portfela z 4500 bitcoinami i "zamiast to zrobić, znika". W tym samym oświadczeniu Kral podał publicznie adres portfela i wycenił jego zawartość na 330 milionów dolarów.

Na te słowa Krala powołał się zresztą estoński sąd, otwierając postępowanie upadłościowe 27 lipca. Zapisał w nim, że dłużnik "publicznie ogłosił, że nie ma dostępu do wirtualnego portfela zawierającego kryptowaluty, który jest jego jedynym istotnym aktywem".

Jedyne istotne aktywo. Wszystko wskazuje na to, że bez dostępu od końca 2022 roku.

Zapytaliśmy syndyka, czy uzyskał lub próbował uzyskać dostęp do tego portfela i klucza prywatnego. Nie odpowiedział.

Kancelaria Magnusson napisała nam, że "nie jest w stanie potwierdzić" liczby 4500 BTC, bo skład masy upadłościowej ustala syndyk. Czy konkretne kryptoaktywa należą do masy, "zależy od ustaleń dotyczących przechowywania i od reżimu regulacyjnego" - i kancelaria "nie wyraża opinii w sprawie żadnego konkretnego portfela".

Ale nawet jeśli przyjąć za estońskim syndykiem, że 4500 bitcoinów należało i należy do majątku giełdy, pojawia się inny problem.

- W świetle stanowiska doktryny brak jest podstaw dla uznania, że ten składnik majątkowy, abstrahując od tego, czy faktycznie należy do spółki, leży na terytorium Estonii. Regulacje upadłościowe niestety nie nadążają za zmianami gospodarczymi i ustalenie państwa, w którym "znajdują się" kryptoaktywa, jest problematyczne - ocenia dr Wojciech Zawadzki.

Trzy lata

Między końcem 2022 roku, kiedy utraciła dostęp do swoich kluczowych zasobów, a kwietniem 2026 roku, kiedy przestała wypłacać pieniądze klientom, Zondacrypto zrobiła w Polsce karierę. W latach 2023-2025 prowadziła szkolenia z kryptowalut dla policji, Krajowej Administracji Skarbowej i prokuratorów. Przedstawiciele giełdy uczestniczyli też w konferencjach, warsztatach i szkoleniach wspólnie z przedstawicielami Komisji Nadzoru Finansowego i Giełdy Papierów Wartościowych.

Jesienią 2025 roku Zonda prowadziła szeroką kampanię reklamową w największych stacjach telewizyjnych. W październiku 2025 roku podpisała umowę sponsorską z Polskim Komitetem Olimpijskim, wartą 18,5 miliona zł (nie licząc udziału w sprzedaży tokenów itp.).

Do tego dochodzą szczodre upominki od szefa giełdy - wydmuszki, które do końca nie przestawały płynąć: zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro. dla Radosława Piesiewicza, prezesa PKOl (on sam twierdzi, że zapłacił za niego gotówką) czy bilety na mecze i gościna w loży "SALON HONNEUR by zondacrypto" na Stade Louis II w Monako dla Radosława Piesiewicza i marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego;

Przypomnijmy, że według zarządcy w każdym z tych momentów spółka mogła być już trwale niewypłacalna.

Cztery setne procenta

Sąd w postanowieniu o upadłości przepisał z raportu syndyka dwie liczby.

Pierwsza to majątek. Około 167 tysięcy euro: pieniądze na rachunkach u różnych dostawców usług i możliwe do zidentyfikowania salda kryptoaktywów. Zarządca zaznacza, że opiera się głównie na stanach z 31 marca 2026 roku. Nowszych wyciągów nie dostał i "nie można wykluczyć, że salda rachunków istotnie się w międzyczasie zmieniły".

Druga to długi. Na 22 kwietnia 2026 roku co najmniej 431 944 846,47 euro (co przy dzisiejszym kursie euro daje 1 miliard 866 milionów zł). Sąd wpisał tę kwotę z dokładnością do centa, choć zaznaczył, że opiera się wyłącznie na zadłużeniu podatkowym zgłoszonym estońskiej skarbówce i na danych księgowych z kwietnia, bo dokumentów źródłowych zarządca nie dostał.

167 tysięcy wobec 431 milionów to pokrycie zobowiązań na poziomie czterech setnych procenta.

Zarządca nie wskazał przyczyny niewypłacalności. Wyjaśnił dlaczego: znaczna część dokumentów i danych spółki pozostaje w rękach polskich organów ścigania.

I zdanie, które w polskich komunikatach prokuratury dotąd nie padło w takiej formie: "nie można wykluczyć, że niewypłacalność dłużnika została spowodowana między innymi czynami noszącymi znamiona przestępstwa lub poważnymi błędami w zarządzaniu".

Dwa dni po ogłoszeniu upadłości syndyk Lentsius mówił dziennikowi "Aripaev", że roszczenia mogą przekroczyć 700 milionów euro. Polska prokuratura w kwietniu szacowała łączne straty klientów, którzy się do niej zgłosili, na 350 milionów zł. Kwota wierzytelności wskazana przez estoński sąd jest ponad pięć razy większa.

Klatka kluczowa-672449
Co PiS mówił o Zondacrypto? Materiał Tomasza Pupca dla "Faktów po południu"
Źródło: TVN24

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podał, że w sprawie zabezpieczono majątek o łącznej wartości ponad 100 milionów złotych. Z naszych ustaleń wynika, że chodzi między innymi o luksusowe nieruchomości we Francji i Szwajcarii.

Do tego jedna pozycja z sentencji postanowienia: za 30 godzin i 30 minut pracy sąd przyznał zarządcy tymczasowemu 7147,98 euro brutto, przy stawce 189 euro za godzinę. Miesiąc ustalania, co zostało z giełdy, pochłonął ponad cztery procent kwoty, którą udało się namierzyć.

Pierwsze zgromadzenie wierzycieli Zondacrypto sąd wyznaczył na 17 września 2026 roku, na godzinę 11.00, w sali 3005 Sądu Rejonowego Harju w Tallinnie.

Redagowali Piotr Machajski, Barbara Kasprzycka

Pozostało 0% artykułu
Czytaj także: