- Wiele zmieniło się na świecie przez ostatnie 25 lat, ale nasze wartości się nie zmieniły - mówiła Anita Werner. 25 lat temu to ona, jako pierwsza, poprowadziła serwis informacyjny TVN24. Ze wspólnego debiutu swojego i stacji zapamiętała jeden szczegół. - Wraca to do mnie niczym koszmar z tamtych lat. Miałam na sobie przedziwny żakiet przedziwnego koloru - śmiała się dziennikarka w "Dzień Dobry TVN".
Jak zapisał się w jej pamięci moment wejścia na antenę? - Nie pamiętam kompletnie, co było w tym serwisie, natomiast pamiętam, że w studiu zrobiło się wielkie zamieszanie i weszło bardzo dużo ludzi. Weszli nasi szefowie, a ja dostałam informację na ucho 'jesteś na antenie' - opowiadała. - To była godzina 12. Miałam ten zaszczyt, ten przywilej i to szczęście, żeby jako pierwsza się z naszymi widzami spotkać. I jest to taka historia, która będzie ze mną zawsze i która jest moim wielkim szczęściem - mówiła prowadząca "Fakty" TVN.
25 lat TVN24 - dziennikarze o początkach stacji
Anna Jędrzejowska, jak sama mówi, jest "podwójnie sklejona z TVN". Nie tylko za sprawą pracy, ale i miłości, którą w niej spotkała. - Bardzo krótko po tym, jak zaczęłam pracować w "Faktach", chyba po trzech miesiącach, bardzo zakochałam się w wydawcy "Faktów". A on szczęśliwie we mnie - mówiła Paulinie Krupińskiej-Karpiel i Damianowi Michałowskiemu, prowadzącym program. - Jesteśmy ze sobą do dziś - dodała. Stwierdziła, że praca i mąż to dwie stałe w jej życiu. To dlatego, jak tłumaczy "pół żartem, pół serio", często zmienia fryzury. - Coś muszę zmienić - przyznała.
Prowadzącą program "Polska i Świat" Martę Kuligowską nieco zaskoczyły archiwalne nagrania przygotowane przez DDTVN. - Kto zaakceptował tę fryzurę - pytała z rozbawieniem. A jak wspomina swoje początki? - Ja jestem dokładnie od 1 kwietnia i to nie był żart primaaprilisowy, ale teraz, w tym miesiącu, 1 kwietnia stuknęło mi ćwierć wieku - podkreśliła. - Pamiętam, że to była praca jeszcze na kartonach, nawet bez kamer. Grzegorz Miecugow, mój mentor, uczył mnie pisania startówek i tego, czym są newsy, bo ja byłam żółtodziobem - wspominała.
Monika Olejnik w "Dzień Dobry TVN" zaczęła od anegdoty. - Pamiętam, jak szłam kiedyś przez podwórko, na którym bawiły się dzieci i jedno z nich powiedziało: "o, patrz, idzie 'Kropka nad i'". - Energia w stacji była zawsze i jest do tej pory. I też jest ważne, i musimy to powtarzać: nasza stacja jest stacją informacyjną i nie jesteśmy na życzenie polityków. Że to prawda jest najważniejsza, a nie humor polityków. I nie damy się ogarniać - podsumowała.
Joanna Kryńska i Radosław Mróz wspominali wspólną wpadkę na antenie przy omawianiu w przeglądzie prasy podwyżek cen. Dziennikarz wspomina ją jako "wielką antenową traumę". - Odczytałem wtedy to, co było na pierwszej stronie: 'Ceny prądu nas zabolą' - wspominał w DDTVN. - Ja powiedziałam: jaja - mówiła Kryńska. - Radek powiedział... - Zabolą - dokończył dziennikarz. - Pomyślałam 'za chwilę skończysz ten serwis, odbierzesz telefon i ciekawe, co usłyszysz - śmiała się Joanna Kryńska. Jak się okazało, usłyszała, że "to było świetne i zabawne".
Radomir Wit wspominał, że zanim został dziennikarzem TVN24, był "od zawsze" widzem naszej stacji, oglądając ją u dziadków. - To była "świątynia dziennikarstwa" - podkreślał.
- Żyjemy w czasach, w których prawda jest dla odważnych - przyznała Anita Werner. - Stała się unikatowa, stała się rarytasem. Przestała być powszechna, niestety. (...) Jestem bardzo dumna, że wyznajemy cały czas te same wartości, dążymy do prawdy, sprawdzamy i weryfikujemy informacje. I robimy cały czas swoje - podsumowała.
Redagował AM
Źródło: tvn24, TVN
Źródło zdjęcia głównego: TVN24