Pegasus służył walce z przestępczością, a dofinansowanie CBA z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości było legalne. Na uczciwy proces nie liczę - przekazał Michał Woś, odnosząc się do aktu oskarżenia skierowanego wobec niego przez Prokuraturę Krajową. Zdaniem śledczych przekroczył on swoje uprawnienia i nie dopełnił obowiązków jako wiceminister sprawiedliwości. - Za chwilę pan Woś pewnie będzie "więźniem politycznym". Ta linia obrony jednak się kruszy, bo Pegasus to narzędzie, które powinno być wykorzystywane do ścigania najgroźniejszych terrorystów, a tutaj mieliśmy do czynienia ze ściganiem szefa sztabu wyborczego czy żołnierek, które opowiadały o mobbingu w Żandarmerii Wojskowej - komentowała Agata Kondzińska ("Gazeta Wyborcza") w trzeciej części programu "Tak jest" w TVN24. Zaznaczyła, że "PiS nie przedstawiło linii obrony, żebyśmy uwierzyli, że dzięki Pegasusowi udaremnili spore zagrożenie dla państwa". Zdaniem Andrzeja Bobińskiego (Polityka Insight) "Michał Woś stara się zrobić z tej całej sprawy historię o męczeństwie". - To jest próba przeniesienia punktu ciężkości z Funduszu Sprawiedliwości na Pegasusa, bo Wosiowi uwiera ten Fundusz Sprawiedliwości, który jest symbolem nieprawidłowości z czasów rządów PiS. Myślę, że to największy problem dla Wosia i ludzi, którzy rządzili wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości - stwierdził Bobiński.