Było widać od początku, że jest chemia między nimi - przyznał w "Kropce nad i" Grzegorz Schetyna, komentując przebieg spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Były szef MSZ i MSWiA ocenił, że bardzo ważnym sygnałem o tym, jak potoczy się rozmowa między prezydentami Polski i USA, była deklaracja amerykańskiego przywódcy, że żołnierze z jego kraju pozostaną w naszym. Schetyna pytany o to, czy jest dumy z Karola Nawrockiego, oświadczył, że "każda wizyta polskiego prezydenta w Białym Domu jest ważna". - Ma sens, żeby go [Nawrockiego - red.] w tym wymiarze politycznym wspierać, przygotowywać i cieszyć się, jeżeli jest sukcesem. Ta wizyta była sukcesem. Jego osobistym i rządu - ocenił były wicepremier. Odnosząc się do słów Karola Nawrockiego, mówiącego o "urojeniach ministra spraw zagranicznych", stwierdził, że "ta końcówka była niepotrzebna". - Tak jak niepotrzebne były zupełnie wypowiedzi Adama Bielana. Byłem zdumiony. To jest taka małostkowość i czasem mi się wydaje, że to jest od nich silniejsze. Było zbyt dobrze - ocenił Grzegorz Schetyna, dodając, że "na zewnątrz powinien być jeden polski głos", a takie słowa po prostu szkodzą.