Rozmowy (twarzą w twarz – przyp. red.) ze Ślizem nie było. Sam zaproponowałem w rozmowie telefonicznej, żebyśmy mogli usiąść, porozmawiać, jak tę sprawę wyjaśnić do końca – mówił w "Jeden na jeden" w TVN24 Tomasz Zimoch. Między politykami doszło do sporu po tym, jak w trakcie posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Śliz nie zdołał utrzymać nerwów na wodzy i w wulgarny sposób obraził swojego byłego partyjnego kolegę. - Nie obrażam się na ludzi, ale jeśli ktoś przekracza granice, to nie zależy mi na tym, żeby być w jakiś serdecznościach. Ale uważam, że "dzień dobry", "cześć" zawsze warto mówić - kontynuował. Zimoch przyznał, że jeszcze przed głosowaniem miał telefon od Śliza. Ten - jak wskazywał - "wywierał presję". - Chciał, żebym wyspowiadał się, jak będę głosował - przyznał Zimoch, poseł niezrzeszczony, który nie zamierza wracać do Polski 2050.