Broń wystrzeliła w komendzie. To ta, z której postrzelona została dwulatka

Policja (zdj. ilustracyjne)
Prokuratura w Szczytnie prowadzi postępowanie w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia
Źródło: TVN24
W jednym z pomieszczeń w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie (Warmińsko-Mazurskie) wystrzeliła broń myśliwska. Na szczęście nikomu nic się nie stało. To ta sama broń, z której kilka dni temu została postrzelona dwuletnia dziewczynka. Wtedy doszło do niekontrolowanego wystrzału. Sprawę wyjaśnia prokuratura.

Informację potwierdziła w rozmowie z tvn24.pl starszy sierżant Agata Stefaniak, oficer prasowy policji w Szczytnie.

- Doszło do tego w poniedziałek, 26 stycznia. Nikomu nic się nie stało. Wyjaśniane jest to, dlaczego do tego wystrzału doszło - podała policjantka.

Czynności na miejscu były prowadzone pod nadzorem prokuratora. - Wszystkie okoliczności są ustalane przez śledczych z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Równoległe czynności prowadzi również wydział kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie - dodała sierżant Stefaniak.

Policjantka potwierdziła również, że broń, która wystrzeliła, to ta sama broń myśliwska (sztucer), z której kilka dni temu została postrzelona w stopę dwuletnia dziewczynka.

Dwulatka postrzelona w stopę

Do postrzelenia dziewczynki doszło w niedzielę, 25 stycznia, w gminie Pasym (województwo warmińsko-mazurskie). Została przewieziona do szpitala. Przeszła operację, czeka ją długa rehabilitacja.

Prokuratura w Szczytnie prowadzi postępowanie w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Szczytnie zostały przeprowadzone oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczono broń do wykonania badań przez biegłych, którzy ocenią, czy była sprawna technicznie.

Starszy sierżant Agata Stefaniak z policji w Szczytnie przekazała, że w dniu wypadku 51-letni dziadek dziecka, który jest myśliwym, wrócił z polowania.

Postępowanie w sprawie

Jak informował zastępca prokuratora rejonowego Krzysztof Batycki, dotychczasowe ustalenia wskazują, że dziadek dziewczynki, wieloletni myśliwy, po powrocie z polowania zostawił naładowany sztucer w korytarzu. Najprawdopodobniej broń się przewróciła i padł niekontrolowany strzał. Pocisk trafił w stopę dziecko.

Na razie postępowanie dotyczące postrzelenia dwulatki toczy się w sprawie, nie zostało wydane żadne postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Śledczy czekają m.in. na opinie biegłych medycyny sądowej oraz biegłych z zakresu badań broni i amunicji, którzy ocenią, czy broń była sprawna technicznie.

Prokuratura podawała, że 51-latek miał odpowiednie zezwolenia na broń, a w chwili zdarzenia zarówno on, jak inni domownicy byli trzeźwi.

OGLĄDAJ: Tomczyk: Węgry prowadzą dzisiaj politykę nie tylko prorosyjską, ale w zasadzie antypolską
Cezary Tomczyk

Tomczyk: Węgry prowadzą dzisiaj politykę nie tylko prorosyjską, ale w zasadzie antypolską

Cezary Tomczyk
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: