Służby wydobyły z dna rzeki dwa wraki. Sprawdzają, co się stało

Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Elbląg. Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Źródło: KMP w Elblągu

Dwa wraki samochodów - malucha i seicento - wydobyły służby z dna rzeki Elbląg. Na razie nie wiadomo, w jaki sposób się tam znalazły. Nad odpowiedzią na to pytanie pracują policjanci.

W środę od samego rana służby pracowały na dnie rzeki Elbląg, by wydobyć znajdujące się tam dwa wraki samochodów.

- Samochody znajdowały się na głębokości 2-3 metrów, ale w tym miejscu było bardzo duże zamulenie, przejrzystość wody była prawie zerowa, nurkowie musieli pracować niemal po omacku - powiedział oficer prasowy policji w Elblągu Krzysztof Nowacki. Dodał, że podczas akcji pracowali policjanci, strażacy, pracownicy ochrony środowiska.

Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Źródło: KMP w Elblągu

Aby cała operacja przebiegła sprawnie, od rana zamknięto też część biegnącej wzdłuż rzeki Elbląg ulicy - Bulwaru Zygmunta Augusta.

- Oba wraki były puste, seicento miało za to tablicę rejestracyjną, więc sądzimy, że może nam ona pomóc w wyjaśnieniu losów samochodu - przyznał Nowacki. Dodał, że w jednym z aut było też wiele wędkarskich haczyków, spławików i innych elementów używanych podczas wędkowania. - Na pewno wędkarze odetchną, że tego wraku już nie ma - dodał Nowacki.

Kto porzucił pojazdy?

Policyjne śledztwo będzie wyjaśniało, kiedy i dlaczego auta znalazły się w rzece Elbląg. Nowacki powiedział, że stan ich zamulenia może wskazywać na to, że auta były w wodzie nawet kilkanaście lat.

Wraki przypadkowo odkryli w kwietniu nurkowie, którzy w rzece Elbląg ćwiczyli swoje umiejętności i testowali sprzęty - 22 kwietnia o swoich znaleziskach zawiadomili policję. - Nurkowie oznaczyli te miejsca tak, że nie było już problemów ze zlokalizowaniem zatopionych aut - podkreślił Nowacki.

Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Z dna rzeki wydobyto dwa wraki
Źródło: KMP w Elblągu

Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo pod kątem porzucenia do rzeki niebezpiecznych odpadów (chodzi m.in. o płyny eksploatacyjne auta, np. benzynę czy smary). Jeśli uda się ustalić, kto wyrzucił samochody do rzeki, będzie mu groziło 8 lat więzienia.

Z racji tego, że samochody znajdowały się na odcinku rzeki zarządzanym przez port w Elblągu, to właśnie port pokryje koszty ich wydobycia z wody.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: