Policja dostała we wtorek w godzinach wieczornych zgłoszenie, że dwa, jadące w przeciwnych kierunkach, pociągi towarowe najechały na leżące na torach betonowe bloki. Do zdarzenia doszło na szlaku kolejowym w miejscowości Jedlanka, w powiecie łukowskim.
"Wskutek najechania na przeszkody w obu lokomotywach uszkodzeniu uległy przednie zgarniacze. Nie doszło do wykolejenia składów. Żaden z maszynistów nie odniósł obrażeń. Ruch kolejowy w miejscu zdarzenia został wstrzymany na kilka godzin" – pisze w komentarzu aspirant sztabowy Marcin Józwik z Komendy Powiatowej w Łukowie.
Prowadzone jest śledztwo
Na miejsce wysłano kontrterrorystów. Wstępnie, wykonane pod nadzorem prokuratora, oględziny nie ujawniły obecności materiałów wybuchowych.
Śledztwo prowadzone jest wstępnie w kierunku artykułu 173 Kodeksu Karnego, czyli sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym.
Premier: pierwsze raporty nie są szczególnie alarmujące
Do sprawy w rozmowie z Polsat News odniósł się premier Donald Tusk, który stwierdził, że tuż po zdarzeniu otrzymał o nim informację.
- W każdej takiej sytuacji badamy bardzo dokładnie, czy istnieje podejrzenie sabotażu czy głupoty ludzkiej, bo czasami tak bywa. Będziemy informowali o tym zdarzeniu - zapewnił.
Jak przekazał, pierwsze raporty "nie są szczególnie alarmujące, bo nie wygląda to na jakąś bardzo profesjonalną akcję". - Nie lekceważymy żadnego takiego zdarzenia tym bardziej, że znowu może dojść do dramatu - dodał.
Prokuratura: najprawdopodobniej wybryk chuligański
Jak natomiast komentuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak, rozłożone na torach w obu kierunkach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej.
- Po wstępnych ustaleniach wykluczono, aby był to jakiś element działań terrorystycznych. Nie ujawniono obecności żadnych materiałów wybuchowych. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim. Podobne zdarzenia w przeszłości odnotowywała w tym miejscu policja – wyjaśnił rzecznik.
W związku z podejrzeniem naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za spowodowanie katastrofy w komunikacji grozi do 10 lat więzienia.
Na pierwszy rzut oka głupi, bezmyślny żart
Jak powiedział na naszej antenie Jacek Dobrzyński, rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, zdarzenie wygląda na pierwszy rzut oka na czyjś głupi, bezmyślny żart.
- Podkreślam jednak bardzo mocno, że nie bagatelizujemy sprawy i sprawdzamy, czy nie możemy mówić również o dywersji. To kwestia czasu gdy dokładnie to wyjaśnimy – stwierdził.