Zginęły trzy osoby, sprawczyni wypadku chce odroczenia kary. Jest decyzja sądu

Do zdarzenia doszło w Aleksandrowie Łódzkim
Sędzia Dorota Kłos-Wasińska o decyzji w sprawie wykonania kary Agnieszki Z.
Źródło zdj. gł.: OSP w Aleksandrowie Łódzkim
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Agnieszka Z. skazana za spowodowanie wypadku, w którym zginęły trzy osoby, na razie nie trafi do więzienia. Sąd Okręgowy w Łodzi utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego w Zgierzu, który zgodził się na odroczenie kary.

Do tragedii doszło 8 maja 2021 roku w Aleksandrowie Łódzkim. Agnieszka Z. w trakcie wyprzedzania zmieniła pas i uderzyła w jadące z naprzeciwka motocykle. Zginęło troje motocyklistów: Tomek, Beata i Przemek.

Do zdarzenia doszło w Aleksandrowie Łódzkim
Do zdarzenia doszło w Aleksandrowie Łódzkim
Źródło zdjęcia: OSP w Aleksandrowie Łódzkim

Odroczenie prawomocne

Po wypadku trafiła na trzy miesiące do aresztu. W kwietniu 2025 roku została prawomocnie skazana na pięć lat więzienia. Agnieszka Z. prosiła o uniewinnienie, jednak sąd uznał, że do śmierci trzech osób doprowadziła jej brawura. Do więzienia jednak nie trafiła, bo Sąd Rejonowy w Zgierzu uznał wniosek pełnomocników kobiety o odroczenie wykonania kary na trzy miesiące za zasadny. Wniosek motywowany był tym, że Z. musi odbyć staż zawodowy, którego pominięcie oznaczałoby dla skazanej "ciężkie skutki zawodowe".

Zanim upłynęły trzy miesiące, obrońca Agnieszki Z. wysłał kolejny wniosek o odroczenie kary. Tym razem nie chodziło o staż, tylko o zły stan zdrowia skazanej. Opinię w tej sprawie wydał biegły z zakresu psychiatrii. Sąd w Zgierzu przychylił się do wniosku i kara została odroczona.

Z tą decyzją nie zgodziła się prokuratura, która wniosła zażalenie.

Sprawę rozpatrzył w czwartek Sąd Okręgowy w Łodzi, utrzymując w mocy decyzję Sądu Rejonowego w Zgierzu. Uzasadnił to stanem zdrowia skazanej. Decyzja jest już prawomocna.

Wykonanie kary jest odroczone do 9 czerwca 2027 roku.

Spór o opinię biegłych psychiatrów

Prokurator, który zaskarżył postanowienie zgierskiego sądu, sugerował rozbieżności w opiniach biegłych, z których miało wynikać, że skazana, która odbywa terapię psychiatryczną, nie może przebywać w zakładzie karnym. Podnosił też potrzebę powołania niezależnego biegłego spoza okręgu łódzkiego, argumentując, że rodzina skazanej należy do tego samego - lekarskiego środowiska, co biegły psychiatra, który sporządził opinię w jej sprawie.

- Biegły psychiatra, składając ustną opinię, zaznaczył, że farmakoterapia może odbywać się w jednostce penitencjarnej, ale psychoterapia nie. Tymczasem mamy dwie jednostki penitencjarne, w których taka terapia mogłaby się odbywać - powiedział prokurator Michał Janowski.

W opozyczji do prokuratora obrońca Agnieszki Z. adwokat Michał Zuchmantowicz podkreślił, że kobieta posiada prawa obywatelskie, które podlegają ochronie, a zgodnie z prawem sąd odracza wykonanie kary pozbawienia wolności w przypadku tzw. innej ciężkiej choroby.

- Chorobę mojej klientki można uznać za inną ciężką chorobę uniemożliwiającą wykonanie kary do czasu jej ustania. Owszem, są placówki penitencjarne, które dają możliwość, ale nie dają gwarancji prawidłowego leczenia. Kiedy nadejdzie czas, skazana odbędzie karę, w wyznaczonym przez sąd w Zgierzu terminie - powiedział adwokat, wnioskując o pozostawienie jego klientki na wolności do czasu zakończenia leczenia, tak jak zdecydował sąd pierwszej instancji.

- Gdyby sąd przyjął inną decyzję, postawiłby się w roli lekarza i przyjął odpowiedzialność za to, co może się wydarzyć w zakładzie karnym. Biegły ocenił sytuację i należy mu ufać, a rychłość odbycia kary nie oznacza jej natychmiastowości - dodał mecenas Zuchmantowicz.

Będzie ponowna ocena stanu zdrowia. Ale za rok

Sąd postanowił utrzymać w mocy postanowienie sądu w Zgierzu, co oznacza, że skazana pozostanie na wolności do czasu zakończenia terapii.

- Trudo domniemywać, że przy liczbie lekarzy w okręgu łódzkim, ten konkretny biegły psychiatra miał jakąś więź osobistą z rodziną skazanej. To nie jest kryterium potwierdzające zarzut bezstronności biegłego, którego opinia w ocenie sądu była jasna, zupełna i niesprzeczna - uzasadnił orzeczenie sędzia Piotr Augustyniak.

Dodał, że według biegłego na obecnym etapie leczenia pacjentki psychoterapia w warunkach zakładu karnego nie byłaby skuteczna. Zaznaczył jednak, że wnioski te dotyczą obecnego stanu zdrowia skazanej, która żyje w stanie niepewności, co do swojej sytuacji i w związku z tym ograniczonej skuteczności terapii. Możliwa zmiana stanu rzeczy może nastąpić wiosną 2027 r.

Mecenas Michał Zuchmantowicz po zakończeniu posiedzenia sądu w rozmowie z dziennikarzami wyjaśnił, że po upływie czasu przewidzianego przez sąd na terapię (w czerwcu przyszłego roku) biegli psychiatrzy ponownie ocenią, czy skazana będzie - w sensie zdrowotnym, gotowa do odbycia orzeczonej kary pozbawienia wolności.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: