Do pierwszego zdarzenia doszło 4 lipca w Łodzi na jednej z głównych ulic miasta - Alei Włókniarzy. Profil LDZ Zmotoryzowani Łodzianie opublikował filmik z bardzo niebezpiecznej sytuacji. Na nagraniu widać samochody jadące aleją, nagle na środkowym pasie pojawia się jadący pod prąd samochód, zmuszając kierujących do hamowania.
Nawet 5 tysięcy mandatu
O komentarz do zdarzenia poprosiliśmy Komendę Miejską Policji w Łodzi. Okazuje się, że policjanci nie mieli zgłoszenia dotyczącego tej niebezpiecznej sytuacji. - Aktualnie sprawą zajmują się już policjanci z Wydziału Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym KMP w Łodzi. Natomiast co do odpowiedzialności, to kierujący może odpowiedzieć za niestosowanie się do znaku B-2, czyli zakazu wjazdu, za co może grozić mu mandat karny w wysokości do 5000 zł i 8 punktów oraz spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, tutaj może grozić mandat w wysokości od 1020 do 5000 zł i 10 punktów - przekazał podkomisarz Maksymilian Jasiak z KMP w Łodzi.
Podobne zdarzenie miało miejsce też w czwartek 9 lipca na ulicy Piłsudskiego. Profil LDZ Zmotoryzowani Łodzianie opublikował nagranie, na którym widać kierującego ciemnym samochodem, wyjeżdżającego z tunelu na trasie W-Z i jadącego pod prąd.
W tym przypadku inni kierowcy też gwałtownie hamowali, ostatecznie kierowca jadący pod prąd zawrócił i pojechał już w dobrym kierunku. Nagranie analizują już policjanci.