"Z ciężkimi sercami dzielimy się wiadomością o odejściu w poniedziałek 9 marca naszego Taty, Tommy'ego DeCarlo. Po tym, jak we wrześniu ubiegłego roku został u niego zdiagnozowany rak mózgu, walczył do samego końca z niezwykłą siłą i odwagą" - czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na instagramowym koncie artysty. Rodzina prosi w nim też fanów i przyjaciół o wsparcie i uszanowanie prywatności w trudnym czasie żałoby.
Nie żyje Tommy DeCarlo, wokalista grupy Boston
"Każdy, kto słyszał Tommy'ego śpiewającego na scenie lub na albumach Boston, wie, jakim był utalentowanym artystą. Ale niewielu wie, jak ciężko pracował, aby wypełnić rolę głównego wokalisty Boston i stać się gwiazdą koncertów" - czytamy w pożegnaniu na stronie zespołu.
DeCarlo był fanem zespołu Boston od 12. roku życia. Do 2007 roku pracował jako specjalista od kredytów w markecie budowlanym, po pracy hobbystycznie grając kawałki ulubionej grupy. Częścią z nich dzielił się w internecie. Gdy w kwietniu 2007 roku zmarł wokalista Boston Brad Delp, DeCarlo napisał piosenkę w hołdzie dla niego. Córka wysłała link z kawałkiem do słynnego zespołu, a ten zaprosił go do siebie. W ten sposób dołączył do legendy rocka, mającej na koncie pięć cenionych przez fanów i krytyków albumów, mnóstwo koncertów i takie przeboje, jak "More Than A Feeling", "Peace of Mind", czy "Smokin".
"Zapamiętam go jako niesamowitego wokalistę, który pojawił się znikąd, by uratować Boston w 2007 roku i dał nam wszystkim w zespole dodatkowe 10 lat grania naszych najbardziej pamiętnych koncertów. Spoczywaj w pokoju, Tommy; wiedziałeś, co znaczy być mężczyzną" - pożegnał go na oficjalnej stronie słynnej grupy Tom Scholz, jej założyciel.
Opracował Adam Michejda
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Daniel Knighton/Getty Images