Czekając na werdykt jurorów. Nie mają łatwego zadania

Który film zwycięży w Gdyni?
Który film zwycięży w Gdyni?
Źródło: tvn24
Dziś poznamy laureatów 38 edycji FPFF w Gdyni. Za faworyta uchodzi "Ida" Pawła Pawlikowskiego. Film zdobył już m.in. Nagrodę Dziennikarzy i nagrodę Don Kichota-klubów filmowych. W czołówce na giełdzie dziennikarskiej plasują się też tytuł, na punkcie którego oszalała gdyńska publiczność - "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy oraz nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej obraz Andrzeja Jakimowskiego "Imagine". Jurorzy nie mają łatwego zadania.

To był bez wątpienia najlepszy festiwal polskich filmów od wielu lat. Nie było tu tytułów słabych - dzięki selekcji, w konkursie startowały wyłącznie dobre i bardzo dobre filmy. Poziom festiwalu oceniany jest jako szalenie wyrównany.

Dwa tytuły spośród konkursowych propozycji "W imię…" Małgorzaty Szumowskiej i "Imagine" Andrzeja Jakimowskiego - znany już widzom z ubiegłorocznych kinowych projekcji - zdobyły dwa dni temu nominacje do Europejskiej Nagrody Filmowej (dawnego Felixa).

Najnowsze filmy Macieja Pieprzycy i Pawła Pawlikowskiego miały z kolei niedawno premiery na międzynarodowych festiwalach filmowych. Prezentowane w konkursie głównym w Montrealu "Chce się żyć" zdobyło Grand Prix i Nagrodę Publiczności. Nagrodę Publiczności ten film zdobył także wczoraj w Gdyni. Gdyńska publiczność kompletnie oszalała na jego punkcie, przez kilka minut nie pozwalając wyjść twórcom z sali kinowej.

Z kolei "Ida" Pawła Pawlikowskiego pokazywana na festiwalach w USA i w Toronto, również spotkała się z fantastycznym przyjęciem. Wydaje się, że tytułem idealnym na Nagrodę Specjalną Jury - wyrafinowanym w formie – poetyckim, w dodatku przywołującym z niepamięci wybitną cygańską artystkę jest z kolei "Papusza" Krauzów. Ale niezwykłe dzieło twórców "Nikifora" bywa też wymieniane jako kandydat do głównej nagrody.

Jak zdecyduje jury z Januszem Głowackim na czele, dowiemy się dziś wieczorem.

"Chce się żyć"

"Chce się żyć"

Tragiczna historia i wielkie emocje

"Ida" Pawła Pawlikowskiego, Polaka od lat mieszkającego i pracującego w Anglii (to jego pierwszy obraz zrealizowany w Polsce), to kino typowo festiwalowe. Ascetyczne w formie, dotykające tematu rozliczeń polsko-żydowskich, ale i uniwersalnej kwestii wzajemnych relacji "tubylców" i mniejszości, bez względu na narodowość, rasę, etc.

Po raz kolejny niezwykły talent udowodniła Agata Kulesza (niezapomniana odtwórczyni roli tytułowej "Róży" u Smarzowskiego), i wydaje się być główną kandydatką do nagrody za kreację kobiecą. Jako była komunistyczna prokurator, która w zetknięciu z potworną przeszłością swojej rodziny, przewartościowuje własne życie, kompletnie przyćmiła tytułową bohaterkę, graną przez młodziutką Agatę Trzebuchowską. O tym filmie zagraniczne media pisały trafnie, że "im mniej tym więcej" mając na myśli oszczędną formę, dającą piorunujący efekt.

Z kolei siłą poruszającego obrazu Pieprzycy "Chce się żyć" są wielkie emocje, jakie budzi w najodporniejszym nawet widzu. No i jego krzepiąca siła. I choć trudno zaprzeczyć, że temat filmu - historia niepełnosprawnego chłopca, który dzięki determinacji rodziny i własnemu uporowi, udowadnia, że nie jest gorszy od zdrowych - to tzw. "samograj", to Pieprzyca, nie poszedł na łatwiznę. "Zabawny film na poważny temat" – pisano po wygranej w Montrealu.

IDA Zwiastun

IDA Zwiastun

Określenie "zabawny" wydaje się być przesadzone, ale rzeczywiście, uciekając od sentymentalizmu, budując narrację na monologach wewnętrznych kalekiego bohatera, autoironicznych, często żartobliwych, reżyser osiąga fantastyczny efekt.

Pokaz filmu w Gdyni był wydarzeniem nieporównywalnym z żadnym innym – wzruszona publiczność krzyczała i biła brawo przez kilka minut, zmuszając twórców do wyjścia na scenę po pokazie. Podobnie było w Montrealu, gdzie tydzień temu film zdobył Grand Prix - Wielką Nagrodę Ameryk.

Ale w wyścigu po nagrody liczyć się może też film Małgorzaty Szumowskiej "W imię…" – historia księdza, uciekającego przed swoją seksualnością w kapłaństwo, i dramat z niej wypływający, oraz znane nam dobrze, przesycone magią kino Anrzeja Jakimowskiego, z ubiegłoroczną premierą "Imagine".

Zwiastun filmu "W imię…"

Zwiastun filmu "W imię…"

Festiwal aktorów

Pisaliśmy już, że to pierwszy festiwal, na którym tak wyraźnie widać pokoleniową zmianę warty w polskim kinie. Królują w konkursie twórcy młodzi, najczęściej 30-kilkuletni, których opowieści dalekie są od obciążonego zbyt długo cierpiętnictwem i nachalnym moralizowaniem kina starszych kolegów. Warto jednak wspomnieć i o tym, że największą siłę ich filmów stanowią świetni, znakomicie obsadzeni aktorzy.

Wspomnianej Agacie Kuleszy "zagrozić" może chyba jedynie znakomita Julia Kijowska w "Miłości" Sławomira Fabickiego. W przypadku głównej roli męskiej z pewnością kandydatem numer jeden do nagrody za pierwszy plan jest rewelacyjny Dawid Ogrodnik ("Chce się żyć"). Rola Mateusza, młodego mężczyzny z porażeniem mózgowym wymagała od aktora ogromnej pracy i zgłębienia świata ludzi z tą niepełnosprawnością. W USA za takie kreacje daje się Oscary. Czy polskie jury doceni fantastyczną grę Ogrodnika? Także młodziutki Kamil Tkacz, którzy wcielił się w małego Mateusza wypadł znakomicie.

Premierowe tytuły stanowiły w br. połowę wszystkich konkursowych produkcji. Stąd trudność w zestawianiu poziomi emocji jakie wywołały filmy świeżo obejrzane i te, który do kin wchodziły jeszcze w minionym roku. Ten problem nie dotyczy jednak jurorów, którzy wszystkie konkursowe tytuły obejrzeli na przestrzeni kilku dni.

Jak zwykle zapewne gusta publiczności i dziennikarzy nie pokryją się w niektórych przypadkach i będziemy mówić i pisać o "niespodziankach". Ale taki już urok festiwali, gdzie nieprzewidywalność werdyktu jest nieodłączną składową imprezy.

"Papuszka"

"Papuszka"

Autor: Justyna Kobus/zś//kdj / Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: