12 lat i dwa dni przemocy. Co działo się przed zbrodnią w Starej Wsi

Tadeusz Duda
Tragedia w Starej Wsi. Kryminolog o krokach, które "nie wydają się adekwatne"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP, Policja
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Niebieska karta, którą założono Tadeuszowi Dudzie na dwa miesiące przed morderstwem, była już drugą w jego historii. Mężczyzna miał od co najmniej 2010 roku znęcać się nad żoną. Zgodnie z prokuratorskim zakazem nie mógł przebywać z nią w jednym pomieszczeniu, mógł jednak żyć z nią pod jednym dachem. - Wymaganie od jego zastraszonej żony, że będzie egzekwować zakaz, to absurd - ocenia dr hab. Magdalena Grzyb, kryminolożka i prawniczka. Mnożą się pytania o to, czy można było zrobić więcej, by uchronić rodzinę Tadeusza Dudy przed brutalnym atakiem.Artykuł dostępny w subskrypcji

Trzy domy, trzy tragedie - jedna rodzina i jeden sprawca. Zbrodnia Tadeusza Dudy nie zaczęła się w piątek, 27 czerwca, około godziny 10.30. To dzień i godzina, w której kumulowana latami agresja znalazła swoje ujście ostateczne. To dzień, do którego prowadziły lata negatywnych emocji i przemocy, którą sprawca wymierzył w swoich najbliższych. Wymierzył w nich w końcu również broń - i pociągnął za spust. Co najmniej trzy razy.

Pozostało 94% artykułu
Czytaj także: