Trzy domy, trzy tragedie - jedna rodzina i jeden sprawca. Zbrodnia Tadeusza Dudy nie zaczęła się w piątek, 27 czerwca, około godziny 10.30. To dzień i godzina, w której kumulowana latami agresja znalazła swoje ujście ostateczne. To dzień, do którego prowadziły lata negatywnych emocji i przemocy, którą sprawca wymierzył w swoich najbliższych. Wymierzył w nich w końcu również broń - i pociągnął za spust. Co najmniej trzy razy.
Pozostało 94% artykułu