Ludzie w Tatrach nie wiedzą, dokąd idą. Czy to można zmienić?

Rzesze piechurów na Hali Gąsienicowej
"Nie ma napisane na szlaku, że są łańcuchy, że nie zawrócisz"
Źródło wideo: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przywykliśmy sądzić, że problemem sprawiającym najwięcej niebezpiecznych sytuacji w Tatrach jest brak odpowiedniego sprzętu albo obuwia, jak obrosłe legendą "klapki na Orlej Perci". Tymczasem sytuacja jest znacznie prostsza - ludzie źle planują swoje wyprawy i nie wiedzą, dokąd idą.
Artykuł dostępny w subskrypcji

W sierpniowy długi weekend Tatry odwiedzają chyba największe w letnim sezonie tłumy turystów. W tym roku w trzy dni Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe pomogło 45 osobom. Głównymi przyczynami interwencji były urazy odniesione w wyniku upadku.

Pozostało 98% artykułu
Czytaj także: