Przed krakowskim sądem ruszył w środę proces Roberta J., oskarżonego o zamordowanie 21 lat temu studentki i zbezczeszczenie jej zwłok. Po odczytaniu aktu oskarżenia proces toczyć się będzie za zamkniętymi drzwiami. Oskarżony przed sądem nie przyznał się do winy.
Podczas środowej rozprawy prokurator Piotr Krupiński z Małopolskiego Wydziału Prokuratury Krajowej odczytał akt oskarżenia. Podczas przedstawiania zarzutów objaśnił szczegóły zbrodni, którą w opinii prokuratury popełnił Robert J. Według śledczych, zabójstwo zostało popełnione ze szczególnym okrucieństwem.
Mężczyzna miał Katarzynę torturować i maltretować psychicznie, podając jej "leki psychotyczne, przeciwlękowe oraz środki zawierające chlorek potasu", dusząc łańcuchem oraz kopiąc i bijąc sztangą do ćwiczeń kulturystycznych.
"Jestem niewinny"
Oskarżony Robert J. na pytanie sądu, czy przyznaje się do tych czynów odpowiedział "nie przyznaję się do stawianego mi zarzutu, jestem niewinny". Szczegóły sprawy są na tyle drastyczne, że sąd zdecydował o wyłączeniu jawności rozpraw.
W ocenie prokuratury "dowody są bardzo mocne". Innego zdania jest obrońca oskarżonego mec. Łukasz Chojniak. Jego zdaniem, sprawa jest skomplikowana i poszlakowa, a bezpośredniego dowodu na winę J. nie ma.
"Czekam od 21 lat"
Na sali obecna była matka Katarzyny Z. , która jest oskarżycielką posiłkową. Pytana przez dziennikarzy, czy rozpoczęcie procesu przyniesie jej chociaż minimalną ulgę odparła: - Właściwie to mogę tylko powiedzieć, że czekam od 21 lat, żeby sprawiedliwy proces się odbył, i tyle - stwierdziła kobieta.
To już drugi termin rozpoczęcia tego głośnego procesu - 8 stycznia sąd zdecydował o odroczeniu go do 12 lutego. Powodem był wybór nowego ławnika, który nie zdążył zapoznać się z materiałem dowodowym. O odroczenie zawnioskował obrońca Roberta J.
Akt oskarżenia liczy około 800 stron, a akta sprawy to niemal 500 tomów. Krakowski sąd wyznaczył już terminy rozpraw na kilka miesięcy, planuje przesłuchać około 200 świadków. Na razie są to osoby wskazane przez prokuratora - nie wiadomo, ilu świadków wskaże jeszcze m.in. obrona. Sąd w tej sprawie dysponuje opiniami około 20 biegłych.
Ciało w Wiśle
Robert J. odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura zarzuca mu, że na przełomie 1998 i 1999 roku zamordował Katarzynę Z., studentkę religioznawstwa UJ. Fragmenty skóry i ciała wyłowiono z Wisły, jednak części zwłok nigdy nie odnaleziono. Szczątki zostały pozbawione skóry, jej fragmenty były fachowo odcięte i wypreparowane. Tożsamość ofiary ustalono dzięki badaniom genetycznym.
Mimo wysiłków śledczych nikogo w związku z tą sprawą nie zatrzymano aż do 2017 roku. Dopiero wówczas policjanci zdecydowali, że mają wystarczająco wiele dowodów przeciwko Robertowi J. i mężczyzna trafił do aresztu. Jak przyznają śledczy, był podejrzewany niemal od początku śledztwa, ale brakowało dowodów.
- Pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sprawcy tej brutalnej zbrodni będzie możliwe dzięki wyjątkowo wytężonej pracy prokuratorów prowadzących to postępowanie oraz funkcjonariuszy policji, jak również biegłych powołanych do opiniowania w tej sprawie. Musieli się oni zmierzyć z przestępczym działaniem, które dotąd było nieznane polskiej i zagranicznej kryminalistyce – mówiła krótko po zatrzymaniu podejrzanego Beata Marczak, zastępczyni prokuratora generalnego.
Trenował sztuki walki
Prokuratura Krajowa podała natomiast, że "w sprawie tej przez wiele lat przeprowadzono żmudne czynności śledcze, które w konsekwencji doprowadziły do ustalenia sprawcy zabójstwa".
- Prokuratorzy zlecali kolejne badania i opinie biegłych, żeby na podstawie najdrobniejszych nawet śladów dowiedzieć się jak najwięcej o okolicznościach mordu i samym sprawcy. Z tak bestialską zbrodnią i zbezczeszczeniem ciała nie mieliśmy jeszcze w Polsce do czynienia, dlatego prokuratura postawiła sobie za punkt honoru wykrycie sprawcy – mówiła osoba znająca kulisy śledztwa. Prokuratorzy zaangażowali dziesiątki biegłych z Polski i zagranicy. Korzystali ze wszystkich najnowocześniejszych metod badawczych oraz zdobyczy nauki i techniki.
Na ich zlecenie Laboratorium Ekspertyz 3D Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu po raz pierwszy na świecie sporządziło trójwymiarowy obraz zbrodni tylko na podstawie śladów pozostawionych przez sprawcę na tkankach ofiary. Dzięki badaniom Katedry Biologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu udało się także wykryć związki chemiczne, które morderca podawał studentce. Takie badania najprawdopodobniej zostały wówczas przeprowadzone po raz pierwszy w historii polskiej kryminalistyki.
Na tej podstawie ustalono sposób zadawania ciosów przez mordercę i fakt, że mogła je zadawać osoba wyszkolona w określonych sztukach walki - trenował je właśnie Robert J.
Było to przełomowe dla śledztwa, w którym prokuratura - jak zapewnia - skrupulatnie zbadała wszystkie ślady pozostawione przez sprawcę, sposób jego działania i profil psychologiczny.
Autorka/Autor: wini/gp, ks
Źródło: TVN24 Kraków / PAP