Założył Auschwitz, 70 lat temu stanął przed Trybunałem

Proces twórcy obozu Auschwitz rozpoczął się 11 marca 1947 roku
Proces twórcy obozu Auschwitz rozpoczął się 11 marca 1947 roku
Źródło zdj. gł.: Shutterstock / Wikipedia / PAP
70 lat temu przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie rozpoczął się proces twórcy i pierwszego komendanta niemieckiego obozu Auschwitz Rudolfa Hoessa. Toczył się od 11 do 29 marca 1947 roku. Wyrok zapadł 2 kwietnia. Dwa tygodnie później Hoess został stracony.

Historyk z Muzeum Adam Cyra podkreślił, że biorąc pod uwagę liczbę ofiar obozu, był to największy proces o masową eksterminację. - Dotychczas nikt bowiem w dziejach ludzkości nie był oskarżony o spowodowanie śmierci setek tysięcy ludzi. W procesie zeznawali świadkowie z niemal całej Europy, byli więźniowie Auschwitz. Było to jedna z największych spraw sądowych w Polsce i na świecie – powiedział Cyra.

Zdaniem szefa działu naukowego Muzeum Auschwitz Piotra Setkiewicza proces Hoessa był drugim - po norymberskim, w którym osądzono przywódców III Rzeszy – tak dużym, ukazującym całokształt funkcjonowania obozu Auschwitz. Trzecim był proces przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, który obradował w Krakowie. Jesienią 1947 r. osądzono tam 40 esesmanów z Auschwitz.

Kierował całą strukturą

Podstawę prawną oskarżenia Hoessa, a później także 40 esesmanów, stanowił dekret PKWN z 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw, znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców narodu polskiego.

- Artykuł I punk. 1 głosił, że podlega karze śmierci ten, kto idąc na rękę władzy państwa niemieckiego lub z nim sprzymierzonego, brał udział w dokonywaniu zabójstw osób spośród ludności cywilnej albo osób wojskowych lub jeńców wojennych. Przez pojęcie "brania udziału w dokonywaniu zabójstw" sądy rozumiały zarówno pełnienie funkcji kierowniczych w obozach koncentracyjnych i zagłady, jak i wydawanie poleceń uśmiercania ofiar, transportowanie ich do obozów, pilnowanie ofiar, by nie mogły zbiec oraz zabijanie – napisał Piotr Setkiewicz w przedmowie do polskiego wydania książki Hermanna Langbeina "Auschwitz przed sądem".

Proces Hoessa, jak również nieco późniejszy tak zwany pierwszy proces oświęcimski w Krakowie, opierały się na tym samym materiale dowodowym, który od kwietnia 1945 r. gromadziła krakowska Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Niemieckich. Setkiewicz napisał, że zeznania przed Trybunałem złożyło 219 świadków, a dziewięciu biegłych przedstawiło swoje opinie.

- Osądzenie Hoessa w odrębnym procesie w Warszawie ukazywało dobitnie, że za zamordowanie setek tysięcy ofiar ponosi prawomocną odpowiedzialność ten, kto nikogo własnoręcznie nie zabił, lecz będąc narzędziem zbrodniczego systemu, kierował całą strukturą organizacyjną Auschwitz – podkreślił szef działu naukowego Muzeum.

Proces twórcy obozu Auschwitz rozpoczął się 11 marca 1947 roku. Trybunał obradował w budynku Związku Nauczycielstwa Polskiego w Warszawie. W tym czasie była tam jedyna duża sala w zrujnowanej stolicy, którą można było zaadaptować na potrzeby procesu. Zasiąść w niej mogło pół tysiąca osób. Na widowni znaleźli się głównie byli więźniowie Auschwitz. Podczas procesu Hoess był spokojny i opanowany. Nie miał złudzeń, co go czeka. Potwierdzał wszystko, co ukazywało funkcjonowanie obozu. - Często zwracał się do sądu, by prostować szczegóły przedstawione w toku postępowania dowodowego, jego zdaniem, w sposób odbiegający od rzeczywistości; także takie, które rzutowały na jego odpowiedzialność – napisał Piotr Setkiewicz.

Proces zakończył się 29 marca. 2 kwietnia sąd ogłosił wyrok. Rudolf Hoess został skazany na śmierć przez powieszenie. Środowiska byłych więźniów domagały się, aby wyrok został wykonany w byłym obozie.

Niemiecki ludobójca czekał na egzekucję w więzieniu w Wadowicach. W archiwum tamtejszej parafii Ofiarowania NMP zachowały się dokumenty świadczące, że pod koniec życia zwrócił się ku Bogu. W celi wyspowiadał go jezuita ojciec Władysław Lohn. Kościelny Karol Leń wspominał później, że po komunii Hoess ukląkł na środku celi i płakał.

Prosił o przebaczenie

W więzieniu napisał wspomnienia, a także – na cztery dni przed śmiercią – oświadczenie, w którym przyznał, że jako komendant obozu urzeczywistniał "część straszliwych planów Trzeciej Rzeszy – ludobójstwa". Prosił o przebaczenie naród polski.

Hoess został przywieziony na egzekucję do Oświęcimia 16 kwietnia 1947 roku około 8.00. Wprowadzono go do budynku dawnej komendantury. Egzekucja została wykonana o godzinie 10.05 w obecności między innymi salezjanina z Oświęcimia ks. Tadeusza Zaremby, o co prosił skazany. Zgon stwierdził lekarz więzienny Zygmunt Wisznowicer. Protokół z egzekucji został podpisany o godzinie 10.30. Zwłoki przekazano naczelnikowi wadowickiego więzienia Stanisławowi Wiśniewskiemu. Najprawdopodobniej zostały skremowane.

 Rudolf Hoess w drodze na szubienicę
Rudolf Hoess w drodze na szubienicę
Źródło zdjęcia: | Wikipedia / Stanisław Dąbrowiecki

Rudolf Franz Ferdinand Hoess urodził się 25 listopada 1900 roku w Baden-Baden. Podczas I wojny światowej zgłosił się ochotniczo do wojska. Walczył na froncie azjatyckim. Otrzymał stopień podoficerski i odznaczenia. Do Niemiec wrócił w 1919 roku. Rozpoczął działalność w oddziałach ochotniczych, które zwalczały między innymi polskich powstańców w Wielkopolsce i na Śląsku. W 1922 roku wstąpił do NSDAP.

Jako nazistowski aktywista uczestniczył w nocy z 31 maja na 1 czerwca 1923 roku w zamordowaniu nauczyciela Waltera Kadowa. Ofiara była podejrzana o wydanie w ręce Francuzów Alberta Schlagetera, który następnie został rozstrzelany za prowadzenie antyfrancuskiej akcji sabotażowej w Zagłębiu Ruhry. Za współudział w zabójstwie Hoess został skazany na 10 lat więzienia.

Po amnestii w 1928 roku wyszedł na wolność. Osiadł na roli w Brandenburgii, a później na Pomorzu, gdzie ożenił się z Hedwig Hensel. Tam urodziło się troje ich dzieci. W 1934 roku został przyjęty do SS. Rozpoczął służbę w obozie Dachau. Wówczas urodziło mu się czwarte dziecko. Cztery lata później podjął służbę w KL Sachsenhausen, a w następnym roku awansował na zastępcę komendanta.

Zginęło ponad milion osób

Wiosną 1940 roku otrzymał nominację na komendanta powstającego KL Auschwitz, w którym początkowo więzieni byli prawie sami Polacy. Obóz miał służyć jako instrument terroru, a następnie eksterminacji tysięcy polskich patriotów. Stopniowo przekształcił się także w miejsce masowej zagłady Żydów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

Rodzina Hoessa zamieszkała w willi położonej tuż przy obozowych drutach. Jego żona mawiała: "Tu żyć i tu umierać". W Auschwitz przyszło na świat piąte dziecko Hoessów.

U schyłku wojny były komendant pozostawił rodzinę w Holsztynie, a sam zaczął się ukrywać pod nazwiskiem bosmana marynarki Franza Langa. Dostał się do niewoli brytyjskiej. Wówczas nikt go nie rozpoznał i został zwolniony. Poszukiwania jednak trwały. Zatrzymano go pod Flensburgiem w nocy z 11 na 12 marca 1946 roku i deportowano do Polski.

72. rocznica wyzwolenia Auschwitz

72. rocznica wyzwolenia Auschwitz

Autor: mmw/mś / Źródło: PAP / TVN24 Kraków

Czytaj także: