Policja, straż pożarna oraz Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Piekarach Śląskich weszły 19 sierpnia do jednego z mieszkań we wspomnianym mieście. Według zgłoszenia, które trafiło do TOZ-u, zwierzęta wewnątrz lokalu miały się znajdować w mieszkaniu same od trzech dni.
Aby wejść do środka, konieczne było użycie drabiny. Warunki, które zobaczyli przedstawiciele TOZ-u oraz służb były fatalne. Wewnątrz nie było żadnego z mieszkańców. Były za to dwie suczki.
- Tych odchodów było bardzo dużo. Były krwawe biegunki. Zwierzęta miały w miskach z jedzeniem ogromną liczbę robaków. Do tego oczywiście fetor. Warunki bytowe w mieszkaniu, powiedziałbym, że były wręcz tragiczne. Sytuacja nie pozwalała, na to, żeby zwierzęta tam zostały - opowiedział TVN24 Maciej Gwóźdź prezes TOZ w Piekarach Śląskich.
Wspomniane odchody oraz robaki widać na nagraniu z mieszkania, gdzie przebywały psy.
Psy trafiły do schroniska
Zwierzęta obecnie przebywają w schronisku PsiKot w Chorzowie. Wiktoria Czechowska, przedstawicielka schroniska, przekazała nam, że suczki, które trafiły do nich po interwencji, mają po 11 lat i są otyłe. Ich stan zdrowia jest sprawdzany - w poniedziałek zostaną przebadane przez weterynarza.
Asp. Łukasz Czepkowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Piekarach Śląskich powiedział nam, że do tamtejszej komendy wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawa jest badana. Przesłuchiwani będą świadkowie oraz właściciel suczek.