Przerwany koncert, rozpylony gaz łzawiący. 18-latek z mandatem

Zrzut ekranu 2026-08-20 134126
Za wolność... mordercy - materiał z 2018 roku
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Google Street View
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W Bielsku-Białej przerwano koncert w ośrodku kultury "Przestrzeń Wolności". Według aktywistów z ośrodka agresywna grupa zamaskowanych osób próbowała wtargnąć na salę. Jak informuje policja, napastnicy, którzy chcieli dostać się do środka, rozpylili gaz łzawiący. Jedna osoba została ukarana mandatem.

Ośrodek kulturalny w Bielsku-Białej "Przestrzeń Wolności" poinformował na swoim fanpejdżu o przerwaniu przez kilka osób kameralnego koncertu w piątek 14 sierpnia. W opinii aktywistów z "Przestrzeni", miało dojść do "zaatakowania" publiczności. Według ośrodka odpowiedzialne miały być za to osoby, które wcześniej przyszły na spotkanie z Januszem Walusiem w pobliskim Jaworzu.

"Zaatakowane osoby nie dały się jednak sterroryzować - solidarnie broniły nasz dom i obezwładniły jednego z napastników, zatrzymując go w środku. Pozostali 'bohaterowie' salwowali się ucieczką (widać, nie spodziewali się oporu), pozostawiając swojego kolegę na pastwę losu. Bandyta bez kominiarki i kumpli nie był już tak odważny i w czasie rozmowy nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego napada spokojnych ludzi bawiących się na koncercie" - czytamy we wpisie "Przestrzeni Wolności".

Wspomniano także o tym, że kilka osób miało zostać lekko poszkodowanych po użyciu gazu łzawiącego, a koncert został przerwany. Na miejsce został wezwany patrol policji.

Czym jest "Przestrzeń Wolności"?

Jak czytamy na stronie internetowej ośrodka przy Placu Wolności w Bielsku-Białej, "Przestrzeń Wolności" to "miejsce inicjatyw oddolnych", "przestrzeń wegetariańska", wolna od używek oraz od "homofobii, rasizmu, ksenofobii, seksizmu oraz innych form przemocy i nienawiści".

14 sierpnia w ośrodku organizowany był koncert trzech żeńskich zespołów punkowych. Współorganizatorem wydarzenia był "anarchistyczny kolektyw" Zielona Gwiazda, który sam siebie przedstawia jako grupę "dążącą do obalenia gatunkowizmu, patriarchatu i innych struktur dominacji, jak państwo czy scentralizowana władza".

Na miejscu interweniowała policja

O incydencie z 14 sierpnia policja wypowiada się z większym dystansem. St. asp. Marcin Babiarczyk z bielskiej komendy potwierdził nam, że dwa zgłoszenia wpłynęły wspomnianego dnia około godziny 20.30.

W zgłoszeniach poinformowano o sześciu osobach, które miały wznosić okrzyki przed "Przestrzenią Wolności", wyzywając zgromadzonych od "lewaków". Dwie osoby ponadto miały szarpać drzwi, by wejść do środka. Zgłaszający przekazali również, że w momencie, kiedy ktoś z wewnątrz je otworzył, jeden z napastników miał wpaść do środka pomieszczenia, wtedy miał być zatrzymany przez uczestników koncertu.

St. asp. Marcin Babiarczyk powiedział nam także, że w lokalu do bójki nie doszło.

Jedna osoba z mandatem

Jak przekazała nam policja, poszkodowany w wyniku rozpylonego w pewnym momencie gazu łzawiącego został 18-latek, który wpadł do środka lokalu.

Nastolatek powiedział funkcjonariuszom, że gaz miała w pewnym momencie rozpylić grupa, z którą przyszedł pod "Przestrzeń wolności". Nie wskazał jednak funkcjonariuszom konkretnej osoby.

- 18-latek został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych za zakłócanie ładu i porządku - powiedział nam zastępca oficera prasowego bielskiej komendy.

Drzwi, które szarpał wraz z inną sobą zostały uszkodzone. 18-latek nie przekazał policji danych osobowych osób, które z nim były. Twierdził, że ich nie znał.

- Organizatorzy koncertu zostali pouczeni o możliwości złożenia zawiadomienia dotyczącego uszkodzenia mienia. Na ten moment tego nie zrobili - dodał w rozmowie z nami funkcjonariusz.

Miało dojść do szarpaniny

Porozmawialiśmy z przedstawicielem fundacji "Teraz Ulica", która działa przy "Przestrzeni Wolności" i zarazem świadkiem zdarzenia. Chciał zachować anonimowość, tłumacząc to poczuciem zagrożenia - według niego do prowokacji w Bielsku miało dochodzić już w przeszłości.

Przekazał nam, że w zeszły piątek miało dojść do "szarpaniny" - kiedy członkowie zamaskowanej grupy próbowali wejść do środka lokalu. Ponadto agresorów, którzy przyszli pod ośrodek kultury miało być więcej niż podali funkcjonariusze - około 10.

Przedstawiciel fundacji powiedział nam także, że będzie składać wyjaśnienia na policji w związku z wydarzeniami z 14 sierpnia. Fundacja zamierza też przeanalizować sprawę pod kątem prawnym i wtedy zdecyduje o ewentualnych krokach prawnych.

Janusz Waluś i Czarni Jaworze

O spotkaniu z Januszem Walusiem w pobliskim Jaworzu pisała także gmina. Janusz Waluś do 2022 roku siedział w więzieniu w Republice Południowej Afryki za zamordowanie w 1993 roku Chrisa Haniego z Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej na zlecenie lidera Partii Konserwatywnej Clive'a Derby'ego-Lewisa. Waluś jest promowany przez środowiska skrajnej prawicy.

Obiekt przy ulicy Koralowej, w którym doszło do spotkania z Walusiem, wynajmowany jest przez gminę klubowi "Czarni Jaworze". Urząd w wydanym oświadczeniu odciął się od wydarzenia i wskazał, że nie wiedział o jego organizacji. Oczekuje wyjaśnień i po ich otrzymaniu podejmie ewentualne decyzje w sprawie.

Według aktywistów z "Przestrzeni Wolności" za atak w czasie koncertu mają odpowiadać "zamaskowani faszyści związani z grupą Radykalne Południe". Grupa ta swego czasu prowadziła profil na Facebooku, jednak od 2019 roku jest on nieaktywny. Na udostępnionych zdjęciach widać młodych, zamaskowanych mężczyzn, często w trakcie ćwiczeń sztuk walki. Na fanpejdżu możemy przeczytać m.in. o czyszczeniu przez nich "aglomeracji katowickiej z anarchistycznych treści".

OGLĄDAJ: Jak Janusz Waluś stał się "mordercą niezłomnym"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: Google Maps
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: