W Jaworznie leży miejsce zwane "Polskimi Malediwami". Na terenie Arboteum Park Gródek znajdują się dwa zbiorniki o pięknej, lazurowej wodzie. Turyści najchętniej robią sobie zdjęcia nad kładką na zbiorniku "Wydra". Z "Koparek" z kolei lubią korzystać nurkowie.
Jak czytamy na stronie Urzędu Miasta, niemal sześćdziesięciohektarowy park obejmuje wyrobiska po eksploatacji dolomitu byłej Cementowni Szczakowa. Kamień wydobywano tu od około 1880 r. do 1990 r.
Niestety w związku z pogodą woda w zbiornikach częściowo wyschła, a turystom i mieszkańcom pozostał smutny widok - zwłaszcza w okolicy wspomnianej kładki. Opiekę nad parkiem sprawuje Ośrodek Edukacji Ekologiczno-Geologicznej GEOsfera. Jego dyrektorka potwierdziła nam, że doszło do obniżenia poziomu wód.
"Każdy zbiornik reaguje inaczej"
- Każdy zbiornik reaguje inaczej. Większy i znacznie głębszy zbiornik "Koparki" ma strome (prawie pionowe) brzegi, więc widoczne jest tylko obniżenie poziomu wody w dotychczasowych granicach. Zbiornik "Wydra" to bardzo płytka niecka o łagodnym spadku dna, więc obniżeniu wody towarzyszy cofnięcie linii brzegowej. Przykładowo obniżeniu powierzchni wody o pół metra może towarzyszyć cofnięcie brzegu o trzy metry - opowiedziała nam Agnieszka Chećko dyrektor GEOsfery, która jest zarazem geologiem.
Jak dodała, kładka zawieszona nad odsłoniętym dnem "Wydry" sprawia wrażenie, że ubyło znacznie więcej wody, niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Co ma wspólnego zbiornik i studnia?
Agnieszka Chećko zapewniła nas, że nie ma powodu do niepokoju w sprawie "Polskich Malediwów". Obniżanie się lustra zbiornika latem "to naturalne, sezonowe zjawisko" przy wysokich temperaturach i niewielkich opadach. Co więcej, wiosną i jesienią park mierzy się z czymś zupełnie odwrotnym, ponieważ poziom wody podnosi się tak bardzo, że przez zalanie dróg dojazdowych utrudnione jest dojście do zbiorników.
- Najważniejsze jest zrozumienie, że nie są to szczelne zbiorniki wodne. Nie doprowadza się do nich wody rurociągiem ani nie zasila ich rzeka do oczekiwanego poziomu. Zasilają je wody podziemne, które swobodnie płyną w szczelinach i porach otaczających skał, dlatego to, co widzimy na powierzchni, odzwierciedla sytuację pod ziemią - opowiedziała nam geolog.
Nagłe ulewy nie poprawiają sytuacji
Stąd też logiczna konsekwencja, że po po dłuższym okresie bez opadów obniża się zwierciadło wód podziemnych, i zarazem obniża się również poziom wody w zbiornikach. Podobne zjawisko mogą zaobserwować właściciele studni. Po jesiennych i wiosennych deszczach stan wód podziemnych się "odbudowuje".
- Warto zwrócić uwagę, że tzw. deszcze nawalne (czyli krótkotrwałe ulewy) po okresie upałów nie poprawią sytuacji, ponieważ znaczna ich część jest zatrzymana przez przesuszoną warstwę powierzchniową ziemi. Sytuacja wróci więc do normy jesienią - dodała Agnieszka Chećko.
Zaznaczyła przy tym, że choć same wahania poziomu wody nie są związane ze zmianami klimatu, to łączyć się z nimi może skala tych wahań.