Kierowca autobusu usłyszał krzyk pasażerki. Jej półtoraroczne dziecko przestało oddychać. Pospieszył na pomoc

Autor:
mag//rzw
Źródło:
TVN24 Katowice
Do zdarzenia doszło na ulicy Pułaskiego w Katowicach
Do zdarzenia doszło na ulicy Pułaskiego w KatowicachGoogle Earth
wideo 2/6
Google Earth Do zdarzenia doszło na ulicy Pułaskiego w Katowicach

Autobus miejski zatrzymał się na światłach w Katowicach. W tym momencie kierowca usłyszał krzyk kobiety, a potem zobaczył nieprzytomne małe dziecko. Wyniósł je na świeże powietrze i rozpoczął masaż serca. "Brzuszek zaczął się unosić. Po kolejnych uciśnięciach dziecko otworzyło oczy" - opisuje pracodawca pana Sebastiana, miejskie przedsiębiorstwo komunikacyjne.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek. "W jednym z naszych autobusów pan Sebastian - kierowca tego pojazdu - uratował 1,5-roczne dziecko" - poinformował w piątek w mediach społecznościowych prezydent Katowic Marcin Krupa. "Dzisiaj dotarła do mnie informacja, że wśród kierowców PKM Katowice mamy Bohatera!" - podkreślił.

Zaczął robić dziecku masaż serca poprzez uciskanie trzema palcami"

Zdarzenie z 19 września opisało szczegółowo w komunikacie Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Katowicach, w którym pracuje pan Sebastian. Kierował on wówczas autobusem T-20. Jechał z placu Wolności. Gdy stał na światłach na ulicy Gliwickiej, usłyszał z wnętrza autobusu krzyk kobiety. Wyszedł z kabiny zobaczyć, co się stało. "Okazało się, że 1,5-roczne dziecko kobiety przestało oddychać, a jego ciało było zupełnie bezwładne" - opisuje PKM.

Jedna z kobiet znajdujących się w pojeździe zadzwoniła na numer alarmowy 112, a kierowca wyszedł z dzieckiem na świeże powietrze, gdzie - z pomocą innej pasażerki - zaczął robić dziecku masaż serca poprzez uciskanie trzema palcami.

"Brzuszek zaczął się unosić. Po kolejnych uciśnięciach dziecko otworzyło oczy, ale wciąż było bardzo słabe. Pan Sebastian starał się utrzymać jego uwagę, aby ponownie nie straciło przytomności" - czytamy w komunikacie.

Pasażerowie wrócili do autobusu i położyli dziecko na siedzeniu. 8-10 minut później przyjechało pogotowie i zabrało malucha, T-20 zaś ruszył w dalszą drogę.

"Nie znamy momentu, kiedy nasza reakcja będzie mogła uratować czyjeś życie"

Pan Sebastian pracuje w PKM Katowice od 14 lat. Mniej więcej rok temu przechodził szkolenie z pierwszej pomocy w ramach prowadzonego co trzy lata szkolenia BHP, obowiązkowego dla każdego kierowcy autobusu.

"Jesteśmy dumni z pana Sebastiana, który pomimo stresu, który w takiej sytuacji się pojawia, zachował zimną krew i udzielił niezbędnej pomocy" - przekazał w komunikacie prezes PKM Roman Urbańczyk. Zaznaczył, że było to dodatkowo trudne, bo pomocy wymagało bardzo małe dziecko.

"Dzięki znajomości zasad udzielania pierwszej pomocy i zaangażowaniu kierowcy oraz pozostałych pasażerów dziecko przeżyło" - napisał Marcin Krupa, nazywając pana Sebastiana bohaterem. Przy okazji prezydent zachęcił, by przypomnieć sobie, jak reagować w takiej sytuacji. "Nie znamy nigdy momentu, w którym nasza szybka reakcja będzie mogła uratować czyjeś życie" - przekonywał Krupa.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:mag//rzw

Źródło: TVN24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: PKM Katowice

Pozostałe wiadomości