Reklamują realne produkty, ale sami są wirtualnymi tworami. Choć fizycznie nie istnieją, bywa, że ktoś się im oświadcza. Influencerzy wykreowani przez sztuczną inteligencję stają się coraz popularniejsi. Mają tysiące fanów w mediach społecznościowych, prowadzą programy telewizyjne i trafiają na okładki pism, a tak naprawdę nie są ludźmi. Mogą zarabiać od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych za post reklamowy. Wykreowane awatary zaczynają także odgrywać rolę naszych przyjaciół i partnerów. Poza nadaniem im konkretnych cech wyglądu możemy rozmawiać z nimi przez całodobowy czat, również kontrolowany przez AI. Wielu samotnych użytkowników nieświadomie wchodzi w interakcje ze sztucznie wykreowanymi postaciami, narażając się w ten sposób na szkody psychiczne, a nawet materialne. Trzeba się zastanowić, czy to tylko ulotny trend, czy początek nowej ery w komunikacji społecznej. Zmiany na pewno nas czekają. Dziennikarz TVN24 Marcin Barszcz pokazuje świat, w którym granica pomiędzy rzeczywistością a tym, co wirtualne, zaczyna się coraz bardziej zacierać.