Uruchomili połączenie kolejowe, pominęli cztery stacje. "Motłoch z wioski nie jest ważny?"

Mieszkańcy zablokowali przejazd pociągu
Mieszkańcy protestowali przeciwko pominięciu ich wsi przez pociągi
Źródło: P. Hawałej | TVN24 Wrocław

Pociąg jadący z Lubina do Wrocławia - zgodnie z rozkładem - nie zatrzymuje się na stacjach w czterech niewielkich miejscowościach. To nie podoba się mieszkańcom, którzy wyszli na tory i zablokowali inaugurujący połączenie przejazd. Do akcji wkroczyła policja.

Pociąg na trasie Lubin - Legnica - Wrocław. Wznowione po latach połączenie kolejowe miało omijać cztery wyremontowane niedawno stacje: Chróstnik, Gorzelin, Raszówka i Rzeszotary. W rozkładzie jazdy nie uwzględniono tych przystanków, choć składy kolejowe przez niewielkie miejscowości przejeżdżają. To nie spodobało się mieszkańcom.

"Motłoch z wioski nie jest ważny?"

W sobotę około 100 osób stanęło na torach w Raszówce i zablokowało przejazd pociągu, którym podróżować mieli lokalni politycy i przedstawiciele Kolei Dolnośląskich. "Chcę jechać do pracy", "Chcę jechać na studia" i "Stop wykluczeniu" - między innymi takie hasła głosili niezadowoleni mieszkańcy.

- Chcemy tylko żeby nasze dzieci mogły dojeżdżać do szkół. Jest jeden bus, który jedzie kiedy chce, jak chce i gdzie chce. Dojazdu tutaj naprawdę nie ma. Potrzebujemy żeby pociągi się zatrzymywały, bo to nie jest Trzeci Świat - mówiła jedna z mieszkanek. Inny z okolicznych mieszkańców nie ukrywał zdenerwowania. - Tylko Wrocław jest ważny? Legnica i Lubin? A motłoch z wioski jest nieważny? - pytał mężczyzna. I dodawał: - Protestujemy po to żeby w swobodny sposób dojechać do miasta. A przeciwko nam wysłano tego rodzaju siły.

Mieszkaniec wskazywał na grupę policjantów, którzy pojawili się na miejscu protestu. W pewnym momencie doszło do przepychanek między niektórymi protestującymi, a funkcjonariuszami.

Dziewięć osób wylegitymowanych

- Policjanci interweniowali w związku z zablokowaniem przejazdu kolejowego. Mieszkańcy zostali wezwani do zachowania zgodnego z prawem. Część osób opuściła przejazd, a tych którzy nie stosowali się do poleceń wylegitymowano - informuje nadkom. Krzysztof Zaporowski, rzecznik dolnośląskiej policji. I dodaje, że wylegitymowano dziewięć osób. Wnioski o ich ukaranie zostaną skierowane do sądu. - Popełnili wykroczenie blokując i ograniczając ruch. Będziemy wyjaśniali sytuację, a także analizowali materiały zarejestrowane na przejeździe - podkreśla policjant.

Zmiany mają być

Po kilku godzinach protestu na miejscu pojawił się Tymoteusz Myrda, członek zarządu województwa dolnośląskiego. I zapowiedział "jak najszybsze" zmiany. - Będę wnioskował o najszybsze uruchomienie tego przystanku. Najbardziej pewny jest wrzesień, ale chciałbym żeby w czerwcu, lipcu już było to możliwe - powiedział Myrda. Podkreślił jednak, że będzie to zależało także od kolei.

- Jest okej? - zapytał mieszkańców. - No to jest dobrze - odpowiedzieli. Choć jeden z nich próbował dowiedzieć się dlaczego polityk mówi tylko o Raszówce. - Będziemy wnioskować też o inne - zapewnił Myrda.

Protest mieszkańców odbył się w Raszówce:

Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: tam/r / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: