|

"Podróbki" droższe niż oryginały. "Pieniądze działają tu w dwie strony"

Zainteresowanie produktami roślinnego pochodzenia w ostatnich latach rosło, ale fala entuzjazmu wydaje się opadać.
Zainteresowanie produktami roślinnego pochodzenia w ostatnich latach rosło, ale fala entuzjazmu wydaje się opadać.
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jem i będę jadł - mówi o mięsie Marcin. Ale głosów odmiennych nie brakuje. Roślinne zamienniki przestały być niszowymi towarami dostępnymi wyłącznie w specjalistycznych sklepach. Jednocześnie początkowa fala entuzjazmu wydaje się opadać. - Klient stał się znacznie bardziej wymagający i świadomy - tłumaczą eksperci.Artykuł dostępny w subskrypcji

Tomasz identyfikuje się jako fleksitarianin. Od kilku lat przy przygotowywaniu domowych posiłków nie korzysta z mięsa. Zamiast niego na stole pojawiły się roślinne zamienniki produktów odzwierzęcych.

- Zacząłem myśleć o tym, jak wyglądają fermy drobiu. Ponadto ptaki są tak mądrymi zwierzętami. Zmienił mi się światopogląd i wyłączyłem mięso z domowej diety - tłumaczy w rozmowie z TVN24+.

Fleksitarianizm oznacza elastyczność w diecie. Mięso nie jest wykluczone, a Tomaszowi podczas wyjazdów zdarza się zjeść coś innego niż produkt roślinny.

- Ktoś może uznać to za hipokryzję, że spożywam mięso poza domem, ale po prostu ograniczam je na miarę swoich możliwości - wyjaśnia.

Katarzyna również ze względów etycznych opiera swój jadłospis na produktach roślinnych, choć czasami je też ryby.

Pozostało 91% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Ile Polacy wydają na roślinne zamienniki mięsa i nabiału.
Jakie są powody wyboru tej grupy produktów.
Dlaczego część klientów z nich rezygnuje.
Jakie wyzwania stoją przed producentami alternatyw roślinnych na polskim rynku.
Czy nowe prawo UE może wpłynąć na decyzje konsumentów?
Zobacz także: